sprzedaż

Poszedłem na pokaz "cudownych garnków". "Rzadko zdarzają się tak upierdliwe osoby, jak pan"
WIDEO

Poszedłem na pokaz "cudownych garnków". "Rzadko zdarzają się tak upierdliwe osoby, jak pan"

W money.pl opisywaliśmy historie osób, które dostały zaproszenia na akcje promocyjne hoteli. Schemat w każdym przypadku wyglądał podobnie: dzwoniła pani, która zapraszała po odbiór vouchera do wykorzystania w jednym z ośrodków. Warunek? Po voucher trzeba stawić się osobiście podczas spotkania, na którym doradcy opowiedzą o turystyce. Na miejscu często okazywało się, że żadnych voucherów nie ma. Mało tego, nie padało nawet ani jedno słowo o hotelach, które rzekomo miały być promowane. Zamiast tego były prezentacje sprzętów do masażu, ozonatorów, robotów kuchennych. Ceny poszczególnych egzemplarzy był niebotyczne: sięgały niekiedy 10 tys. zł. Uczestnicy spotkań, którymi były głównie osoby starsze, miały być przekonywane, że grupę produktów będą mogły zabrać do domu pod warunkiem wzięcia udziału w losowaniu. "Wygraną" okazywał się jednak nie sam produkt, ale kredyt, który miał go sfinansować. Oszołomieni seniorzy bezrefleksyjnie podpisywali dokumenty zakupu, a potem mocno tego żałowali. Postanowiliśmy pójść na jeden z takich pokazów. Okazja nadarzyła się na początku września, w piątkowy wieczór w pewnym hotelu w Warszawie. To, co zobaczyliśmy, przeszło nasze oczekiwania. Spotkanie, które było promowane jako "miłe i bezpieczne" okazało się trudnym doświadczeniem, podczas którego baliśmy się o nasze bezpieczeństwo. Przedstawiciele firmy robili wszystko, aby wyrzucić nas z sali. Szczegóły w materiale video.
Pomysł na biznes: Fotele gamingowe
WIDEO

Pomysł na biznes: Fotele gamingowe

Fotele gamingowe dedykowane zawodowym graczom i pracownikom biurowym - topomysł na biznes Pawła Nowaka, twórcy zielonogórskiej firmy Domator24, właściciela marki Diablo Chairs. Ta polska firma jest dziś liderem w sprzedaży foteli gamingowych w wielu krajach w Europie. W latach 2014-2017 ich obroty wzrosły o ponad 2,2 tys. proc. Tym samym rodzinny biznes z Zielonej Góry znalazł się w rankingu najszybciej rozwijających się firm w Europie według brytyjskiego "Financial Times". Fotele Diablo Chairs są projektowane w Polsce. Produkcja odbywa się za granicą w fabrykach kontraktowych. Fotele są skierowane do osób spędzających długie godziny przed komputerem. Klienci mają do wyboru trzy rozmiary i dwie wersje - sportową dla graczy i bardziej elegancką do biur. Ceny? Od 600 zł do 2000 zł. Początkowy koszt inwestycji wyniósł ok. 500 tys. zł. Sprzedaż foteli gamingowych ruszyła w 2015 roku. W ciągu trzech lat firma sprzedała ponad 100 tys. produktów. Fotele projektowane przez Polaków kupują klienci z całej Europy, a także ze Stanów Zjednoczonych czy Argentyny. W Polsce, we Włoszech, Francji i Hiszpanii zielonogórskie przedsiębiorstwo jest numerem jeden w swojej kategorii. Plany na przyszłość? - W ciągu trzech lat chcemy zostać liderem w sprzedaży foteli gamingowych w Europie - podkreśla właściciel. Kolejnym krokiem ma być podbicie rynku amerykańskiego. Zobacz nowy odcinek programu "Pomysł na biznes".
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Pomysł na biznes: Ceramiczne kuwety dla kotów
WIDEO

Pomysł na biznes: Ceramiczne kuwety dla kotów

Jedyne na świecie ceramiczne kuwety dla kotów - to pomysł na biznes Mariusza Jaraczewskiego, właściciela wrocławskiej firmy 50Cats. - Tworzymy innowacyjny produkt premium, dzięki któremu niebawem będziemy liderem światowego rynku zoologicznego - podkreśla z uśmiechem właściciel. Nietypowy pomysł Polaka już robi furorę za granicą. Wśród klientów znalazł się szejk z Bahrajnu. Dla swojej kotki zażyczył kuwetę zdobioną rubinami i 18-karatowym złotem. Oferta 50Cats to 5 kolekcji kuwet. Wszystkie są ręcznie malowane i bogato zdobione. Ceny? Od 100 euro (ok. 438 zł). Jaraczewski wcześniej pracował w sektorze bankowym. We własną firmę zainwestował ok. 120-150 tys. zł. Jak mówi, największym wyzwaniem w tym biznesie jest wzbudzenie w klientach potrzeby posiadania produktu, którego wcześniej w ogóle nie było. Firma wystartowała w maju. Pierwsza seria ceramicznych kuwet liczyła 32 sztuki i szybko znalazła nabywców m.in. w Niemczech, Austrii czy Holandii. - Kiedy zadzwonił do mnie Ahmad ibn Nasih, asystent szejka Hamida ibn Salaha z Bahrajnu, myślałem, że to dowcip znajomych. Okazało się, że szejk obejrzał naszą ofertę i jest zachwycony - opowiada Jaraczewski. - Stworzyliśmy dla jego kotki unikatowe projekty kuwet. Zdecydował się na malowanie tlenkiem kobaltu, zdobienia arabskie, mandale na brzegach, złoto i rubiny z Birmy. To niesamowita przygoda - dodaje właściciel firmy. Zobacz nowy odcinek programu "Pomysł na biznes".