malowidła

Sensacja archeologiczna w kościele w Krasnymstawie. Przypadkowe odkrycie z XVIII w.
WIDEO

Sensacja archeologiczna w kościele w Krasnymstawie. Przypadkowe odkrycie z XVIII w.

To było przypadkowe odkrycie robotników. W trakcie remontu i odnawiania elewacji kościoła rzymskokatolickiego pw. św. Franciszka Ksawerego w Krasnymstawie na Lubelszczyźnie dokonano zaskakującego odkrycia. Pod warstwą tynku znajdowały się bogate zdobienia. Po analizie eksperckiej okazało się, że to XVIII-wieczne polichromie. W ramach trwającego od ubiegłego roku remontu – przywracany jest oryginalny, barokowy wygląd elewacji świątyni. Odkrycia dokonano w 2020 r., a niedawno ruszył drugi etap prac konserwatorskich w tym miejscu. Teraz możemy podziwiać pierwsze efekty. Jak podaje Lubelski Wojewódzki Konserwator Zabytków, dekorację malarską głównej elewacji kościoła stanowią motywy roślinne. Tłem dla polichromii jest naturalny jasno-kremowy kolor tynku wapienno-piaskowego. Dominują tu kolory żółty, zielony, złoty oraz różowy. Całość dekoracji malarskiej nadaje z zewnątrz lekkości i jest spójna z wnętrzem świątyni. Kościół pw. św. Franciszka Ksawerego mógł tak wyglądać do lat 20. XIX w. Świątynię wzniesiono na przełomie XVII i XVIII w. Jej powstanie związane było ze sprowadzeniem w 1685 r. jezuitów do Krasnegostawu przez Stanisława Święcickiego, biskupa chełmskiego. Niszczejąca, bogato zdobiona elewacja w XIX w. została przemalowana na biało. Kościół ma za sobą katastrofę budowlaną (zawalenie się kopuły) oraz liczne ostrzały w czasie I i II wojny światowej. Prace konserwatorskie pozwolą odzyskać dawny wygląd zabytkowej świątyni. To rzadkość jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny współczesnych kościołów. W sfinansowaniu remontu przodu elewacji pomogło m.in. ministerstwo kultury i lokalne instytucje kultury i ochrony zabytków.
Ukryte pod tynkami. Polacy i Holendrzy uratowali malowidła sprzed tysiąca lat
WIDEO

Ukryte pod tynkami. Polacy i Holendrzy uratowali malowidła sprzed tysiąca lat

Naukowcy z Wydziału Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego i Wydziału Historii Uniwersytetu w Amsterdamie upublicznili efekty swojej kilkuletniej pracy nad renowacją syryjskich malowideł sprzed tysiąca lat. Freski odkryto ponad 20 lat temu w kościele Deir al-Surian, który położony jest w północnej części Egiptu. Znajdowały się pod grubą warstwą tynku i innych obrazów, którymi pokryto je w kolejnych latach. Dzięki pracy polskich i holenderskich archeologów można je teraz podziwiać w pełnej krasie. Malowidła wykonali chrześcijańscy mnisi z Mosulu, którzy przybyli do Egiptu w IX wieku. Lokalni duchowni przyjęli ich i dali im pod opiekę kościół Najświętszej Marii Panny w Deir al-Surian. Dr Dobrochna Zielińska, która jest szefową zespołu badawczego, w wywiadzie dla Nauki w Polsce podkreślała nietypowość obrazów. - Są to bardzo skomplikowane wyobrażenia teologicznie, pojawia się na nich na przykład rzadko ukazywany Bóg Ojciec w postaci starca z siwą brodą, czy też unikatowa scena Zaśnięcia Matki Boskiej okadzanej przez Siedem Dziewic znanych tylko z tekstów apokryficznych – mówi dr Zielińska. Nie tylko treść malowideł była zaskakująca dla naukowców. Eksperci zwrócili także uwagę na technikę, którą wykonano malunki. Mnisi zastosowali farby w spoiwie z wosku pszczelego. - To było dla nas zaskoczenie, bo technika ta była znana w Egipcie setki lat wcześniej. Stosowano ją na przykład do zdobienia trumien od I w. Tzw. portrety fajumskie w bardzo realistyczny sposób ukazywały zmarłych. Nie sądziliśmy, że technika ta była znana jeszcze mnichom chrześcijańskim – podkreśla Cristobal Calaforra-Rzepka szef zespołu konserwatorów projektu realizowanego dzięki Narodowemu Centrum Nauki i holenderskiej fundacji Dioraphte. Deir al-Surian znajduje się w Dolinie Natronu, która uważana jest za kolebkę chrześcijańskiego monastycyzmu. Są tam najstarsze klasztory w Egipcie i jedne z najstarszych na świecie działających nieprzerwanie od ok. 1,5 tys. lat.
Niezwykłe malowidła w podhalańskich ruinach. Zdjęcia od Małopolskiego Konserwatora Zabytków
WIDEO

Niezwykłe malowidła w podhalańskich ruinach. Zdjęcia od Małopolskiego Konserwatora Zabytków

W małej miejscowości Suche na Podhalu znajdował się opustoszały, zrujnowany budynek, w którym znajdowały się niezwykłe malowidła. W latach 70-tych, w jednej z sal miejscowej spółdzielni produkcyjnej miał ćwiczyć góralski zespół ''Harnasie'', dlatego oddano im go do użytku. Przy tej okazji poproszono artystę Władysława Trebunię-Tutkę, aby wykonał stosowne dekoracje tej w tej sali. Tak powstało malowidło na ścianie przedstawiające góralskie wesele oraz rozeta z postacią bacy i turonia. Gdy w 1984 roku budynek rozbudowano, dodatkowo w głównej Sali powstała dekoracja o nazwie ''Odpoczynek na hali''. Niestety z biegiem lat budynek opustoszał i malowidła z dekoracjami niszczały razem z nim. Gdy podjęto decyzję o rozbiórce ruin budynku, okoliczni mieszkańcy upomnieli się o wyjątkowe dekoracje z jego środka. Dzięki współpracy mieszkańców miejscowości, urzędu gminy, Towarzystwa Opieki nad Zabytkami z Zakopanego oraz Narodowego Instytut Dziedzictwa, udało się wynieść malowidła i dekoracje z ruin. Dokonał tego specjalny zespół konserwatorów. Po odbudowie budynku, który posłuży jako miejscowy Dom Kultury, malowidła zainstalowano w jego wnętrzu. W ten sposób te zabytkowe i piękne dzieła, które Narodowy Instytut Dziedzictwa uznał za dokument epoki o szczególnych walorach artystycznych, przetrwały i będą mogły cieszyć oko turystów zwiedzających okolicę.