Kryzys na granicy trwa, z dnia na dzień pojawia się tam coraz więcej migrantów. Do mediów przedostają się zdjęcia osób trzymanych na granicy, między innymi dzieci z okolic Michałowa, a w pasie przygranicznym przedłużony został stan wyjątkowy. – My nie byliśmy przygotowani, jeżeli chodzi o ochronę naszych granic. Ta granica nie była właściwie w żaden sposób chroniona – stwierdził Konrad Sikora, zastępca burmistrza Michałowa. Samorządowiec jest zdania, że aktualny kryzys jest wynikiem kilkunastu lat zaniedbań ze strony polskiego rządu. – Z naszego punktu widzenia to tak wygląda, że tej granicy przez ostatnie lata pilnowali Białorusini, nie my – zaznacza gość programu „Newsroom”. Sikora dodał, że nie rozumie decyzji o niedopuszczaniu Frontexu do pomocy w ochronie polskich granic. Przekazał, że są przypuszczenia, iż wynika to ze wstydu związanego z nieprzygotowaniem do ochrony granic. – Szczerze mówiąc, to my się zastanawialiśmy, czy ten stan wyjątkowy nie został...
rozwiń