Twarda polityka Francji ws. szczepień i "wejściówek sanitarnych". Relacja Polki z Paryża
"Wejściówki sanitarne" i rekordowa liczba osób, które po ich ogłoszeniu zapisały się na szczepienia przeciwko koronawirusowi. Francja od kilku dni żyje zapowiedzią prezydenta Emmanuela Macrona, który ogłosił przymusowe szczepienia m.in. dla personelu medycznego. Od 21 lipca w wielu miejscach – restauracje, kina, galerie, muzea, teatry – wejście będzie możliwe jedynie dla osób zaszczepionych lub osób z negatywnym wynikiem testu PCR. - 14 lipca to wielkie francuskie święto. Przy tej okazji protestowały wczoraj tzw. "żółte kamizelki", odbyły się też protesty antyszczepionkowców, którzy używali takich określeń jak "dyktatura sanitarna", "zamach stanu". Wczoraj odbyły się łącznie 53 manifestacje w całym kraju, które zgromadziły tylko lub aż 19 tys. osób – relacjonowała w programie WP Newsroom Anna Kowalska, dziennikarka mieszkająca w Paryżu. - Patrząc na sondaże, to chyba Francuzi zdali sobie sprawę z tego, że na dłuższą metę to chyba jedyne wyjście. 58 proc. obywateli popiera tak szeroko ujęte propozycje Emmanuela Macrona – dodała. Jak relacjonuje Polka mieszkająca we Francji, liczba chętnych na szczepienie wzrosła nagle w tym tygodniu o 5 proc. Wydźwięk dla obywateli ma być prosty: szczepienie jest jedyną formą uniknięcia we Francji lockdownu.