programy
kategorie

Brakuje leków w Polsce. "Jesteśmy w ogonie Europy"

- W Polsce przeznacza się mało pieniędzy na ochronę zdrowia, a z tej kwoty zaledwie 15 proc. idzie na leki - mówi w programie "Money. To Się Liczy" Jarosław Oleszczuk, prezes AstraZeneca Pharma Poland. Szef koncernu farmaceutycznego zwraca uwagę, że niedofinansowanie oraz słaba kondycja finansowa powoduje, że często leki wywożone są za granicę i - w efekcie - doprowadza to braków z dostępnością niektórych leków. Przedstawiciel branży podkreśla jednak, że z chwilowymi brakami dostępności leków boryka się wiele krajów Unii Europejskiej, choć z zupełnie różnych względów.
Tranksrypcja:Mieliśmy bardzo duży problem już od wakacji z dostępnością d...
rozwiń
Z wczoraj nowy komunikat ministerstwa zdrowia: na liście leków zagrożonych niedostępnością jest ponad 400 pozycji.
Czy rok 2020 to będzie dla nas rok kryzysu lekowego?
Przede wszystkim dziękuję bardzo za zaproszenie i dziękuję za poruszenie tego tematu.
Taki kryzys lekowy jest dość rzadki, generalnie rzecz biorąc.
Natomiast Polska jest dosyć szczególnym krajem, jeśli chodzi o przyczyny takiego kryzysu lekowego i przyczyny niedostępności.
Bo z problemem dostępności do leków borykają się praktycznie wszystkie kraje, można tak powiedzieć. Unii Europejskiej i też poza Unią. Borykają się, tak - wszystkie i z różnych względów. I z różnych względów.
Natomiast, u nas jest dosyć taka fundamentalna przyczyna, to znaczy.
W Polsce przeznacza się dość mało pieniędzy na ochronę zdrowia - generalnie.
Z tego budżetu na ochronę zdrowia, minister zdrowia w tym momencie przeznacza około 15% na leki.
Mniej niż 15%
Może do 17 %, natomiast przeznacza 15%.
I to jest dość mało, jak na warunki europejskie.
A w Europie, ile to jest?
W Europie generalnie, my jesteśmy na ostatnim miejscu, jeśli chodzi o inwestycje w ochronę zdrowia.
Jako procent PKB - no bo to jest taki w miarę wiarygodny i porównywalny wskaźnik, czyli w Polsce wydajemy około 5%, płatnik publiczny na ochronę zdrowia - 5% PKB.
Średnia europejska to jest około 9%, czyli plus-minus, dwa razy więcej.
Czyli no, jesteśmy w ogonie Europy. Ponieważ tych pieniędzy jest mało, to w ramach negocjacji z ministerstwem zdrowia, ministerstwo zdrowia ma słuszną taktykę: czyli jak największe obniżenie cen leków.
Czyli te ceny leków w Polsce są dosyć niskie.
Co znowu powoduje, że no niestety ten biznes staje się dosyć atrakcyjny dla nielegalnych grup przestępczych, które nielegalnie, powtarzam - nielegalnie wywożą leki z Polski.
Czyli leki, które już zostały zakupione przez apteki, zostają wywożone przez te grupy przestępcze za granicę. I w ten sposób no, arbitraż cenowy jest najprostszą formą zarobienia pieniędzy.
To jest dosyć duża skala, bo w tamtym roku, to była skala około dwóch miliardów złotych.
A ten proceder już jest...
Można powiedzieć, że ministerstwo jest na drodze, żeby ukrócić ten proceder.
No, bo powstaje taka lista leków zagrożonych i to się wiąże z tym, że tych leków wywozić nie można.
Czyli można powiedzieć, że to ten kryzys zażegna? Nie będzie takich sytuacji, jak było na przykład w wakacje, kiedy brakowało tam ponad 40 pozycji popularnych.
Generalnie, są dwa typy wywożenia leków. Jest ten proceder nielegalny, czyli lek znajduje się w aptece i zostaje wywieziony poprzez różne machinacje, ja nawet nie chcę wnikać.
I jest drugi proceder, czyli legalny eksport leków, czy import leków poprzez hurtownie, które zajmują się takim importem czy eksportem równoległym.
Ta lista leków zagrożonych powoduje to, że ze szczególną troską - i GIF, i ministerstwo zdrowia - przygląda się na dostępność tych leków w aptekach w Polsce.
I to też zabezpiecza producentów, ponieważ, no my jak przygotowujemy się do kolejnego roku - 2020 tutaj - składamy zapotrzebowanie do fabryki danych leków i mówimy, że będziemy potrzebować x opakowań na rynek polski.
I podobnie robi każdy inny kraj w Europie. A fabryki, które produkują te podstawowe substancje, które są składnikiem leków?
Nie. My tak naprawdę składamy zamówienie z naszej fabryki, która już produkuje gotowy produkt.
Te fabryki znowu, składają zamówienie do innych fabryk, które dostarczają te półprodukty do wyprodukowania leku.
Natomiast, my jako oddział lokalny AstraZeneca, zamawiamy pewną liczbę opakowań na dany rok.
I mamy tą liczbę opakowań, ponieważ, no, jesteśmy w stanie przewidzieć, jakie jest zapotrzebowanie pacjentów polskich na dany lek.
Jeżeli nagle taki lek zostaje nielegalnie wywożony za granicę, no to tego leku brakuje.
I my nie jesteśmy w stanie aż tak szybko zareagować, ponieważ taki czas dla fabryki, żeby doprodukować więcej, to jest średnio od 3 do 4 miesięcy.
4 reakcje
2
2
Podziel się
Komentarze (0)
Napisz komentarz