programy
kategorie

To było 230 detonacji. Niewiarygodne wyniki analizy próbek z Antarktydy

Od około 60 lat pokrywy lodowe na Antarktydzie uwalniają radioaktywny chlor, który osadził się tam po testach broni jądrowej, które USA w latach 50. XX w. przeprowadziły na Pacyfiku. Naukowcy doszli do takiego wniosku badając próbki z dwóch miejsc na Antarktydzie, które różnią się obfitością opadów. Te miejsca to okolice rosyjskiej stacji polarnej "Wostok" i czapa lodowa Talos-Dom. Wspomniane próbki były pobierane na przestrzeni łącznie stu lat. Okazało się, że te z okolic "Wostoku", gdzie opady śniegu występują częściej, mają 10-krotnie wyższy poziom chloru-36, niż powinny. Oznacza to, że śnieg nadal uwalnia promieniotwórcze izotopy z testów. Dlaczego obfitość opadów ma znaczenie? Otóż chlor-36 występuje w przyrodzie naturalnie. Może powstać w wyniku reakcji argonu z promieniowaniem kosmicznym w atmosferze i spaść na ziemię z opadami. Poziom chloru-36 w antarktycznych próbkach zdecydowanie świadczy jednak o sztucznym pochodzeniu izotopu. Eksperci podkreślają,... rozwiń
48 reakcji
13
11
24
Podziel się
Komentarze (24)
18-10-2019
Jaro
2500 prób jądrowych się odbyło... O tym się nie mówi, ale to ekwiwalent dwukrotnej wojny atomowej. Tej ostatniej... Skutki tych prób są o wiele bardziej znaczące niż...Czytaj całość
zobacz więcej komentarzy (24)
Napisz komentarz
18-10-2019

Jaro2500 prób jądrowych się odbyło... O tym się nie mówi, ale to ekwiwalent dwukrotnej wojny atomowej. Tej ostatniej... Skutki tych prób są o wiele … Czytaj całość

18-10-2019

DonkaDlatego tak wszystkie narody świata chorują.

18-10-2019

pytalskia to co się osadziło po ruskich testach na Nowej Ziemli?

Rozwiń komentarze (17)