programy
kategorie

Rozmowa z Andrzejem Gut-Mostowym

O dużym biznesie i naszych własnych portfelach. Zmianach w gospodarce i co z nich wynika. W programie "Money. To się liczy", prowadzący i ich goście poruszają najważniejsze zagadnienia ekonomiczne, którymi żyje Polska.
Tranksrypcja:oraz, co najważniejsze, przeciwnik wejścia Polski do strefy ...
rozwiń
głośniej akcji "Nie czas na euro". Witam serdecznie panie Andrzeju. Witam panie redaktorze.
Kampania wyborcza wchodzi na ostatnią prostą,
mamy blisko miesiąc,
więc pojawiają się stałe tematy - jednym z tych właśnie stałych tematów
jest wejście Polski do strefy euro...
Więc szansa czy zagrożenie? Z perspektywy przedsiębiorcy?
Panie redaktorze, ten temat się już pojawił kilka miesięcy temu.
Przedsiębiorcy z południa Małopolski byli mocno zaniepokojeni wypowiedziami niektórych polityków
a w szczególności Grzegorza Schetyny, który na kongresie Europejskiej Partii Ludowej
w Helsinkach powiedział kilka miesięcy temu, że niezwłocznie po wygranych wyborach przystąpimy do wprowadzania
euro w Polsce.
Przedsiębiorcy w Małopolsce
z branży turystycznej, transportowej, ale też eksporterzy płodów rolnych, mebli, poczuli się bardzo zaniepokojeni,
że to jeszcze może nie czas na euro.
I stąd ta akcja?
Zdecydowanie tak. Na czym w ogóle polega?
W czerwcu mieliśmy konferencję z Markiem Dietlem, prezesem giełdy papierów wartościowych,
z premierem Jarosławem Gowinem
i chyba najbardziej adekwatny jest tytuł
wystąpienia prezesa Marka Dietla
"Euro - polityczne korzyści kosztem gospodarki",
gdzie w sposób bardzo zaawansowany ekonomicznie,
na poziomie profesorskim udowodnił,
że korzyści gospodarcze z euro są nikłe,
natomiast tylko i wyłącznie są polityczne korzyści dla krajów, które weszły do strefy euro.
No dobrze, ale Słowacy,
do których ma pan wcale niedaleko
Już blisko dekadę mają euro.
Tak.
I oczywiście wrażenia na Słowacji są
podzielone po połowie, natomiast
turystyka bardzo ucierpiała na Słowacji.
Przez pierwsze 3 lata, około 20-25 lat spadł ruch
z krajów ościennych, takich jak Węgry, Czechy czy Polska,
które nie wprowadziły euro.
Gospodarka turystyczna na Słowacji przeżyła głęboki kryzys.
Nastąpił spadek inwestycji,
i te inwestycje
przeniosły się na polską stronę, dlatego polscy turyści
teraz zostają głównie w Polsce, bardzo rzadko wyjeżdżają na Słowację, dlatego gospodarka turystyczna jest typowym przykładem,
kiedy euro wydawałoby się, że może mieć korzystne skutki,
bo są koszty transakcyjne mniejsze, natomiast poziom cen niestety może wzrastać.
Panie Andrzeju, teoretycznie nie mamy wyboru,
bo wchodząc
do Unii Europiejskiej
zgodziliśmy się z tym,
że kiedyś
Mamy wybór, gdyż powinniśmy przyjąć euro, natomiast
nie ma określonego horyzontu czasowego.
Chciałem podkreślić, że dwa kraje,
w momencie podpisywania traktatu zadeklarowały, że nigdy nie przyjmą euro, to jest Wielka Brytania,
Dania, Szwecja też jest bardzo sceptyczna...
To nie jest obowiązek konieczny,
aby być w Unii Europejskiej.
Panie Andrzeju, ale nie ma żadnych plusów? Ja bym jednak kilka znalazł...
Ograniczenie ryzyka kursowego,
z czego ucieszą się eksporterzy, których
w Polsce jest całkiem sporo.
Ale to ryzyko kursowe właśnie jest atutem.
Przypominam tutaj naszą sytuację - kryzys 2008/2009,
kiedy osłabienie polskiej waluty 25-30% doprowadziło do wzrostu konkurencyjności
naszych produktów, wzrostu konkurencyjności eksporterów,
i to właśnie, że mogliśmy osłabić własną walutę
pozwoliło nam wyjść z kryzysu.
Inne kraje europejskie tego nie miały i to jest odczytywane, że
posiadanie właśnie złotówki pozwoliło nam wtedy tak przeżyć i wyjść
suchą stopą - jako jedyny kraj chyba wtedy w Europie nie mieliśmy kryzysu.
Mam rozumieć że liczymy jeszcze raz na to samo?
Widzimy co się dzieje w Niemczech...
A w Polsce powinniśmy teraz podnosić stopy procentowe.
No dzisiaj jest nawet wywiad w dzienniku
"Dziennik Gazeta Prawna"
kiedy profesor, członek RPP
mówi wprost, że w najbliższym czasie powinniśmy podnieść stopy procentowe, po to, aby ograniczyć inflację,
Większość mediów narzekała w wakacje, jak to ceny urosły produktów żywnościowych...
ale my w tej sytuacji, kiedy mamy zagrożenie inflacją,
powinniśmy myśleć o podniesieniu stóp, a nie jak
Europejski Bank Centralny o obniżaniu stóp.
To nam daje dowolność podejmowania decyzji
i kreowania własnej polityki monetarnej.
I rozumiem, że rezygnacja
z tej polityki pieniężnej byłaby błędem? Zdecydowanie tak. A argumenty polityczne?
Podam taki argument polityczny: 2 lata po wprowadzeniu euro na Słowacji
problemy z wprowadzeniem euro doprowadziły do wielomiesięcznego
kryzysu parlamentarnego, do upadku rządu na Słowacji.
Dlatego, że Słowacy nie zgodzili się na pakiet pomocowy dla Grecji.
Słowacy nie chcieli się zgodzić, aby wiele miliardów euro mieli dopłacać do jakże bogatszej Grecji.
Miałem przyjemność wtedy być szefem polsko-słowackiej grupy parlamentarnej
Premier Słowacji mówiła: kiedy Grek zarabia trzykrotnie więcej w euro, a emeryt grecki zarabia czterokrotnie więcej w euro,
to dlaczego my Słowacy mamy się do tego dokładać?
I wtedy upadł rząd na Słowacji, jako że opozycja powiedziała: tak, my poprzemy ten pakiet,
bo wszystkie kraje europejskie czekały na to,
ale pod warunkiem, że rozpiszemy nowe wybory.
A poparcie Polaków dla strefy euro?
W Polsce zmalało.
Polacy rozróżniają - oczywiście udział w Unii Europejskiej jest naszym wielkim plusem
i możemy się z tego cieszyć, chyba co do tego nikt nie ma wątpliwości,
natomiast czym innym jest posiadanie własnej waluty, która
ogranicza możliwość kreowania własnej polityki monetarnej, ale także
budowanie konkurencyjności własnej gospodarki.
Chciałbym przytoczyć jeszcze jeden ciekawy przykład,
jako że w krajach południa Europy to poparcie dla euro jest zdecydowanie mniejsze - mówię o
Grecji, Hiszpanii, Włoszech.
Josef Barell
komisarz
Unii Europejskiej ds zagranicznych
wcześniej wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego
Był w marcu
w Polsce i powiedział;
Polacy powinni się mocno zastanowić nad przyjęciem euro,
biorąc oczywiście doświadczenie hiszpańskie, kiedy przecież jest to wykładowca akademicki z dziedziny
ekonomii.
Panie Andrzeju to jeszcze jeden wątek,
w turystykę pójdźmy,
z perspektywy
człowieka przyjeżdżającego do Polski
w ogóle do Unii Europejskiej
Ta wspólna
waluta jest jednak dużym argumentem
Nie mam przewalutowania, nie mam problemu: jadę, płacę...
Ale to są tylko i wyłącznie panie redaktorze koszty transakcyjne,
natomiast proszę zwrócić uwagę,
że Polska turystyka
to prawie 70-80% turystyka krajowa
I Polak
chętnie przyjeżdża do Polski,
bo tutaj
ma właśnie złotego,
natomiast wyjeżdżając do strefy euro, musi wymieniać.
Zdecydowanie dla polskiej turystyki,
krajowej
posiadanie własnej waluty jest dużo lepsze.
Zacytuję statystyki: turystyka w roku 2018
wzrosła o ok. 5%, natomiast wydatki turystów
krajowych w Polsce wzrosły aż 15%,
czyli trzykrotnie więcej niż sam wzrost turystyki.
Dobrze panie Andrzeju,
a listy poparcia
wysyłane ze środowiska akademickiego, biznesowego
zachęcające,
żeby zająć się euro wcześniej niż później? W tamtym roku był oficjalny list
do premiera Morawieckiego, który w moim przekonaniu
był troszeczkę oderwany od rzeczywistości,
od realiów polskiej gospodarki.
Wiele profesorów, czy osób
które niestety są
związane z niektórymi koncernami zagranicznymi,
czy gospodarką niepolską,
podejmowało takie próby. Natomiast jeżeli się rozmawia z polskimi przedsiębiorcami,
Obojętne czy średnia firma czy mniejsza - polscy przedsiębiorcy zdecydowanie nie chcą euro.
Dlatego powiem prosto z mostu:
euro nie powinno być wprowadzone
w najbliższym czasie w Polsce.
Ale to znaczy, że w waszym regionie, tam południe przy granicy
takie są nastroje?
Zdecydowanie tak. Oczywiście Podhale,
Ziemia Sądecka żyją z turystyki, żyje z handlu przygranicznego,
eksporterzy jabłek, Łącko,
eksporterzy mebli z rejonów Kalwarii.
oni wszyscy z niepokojem patrzą na plany wprowadzenia euro
I mówię jeszcze raz: nie wprowadzajmy na razie euro.
Ale na razie to znaczy - do kiedy?
Zaawansowane ekonomiczne wykłady mówią, że chodzi o wyrównanie produktywności.
Produktywność
jest gwarancją utrzymania konkurencyjności
gospodarczej.
A mówiąc bardziej popularnie: jak mówił premier Morawiecki
czy premier Jarosław Gowin, czy także prezes Jarosław Kaczyński chodzi o to, aby Polska
dołączyła poziomem gospodarczym w do krajów zachodnich Unii.
Dlatego może następne pokolenie będzie miało realny problem: czy wprowadzać euro, czy nie,
ale myślę, że nasze pokolenie jeszcze nie.
Premier Mateusz Morawiecki mówi, że wrócimy do tematu za 10-20 lat.
Ale nie mówi, że tedy wejdziemy,
tylko wtedy w ogóle wróćmy do tematu...
Musimy przede wszystkim myśleć,
kalkulować własne interesy.
Nie patrzeć na sugestie innych innych krajów i innych państw,
tylko patrzeć poprzez pryzmat własnych interesów.
A życie gospodarcze jest czasami nieprzewidywalne, nikt nie przewidział kryzysu
gospodarczego w 2008 roku
I że ta własna złotówka
nas broni przed tą burzą.
Panie Andrzeju, ostatni argument,
zwolennicy euro powiedzą: spójrzcie na Niemcy, Francję...
No nie zrezygnowały ze swojej racji stanu,
wprowadziły euro
i jednak rządzą
No tak, ale w Niemczech recesję, a u nas mamy wzrost gospodarczy.
Panie Andrzeju, zmienimy temat: wicepremier Jarosław Gowin
Mówił o swoich planach na przyszłość:
chciałby pana wciągnąć do rządu,
Na stanowisko wiceministra
w resorcie sportu i turystyki.
Tak, miłe zaskoczenie
Pan premier
raczył zadeklarować, że w sytuacji
kiedy rząd dalej sprawowałaby zjednoczona prawica,
miałbym zaszczyt odpowiadać
za turystykę może
w randze wiceministra i myślę...
Od 20 lat życia publicznego zajmuję się zarządzaniem
turystyką w skali Małopolski w skali państwa,
byłem szefem komisji turystyki w sejmie, dlatego
myślę, że turystyka miała być swojego dobrego przedstawiciela w rządzie.
No to w takim razie porozmawiajmy z czym by pan przyszedł do resortu.
Jakieś pierwsze pomysły?
Zdecydowanie uważam, że kreowanie turystyki krajowej jest najważniejsze.
A państwo może bardzo dużo
tym kierunku zrobić, tak robi
Hiszpania
i wiele krajów, które starają się
w programach socjalnych, różnych
tak kreować
turystykę i programy socjalne, aby ruch
turystyczny krajowy
się rozwijał.
Podobne trendy rozwijają się już w krajach zachodnich,
kiedy następuje pewne nasycenie wyjazdami zagranicznymi i turystyka krajowa
rozwija się zdecydowanie mocniej. My to też obserwujemy.
Jak wcześniej mówiłem,
co roku turystyka rośnie około 4-5%,
ale wydatki aż 15%.
To jest także efekt, że Polacy mają więcej pieniędzy
i stać ich na to.
Zdecydowana poprawa dróg i autostrad powoduje to,
że tam, gdzie dawniej jeździliśmy 5-8 godzin, teraz jeździmy 3-4.
To wszystko powoduje,
że ta turystyka krajowa bardzo się rozwija i to jest zdecydowanie kierunek, w którym powinna Polska dążyć.
Ale to oznacza,
jakieś wsparcie dla tej bazy turystycznej,
która często jeszcze nie nadąża za tymi autostradami, drogami?
Nie jestem zwolennikiem, aby państwo bezpośrednio ingerowało
we wspomaganie biznesu turystycznego.
Biznes sobie radzi doskonale.
Polscy przedsiębiorcy są bardzo aktywni,
kreatywni, natomiast potrzebują dobrej
infrastruktury drogowej,
dobrych systemów informacji turystycznej
i dobrej promocji
polskich produktów wśród Polaków.
I na tym kończymy.
Andrzej Gut-Mostowy, bardzo dziękuję.
2 reakcje
2
0
Podziel się
Komentarze (0)
Napisz komentarz