Papież Franciszek przyznał, że myślał o ryzyku swojej głośnej pielgrzymki do Iraku. W rozmowie z dziennikarzami na pokładzie samolotu szczerze opowiedział, że nie czuł strachu przed Irakiem, a jedynie przed koronawirusem. Zdecydował się na wyjazd po długiej modlitwie. Papież doświadczył z bliska spustoszenia, jakie pandemia wywołała rok temu we Włoszech. Ojciec Święty dodał tu, że brakuje mu spotkań z ludźmi w trakcie audiencji generalnych, ale rozumie obostrzenia i postępuje zgodnie z wytycznymi władz. Sama podróż do Iraku fizycznie była dużym obciążeniem dla 84-letniego papieża, który wyraźnie utyka. Franciszek przyznał, że być może będzie musiał zwolnić tempo w trakcie swoich kolejnych podróży. Pierwsza pielgrzymka papieska do Iraku trwała cztery dni. Komentatorzy twierdzą, że to prawdopodobnie najważniejsza i najtrudniejsza z dotychczasowych 33 podróży Franciszka.