roswell

Incydent w Roswell. Nowe, szokujące ustalenia
WIDEO

Incydent w Roswell. Nowe, szokujące ustalenia

Mimo Zimnej Wojny, tą sprawą żyła cała Ameryka. Wydarzenie stało się źródłem wielu słynnych teorii spiskowych. Po 73 latach wnuki oficera, który badał słynny "incydent z UFO", ujawniły fragment z jego prywatnego dziennika dotyczący tej sprawy - podaje "DailyMail". Jesse Marcel był oficerem Sił Powietrznych Armii USA. W 1947 r. Badał słynną katastrofę w Roswell. Mowa o rozbiciu się tajemniczego latającego obiektu. Mówiono wtedy o statku należącym do istot pozaziemskich. Lokalna gazeta donosiła, że armia na ranczu przy Roswell (stan Nowy Meksyk) znalazła srebrne resztki latającego spodka. Marcel był pierwszy na miejscu. Miał zbadać tę sprawę. Zanotował w dzienniku, że widział wrak, który "nie był wykonany ludzkimi rękoma". Wojskowy miał twierdzić, że to fragmenty pozaziemskiego pojazdu, mówił też o wyrytym napisie "Obcy", ale przełożeni zabronili mu cokolwiek mówić. Tajemniczy incydent stał się najsłynniejszą sprawą dla ufologów, wokół której do dziś tworzy się kolejne teorie spiskowe. Armia USA od razu zdementowała tę sensację, podając, że doszło do katastrofy balonu meteorologicznego. Później, w latach 90. wojskowi ujawnili dwa raporty, w których ponownie wykazali, że rozpadł się testowy balon armii. Jesse Marcel zmarł w 1986 r. Jego wnuki twierdzą w rozmowie z "Daily Mail", że mężczyzna nigdy nie zmienił zdania o tym, co widział. Mają nadzieję, że pamiętnik dziadka pomoże wyjaśnić "prawdziwą historię" wydarzeń w Roswell z 1947 r.
Tajemnicza Strefa 51
WIDEO

Tajemnicza Strefa 51

Ponad dwa miliony internautów zadeklarowało udział w akcji szturmu na amerykańską Strefę 51. - Strefa 51 jest teraz częścią historii UFO i częścią popkultury. Ludzie wierzą, że w Roswell rozbił się statek kosmitów i sądzą, że został on zabrany właśnie do Strefy 51. Wszystko po to, aby inżynierowie mogli rozebrać go na części, poznać jego konstrukcję i samodzielnie zacząć budować podobne statki. Jeśli tak rzeczywiście było, to rząd potrzebowałby miejsca, gdzie można trzymać takie rzeczy. Początkowo, szturm na placówkę miał być jedynie żartem, który opublikował na Facebooku Kalifornijczyk Matty Roberts. - Nie sądzę, żeby to była poważna akcja wyzwolenia pozaziemskiej technologii. To raczej ekspresja frustracji, jaka dopadła ludzi, po usłyszeniu wersji rządu. Ludzie czują, że byli okłamywani przez 70 lat i chcą poznać prawdę. Moja rada dla śmiałków, chcących wtargnąć do Strefy 51 – nie róbcie tego. Przełóżcie tę fascynację, ten entuzjazm i frustrację na dialog z władzami i mediami. Spróbujcie ich przekonać do zmiany aktualnej polityki wokół Strefy 51 lub publikacji kolejnych, rządowych dokumentów odnoszących się do tej kwestii. Jeśli rząd USA rzeczywiście posiada pozaziemską technologię, a nie wiem czy tak jest, to prawdopodobnie już ją przenieśli. Strefa 51 jest tak znana i popularna dzięki wszelkim filmom i serialom, że ewentualną technologię na pewno przeniesiono do miejsca o którym nikt nigdy nie słyszał. W 1947 roku w stanie Nowy Meksyk w USA rozbił się tajemniczy obiekt. Oficjalna wersja rządowa podawała że był to balon meteorologiczny. Jednak entuzjaści teorii spiskowych wierzą, że w Roswell rozbił się pozaziemski pojazd.