Miał być nazistowską super bronią. Himmler wierzył, że dzięki niemu Rzesza zwycięży
Heinricha Himmlera, szefa SS, od dziecka fascynował antyk. Zachwycił go też nordycki bóg Thor i jego młot. Najwyraźniej jako dorosły człowiek wciąż wierzył w bajki, bo w 1940 r. kazał badaczom pracującym w SS odnaleźć jakiekolwiek tropy kulturowe dotyczące piorunów, młota Thora i latającego młota. Jego zdaniem świadczyły one o tym, że boscy przodkowie Aryjczyków dysponowali zaawansowaną bronią. W 1944 roku Himmler postanowił stworzyć nazistowski młot Thora. Miała to być potężna, elektryczna broń zdolna niszczyć alianckie radiostacje, radary itp. Oczekiwania były wysokie, bo naziści zaczynali przegrywać wojnę. W listopadzie 1944 r. pewna firma przedstawiła nawet Himmlerowi plan. Urządzenie miało czynić z atmosfery ogromny "pilot", dzięki któremu miało być możliwe wyłączenie wszystkich urządzeń elektrycznych. Himmler był w siódmym niebie. Nawet swojemu lekarzowi miał wyznać, że wkrótce powstanie broń, która zmieni przebieg wojny. Eksperci SS mieli jednak duże wątpliwości. Powiedzieli o nich Himmlerowi dopiero w styczniu. Nazista zrozumiał, że jego pomysł to mrzonka dopiero, gdy kolejna grupa ekspertów pogrzebała projekt.