"Jestem człowiekiem honoru. Ludzie nie przychodzili na demonstracje dla mnie, ale dla idei!"
"Niewątpliwie doszło do pewnej niezręczności, sytuacja wymaga wyjaśnienia i nad tym pracujemy" - powiedział Mateusz Kijowski. Lider Komitetu Obrony Demokracji odniósł się w ten sposób do publikacji medialnych, które podały, że pieniądze ze zbiórek publicznych na KOD trafiały do jego firmy i żony Magdaleny Kijowskiej. Łącznie - jak ustalili dziennikarze - chodzi o faktury na kwotę 91 tys. 143,5 zł. Kijowski dodał, że nie rozumie, dlaczego w czwartek część zarządu Komitetu powiedziała na konferencji prasowej, że niczego nie wiedziała o sprawie. Na pytanie Moniki Olejnik, czy czuje się człowiekiem honoru... nie zaprzeczył. Jestem człowiekiem honoru. Ludzie nie przychodzili na demonstracje, dla mnie, ale dla idei. Łączyłem dwie funkcje. Radomir Szumełda powinien był wiedzieć, że otrzymywałem pieniądze. Nie wiem, czemu członkowie KOD są zaskoczeni. Jestem przekonany, że z większością tych osób rozmawiałem na pewno w kwietniu-maju. Za dwa miesiące wybory, wtedy członkowie będą mogli zweryfikować mój mandat.