Postawiła sobie bańki. Źle się to skończyło
Od wieków znana jest metoda leczenia polegająca na stawianiu baniek. Mają rzekomo uwalniać nas od przeziębień, nadciśnienia i bólu. W Polsce jeszcze w latach 80. bańki wykorzystywano przy leczeniu zapalenia płuc. Choć nie ma żadnych naukowych dowodów na to, że bańki pomagają, to stosowanie ich nie odeszło do lamusa. Okazuje się jednak, że nawet jeśli mamy tylko uzyskać efekt placebo, trzeba zachować ostrożność. Mieszkanka Kalifornii chciała bańkami poprawić krążenie, z którym miała problem po wypadku. Kobieta wykorzystała do tego tzw. bańki zimne (próżniowe). Przy stawianiu takich baniek zamiast denaturatu i ognia wykorzystuje się pompkę, którą wysysa się powietrze z postawionej na skórze bańki. Kobieta, zamiast zdjąć bańki po ok. 3 minutach, zasnęła. Gdy ocknęła się po pół godzinie okazało się, że jej skóra pokryła się pęcherzami. Ciśnienie w bańce było tak duże, że rozszczepiło skórę. Wniosek z tej historii jest taki, że nawet przy stosowaniu tzw. medycyny alternatywnej należy zachować ostrożność.