Które też są zamknięte. To znaczy, jak teraz wyglądają te rozmowy i te negocjacje?
No widzi pan, zawsze diabeł jest w
szczegółach. To
jest tak.
My nie mamy zakazu działania w centrach handlowych. To znaczy rząd
powiedział, że możemy działać na wynos. To
jest bardzo fajne, że możemy działać na wynos, tylko po pierwsze nie ma w galeriach ludzi, no bo wszystkie sklepy
są zamknięte oprócz żywnościowych i paru innych. Po drugie jest zakaz napicia się kawy
u nas w lokalu, zakaz napicia się kawy w centrum i zakaz napicia się tej kawy na ulicy,
nawet jak się wyjdzie z tego centrum handlowego. Niemniej nie ma formalnego zakazu działania. W
związku z tym część galerii uważa "wy nie jesteście zakazani, więc płaćcie nam czynsz". To są takie, wie pan, szczególiki.
I panie prezesi, co pan odpowiada, jak właściciel galerii handlowej
mówi "możecie się otwierać, zapraszam do płatności", wystawia co miesiąc fakturę, a wy na to co? "Nie płacimy"?
Nie płacimy i idziemy
do sądu.
I nie ma żadnej woli negocjacji?
To zależy. Są tacy, którzy nie mają. Są tacy, którzy, i
to takie duże galerię, jedne z największych w Polsce, które
po prostu wchodzą nam na gwarancję
bankową, którą
musimy składać w momencie, kiedy podpisujemy
umowę. Idą
do naszego banku, mówią "zapłaćcie nam", bank,
to jest bezdyskusyjna gwarancja, czyli bank nawet nie może dochodzić czy to jest słuszne,
czy niesłuszne i po prostu ściągają nam tą gwarancję bankową i
żądają uzupełnienia, bo to jest też w umowie. Czyli my mamy na nowo wystąpić
o nową gwarancję, żeby oni mogli na nowo ściągnąć.
Są galerie, z którymi chcemy rozmawiać od marca, ale nikt w ogóle nawet nie pofatygował się, żeby
odpowiedzieć na nasze maile.
Panie
prezesie, to domyślam się...
Złote Tarasy w Warszawie są takim przykładem. Oni po prostu nie
uważają, że jest coś nadzwyczajnego, uważają, że czynsz się należy i rozmawiać w ogóle nie chcą,
ściągają nam z kont bankowych pieniądze.
Czyli rozumiem, że epidemię zakończy pan z
wieloletnimi procesami, które trzeba będzie rozstrzygać.