WAŻNE
TERAZ

Atomowy parasol nad Polską. Znamy szczegóły po wizycie Macrona

facebook

Niepokojące doniesienia ws. Facebooka. Ekspertka komentuje
WIDEO

Niepokojące doniesienia ws. Facebooka. Ekspertka komentuje

Wewnętrzny raport przeprowadzony przez Facebooka sugerował, że portal miał negatywny wpływ na polityczną polaryzację w Polsce, przyczyniając się do "społecznej wojny domowej" toczonej w sieci i dając zachętę do wzmacniania podziałów - napisał w środę "Washington Post". Publikację dziennika komentowała w piątek w programie "Newsroom" WP politolożka z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu dr Barbara Brodzińska-Mirowska. - Nie jestem zaskoczona tym artykułem. Rzeczywiście w obszarze badania komunikacji politycznej od kilku lat wiadomo, jak wygląda kwestia wpływu social mediów na procesy polityczne. To ciekawe zjawisko. W ciągu zaledwie dekady naukowcy badający ten obszar przeszli z bardzo dużego entuzjazmu do postawy odmiennej. Obecnie przeważa stanowisko, że social media stanowią bardzo poważne zagrożenie dla różnych procesów politycznych. Ten wpływ widać w wielu kampaniach politycznych, w tym w Polsce - wskazała. Brodzińska-Mirowska podkreśliła, że "algorytmy algorytmami, ale pamiętajmy, że za treści, które się w internecie pojawiają, odpowiedzialni są też aktorzy polityczni". - Internet i to, co się dzieje à propos tworzenia baniek informacyjnych, to jest bardzo gorący temat w dyskusji. Potencjalnie dziś mówi się, że może to stanowić zagrożenie dla procesów demokratycznych - przypomniała politolożka. Jak dodała, "algorytmy, Facebook i social media służą partiom mniejszym, zwłaszcza partiom radykalnym, które nie mają swojej przestrzeni w mediach tradycyjnych i one się znakomicie odnajdują w przestrzeni online".
Natalia Durman Natalia Durman
Tajemnicza Strefa 51
WIDEO

Tajemnicza Strefa 51

Ponad dwa miliony internautów zadeklarowało udział w akcji szturmu na amerykańską Strefę 51. - Strefa 51 jest teraz częścią historii UFO i częścią popkultury. Ludzie wierzą, że w Roswell rozbił się statek kosmitów i sądzą, że został on zabrany właśnie do Strefy 51. Wszystko po to, aby inżynierowie mogli rozebrać go na części, poznać jego konstrukcję i samodzielnie zacząć budować podobne statki. Jeśli tak rzeczywiście było, to rząd potrzebowałby miejsca, gdzie można trzymać takie rzeczy. Początkowo, szturm na placówkę miał być jedynie żartem, który opublikował na Facebooku Kalifornijczyk Matty Roberts. - Nie sądzę, żeby to była poważna akcja wyzwolenia pozaziemskiej technologii. To raczej ekspresja frustracji, jaka dopadła ludzi, po usłyszeniu wersji rządu. Ludzie czują, że byli okłamywani przez 70 lat i chcą poznać prawdę. Moja rada dla śmiałków, chcących wtargnąć do Strefy 51 – nie róbcie tego. Przełóżcie tę fascynację, ten entuzjazm i frustrację na dialog z władzami i mediami. Spróbujcie ich przekonać do zmiany aktualnej polityki wokół Strefy 51 lub publikacji kolejnych, rządowych dokumentów odnoszących się do tej kwestii. Jeśli rząd USA rzeczywiście posiada pozaziemską technologię, a nie wiem czy tak jest, to prawdopodobnie już ją przenieśli. Strefa 51 jest tak znana i popularna dzięki wszelkim filmom i serialom, że ewentualną technologię na pewno przeniesiono do miejsca o którym nikt nigdy nie słyszał. W 1947 roku w stanie Nowy Meksyk w USA rozbił się tajemniczy obiekt. Oficjalna wersja rządowa podawała że był to balon meteorologiczny. Jednak entuzjaści teorii spiskowych wierzą, że w Roswell rozbił się pozaziemski pojazd.