bCYLwxSI
bCYLwxSM
bCYLwxSQ
programy
kategorie
bCYLwxSJ

Demografia wciąż kuleje. 500+ i inne programy to za mało, wciąż ubywa nas na potęgę

Polaków jest coraz mniej, już niedługo liczba ludności spadnie do poziomu poniżej 38 mln. - To jedno z naszych największych wyzwań, bo wiemy, że w ciągu najbliższych 20 lat czeka nas ogromna depopulacja. W wieku produkcyjnym ubędzie nam aż 40 proc. osób aktywnych zawodowo - powiedział w programie "Money. To się liczy" Andrzej Kubisiak z Polskiego Instytutu Ekonomicznego. - Depopulacja Polski na tle Unii Europejskiej jest jedną z największych. Co więcej, nie mamy zastępowalności pokoleń, przez to, że Polacy głównie boją się o pracę. Gorzej jest tylko na Cyprze - dodał ekspert.

Tranksrypcja:Polaków rodzi się wciąż za mało. Ubywa nas. Kurczymy się. No...
rozwiń
Bo tak naprawdę perspektywy demograficzne my znamy. Wiemy, co nas czeka w perspektywie przynajmniej 20-stu lat. I co nas czeka w perspektywie 20-stu lat?
No niestety bardzo duża depopulacja. Niedawne prognozy OECD pokazywały, że w wieku produkcyjnym ubędzie nam 40% osób aktywnych zawodowo.
Między 20 rokiem życia, a 64 rokiem życia - czyli te osoby, które są aktywne zawodowo, ta pula zmniejszy się do 2060 roku o 40%.
To jest właściwie z perspektywy rynku pracy ogromny ubytek. Bo gdy dzisiaj wiemy, że w Polsce mamy aktywnych zawodowo mniej więcej 16,5 miliona Polaków.
To gdy odejmiemy sobie te 40%, to zobaczymy, jak duży to jest ubytek dla rynku pracy. Uświadomimy sobie, że będzie jeszcze mniej.
Więc demografia to jest dzisiaj jedno z największych wyzwań, przed którymi tak naprawdę Polska stoi.
Bo depopulacja Polski na tle Unii Europejskiej jest jedna z największych, jaką w ogóle widzimy w pozostałych krajach.
W Europie trudniejszą sytuację mają tylko Ukraińcy i Mołdawia. Czyli o tym, że Polaków jest 38 milionów, to powinniśmy już powoli zapominać? Że będzie nas mniej. Tak.
I co więcej o demografii powinniśmy przestać mówić tylko w perspektywie przyszłości, bo to już dzieje tu i teraz.
Bo kryzys demograficzny tak naprawdę dotknął nas już jakiś czas temu. I już dzisiaj widzimy ubytki na rynku pracy również, bo spada populacja Polski.
Niedawne dane GUS-u też dosyć wyraźnie to pokazywały, że zbliżamy się do granicy, gdzie zaczniemy mówić o Polsce nie o jako 38 milionowym kraju.
Ale już będziemy schodzić poniżej tej puli 38 milionów w kierunku 37 milionów. Co dzieje się na naszych oczach. To też widać w danych gospodarczych.
Bo nawet gdy rośnie poziom aktywności zawodowej w Polsce procentowo, to liczba osób, które świadczą pracę w Polsce wówczas nie wzrasta.
To znaczy, że ten mianownik w tym równaniu po prostu nam maleje. I zaraz do tego dojdziemy. Ale mam rozumieć, że program Rodzina 500+ to za mało?
No trzeba powiedzieć, że dzisiaj zastępowalności... To miało wszystko zmienić. Zastępowalności pokoleń dzisiaj nie widzimy.
Wskaźnik urodzeń w Polsce oscyluje w okolicach 1,4. Żebyśmy mówili o zastępowalności pokoleń, powinien przekraczać 2,1.
Więc tutaj przepaść jest jeszcze dosyć duża. Ta pula urodzeń w ostatnich latach delikatnie nam wzrastała, ale to jeszcze nie jest ten poziom, żebyśmy mówili o zastępowalności pokoleń.
Szczególnie, że ta piramida demograficzna jest tak ułożona, że dzisiaj wiek emerytalny - czy również osób, które już wchodzą w wiek starczy - byśmy powiedzieli, mamy bardzo wiele.
To jest pokolenie wyżu powojennego. To są osoby, które schodzą z rynku pracy. Na ich miejsce są roczniki dużo mniej liczne.
To są osoby, które dzisiaj wchodzą w dorosłość. Które się urodziły już dawno po przemianach wolnorynkowych.
Często są to osoby z przełomu wieków, bo dzisiejsi 20-latkowie, no to są osoby, które się urodziły w okolicach 2000 roku.
Gdy spojrzymy na poziomy urodzeń w tamtych czasach, to zobaczymy jak mało ludzi będzie wchodziło na rynek pracy. I co więcej - też wchodziło w wiek rozrodczy.
No, to jest pytanie, czego brakuje? Ruszył bardzo duży program, sporo kosztujący - Rodzina 500+. Wskaźniki delikatnie drgnęły, ale wciąż jesteśmy w złej sytuacji.
To czego brakuje? Bo w takim razie chyba nie pieniędzy. Jeżeli spojrzymy na ostatnią dekadę tak naprawdę, to bardzo wiele się zmieniło.
Bo wydłużono urlopy macierzyńskie w Polsce do 12 miesięcy. Pojawiły się urlopy ojcowskie. Pojawił się program Rodzina 500+. Pojawiły się programy wspierające miejsca w żłobkach i przedszkolach - Maluch+.
Tych rozwiązań na przestrzeni dekady, gdybyśmy siebie porównali Polska 2010 versus 2020, to bardzo wiele rzeczy się zmieniło.
Czyli jest lepiej, ale wciąż źle. Pomimo tego poziom urodzeń nam nie rośnie.
Ja stawiam tezę taką, że dużym problemem dzisiaj dla szczególnie młodych rodziców jest fakt, że po urodzeniu pierwszego dziecka nie są w stanie poradzić sobie z pracą zawodową i z życiem prywatnym.
W dużej mierze jest to związane chociażby z kwestiami opiekuńczymi. I tu nie chodzi tylko o dostępność placówek takich jak żłobki czy przedszkola.
Mamy dzisiaj szczyt sezonu chorobowego. Każdy młody rodzic wie, że telefon który do niego dzwoni z placówki, oznacza, że prawdopodobnie jego dziecko jest chore.
Albo się zaraziło od innego dziecka w przedszkolu, albo samo po prostu ma jakiegoś wirusa czy grypę.
To jest sytuacja nagła. Trzeba nagle opuścić miejsce pracy, pojechać odebrać dziecko, bo nie ma innego wyjścia. Opiekun prawny jest zobowiązany do tego. I co się dzieje? Polacy tego nie robią?
I tu właśnie jest bardzo ciekawe wyniki badań, ostatnie z Eurostatu. Wynika z nich, że tylko 7% Polaków pracujących nie obawia się pójść do swojego szefa, żeby wziąć zwolnienie chorobowe na swoje chore dziecko.
To jest wynik, który nas plasuje na samym końcu Unii Europejskiej. Gorzej jest tylko na Cyprze.
336 reakcji
230
106
0
Podziel się
Komentarze (0)
bCYLwxSV
KOMENTARZE
(0)
bCYLwxTH
bCYLwxSO
bCYLwxTO
bCYLwxTP