mateusz ratajczak

Europoseł o transformacji energetycznej. "Nie uratujemy planety"
WIDEO

Europoseł o transformacji energetycznej. "Nie uratujemy planety"

W rozmowie z Wirtualną Polską eurodeputowany prof. Zdzisław Krasnodębski, należący do szeregów PiS, wyraził swoją opinię w sprawie unijnej polityki klimatycznej. Jego zdaniem działania mające na celu ochronę planety mijają się z główną ideą. Jednocześnie jednak polityk przyznał, że nie jest przeciwnikiem ograniczania CO2, a naciski UE potrafią przynosić korzyści. - Ja nie jestem przeciwko temu, żeby dążyć do redukcji emisji, przekształcać naszą gospodarkę. Uważam zresztą, że czasami ten nacisk Unii Europejskiej jest pozytywny - stwierdził Krasnodębski. Prof. Krasnodębski uznał, że o ile polityka klimatyczna dotycząca działań w dłuższej perspektywie czasowej rozwija się, tak w przypadku celów krótkotorowych UE zajmuje się czymś, czym z założenia nie powinna się zajmować. - W tej chwili ta polityka energetyczna Unii jest bardzo dwutorowa, tzn. z jednej strony, jeżeli chodzi o cele długofalowe, to rzeczywiście przyśpiesza się tempo. Natomiast jeśli chodzi o cele krótkofalowe, to Komisja Europejska zajmowała się czymś, czym nie miała się zajmować, mianowicie zapewnieniem zaopatrzenia krajów unijnych w paliwa kopalne. Nagle zajmowaliśmy się kwestią magazynowania gazu, ceny gazu. Wkrótce będziemy zajmować się elektrycznością - tłumaczył eurodeputowany z PiS. Eurodeputowany dość sceptycznie podszedł do skuteczności podejmowanych przez UE działań w kwestii transformacji energetycznej. Wszystko z powodu tego, że kraje należące do wspólnoty są odpowiedzialne zaledwie za niewielki procent światowej emisji dwutlenku węgla, a to oznacza, że jeśli inni nie wprowadzą podobnych rozwiązań, to świata nie uratujemy, mimo że osiągniemy zeroemisyjność. - To się opiera również na założeniu, że jeżeli my w Unii taką transformację przeprowadzimy i osiągniemy neutralną emisyjnie gospodarkę, to rzeczywiście przyczynimy się do tego, że ten cel zostanie osiągnięty. Problem polega na tym, że Europa odpowiada tylko za osiem procent emisji światowych - tłumaczył Krasnodębski. - To jest problem, bo nie uratujemy planety - dodał.
Reporter WP w Kijowie: Ludzie wracają do stolicy. W tle widać tłum
WIDEO

Reporter WP w Kijowie: Ludzie wracają do stolicy. W tle widać tłum

Do Kijowa wracają ludzie, którzy opuścili miasto w pierwszych tygodniach wojny. Jak mówi korespondent Wirtualnej Polski w Kijowie Patryk Michalski, ludzie czują się bezpieczniej. - Wszyscy tutaj mamy świadomość, że może to być złudne poczucie bezpieczeństwa. Wyczuwa się tu powracającą normalność, ale z drugiej strony w nocy na terenie prawie całego kraju, również w Kijowie, słychać było syreny alarmowe. Ministerstwo obrony wystosowało w nocy komunikat, by nie lekceważyć tego sygnału. To łączenie ze sobą rzeczywistości wojennej i próby powrotu do normalności. Wszyscy mamy poczucie, że zaczyna się drugi etap, kiedy jeszcze nikt tak naprawdę nie wie, jaką strategię przyjmie Rosja, mówię tu o bitwie o Donbas - mówił Patryk Michalski w programie "Newsroom". Mateusz Ratajczak dopytywał jakie informacje dot. wschodu kraju docierają od ukraińskich wojskowych. - Zaczęła się bitwa o Donbas. Jedna z kluczowych, jeśli nie najważniejsza. Rosjanie, po tym jak wycofali się z obwodu kijowskiego, czyniąc tu potężne szkody, mówiąc wprost: przeprowadzili ludobójstwo. Wycofanie to ich porażka. Drugą porażką jest zatopienie "Moskwy". Bitwa o Donbas to kluczowy punkt dla Rosjan, którzy potrzebują sukcesów. Będą próbowali odciąć znaczącą część kraju. Ta bitwa może zadecydować o losach wojny i o tym, jak długo będzie trwała. Jeżeli Rosja odniosłaby sukces w Donbasie, to z pewnością spróbowaliby wrócić tutaj. Jeżeli poniosłaby klęskę, to wiele osób mówi, że po tych trzech klęskach będzie musiała wykonać krok w tył i to może być początek końca wojny. Oczywiście to hipotetyczne scenariusze, bo wojna przynosi codziennie tyle nowych wydarzeń, że nie można powiedzieć jakie będą jej dalsze losy. Nie ma jednak wątpliwości, że bitwa o Donbas jest kluczowa dla Ukrainy, a także dla Europy, dlatego tak ważne jest wsparcie całego świata. Chcę państwu pokazać jeszcze jedną rzecz. Jesteśmy w centrum. Ten tłum jest zdecydowanie większy niż to, co widać w tym momencie na obrazu. To budynek głównej siedziby poczty. Jak państwo się domyślają, ta kolejka stoi po ten znaczek wypuszczony na część tych dzielnych ukraińskich żołnierzy, którzy rosyjski okręt posłali doskonale wiemy gdzie. Ta ich przepowiednia się spełniła. Każdy chce kupić ten znaczek - relacjonował nasz reporter.