polska-białoruś

Tłum migrantów na granicy polsko-białoruskiej. Marcin Przydacz: to bardzo cyniczna gra
WIDEO

Tłum migrantów na granicy polsko-białoruskiej. Marcin Przydacz: to bardzo cyniczna gra

Napięta sytuacja na granicy polsko-białoruskiej. Konflikt migracyjny między Warszawą, Mińskiem i Unią Europejską narasta. Ogromne grupy ludzi czekają na granicy, licząc, że zostaną wpuszczeni. Unia Europejska oskarżyła prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenkę o wykorzystywanie migrantów w "hybrydowym ataku” w odwecie za nałożenie sankcji. 4000 migrantów utknęło w prowizorycznych obozach na Białorusi, podczas gdy Polska wzmocniła ochronę granicy o 15 000 żołnierzy oraz o straż graniczną i policję. UE apeluje o pomoc dla migrantów i solidaryzuje się z Polską w kwestii ochrony zewnętrznej granicy Wspólnoty. - To, czego ostatnio byliśmy świadkami, jest bardzo dobrze zaaranżowaną, przygotowaną przez białoruski reżim operacją, w której ludzie są zinstrumentalizowani – powiedział w rozmowie ze Sky News Marcin Przydacz, podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Jak dodał, "to bardzo cyniczna gra". Unia twierdzi, że autorytarny reżim Łukaszenki od miesięcy zapraszał migrantów do białoruskiej stolicy. Wielu z nich miało otrzymać obietnicę pomocy przedostania się przez granicę. UE nałożyła już cztery zestawy sankcji na władze Białorusi. Aktualnie trwa przygotowywanie kolejnego pakietu. W poniedziałek (15 listopada) rozszerzono zakres nowych sankcji o linie lotnicze, biura podróży i inne osoby oskarżone o pomoc w sprowadzaniu migrantów do Mińska.