- Od początku się spodziewałem, że nie będzie raportu końcowego podkomisji smoleńskiej. Nie ma najmniejszych dowodów. Gdyby powstał, byłby oparty na fikcji - stwierdził Paweł Deresz w programie "Tłit". Podkreślił, że wiekszą uwagę będzie przykładał do raportu prokuratury, która "na szczęście" działa oddzielnie - "nie ręka w rękę z panem Macierewiczem czy Berczyńskim”. Deresz pytany był o wypowiedź Marty Kaczyńskiej, która ubolewa, że komisja i prokuratura nie działają razem. - Byłem przed kilkoma dniami gościem prokuratury. Ubolewała, że nie ma najmniejszej współpracy z panem Macierewiczem i Berczyńskim. Nie dostarczyli żadnego istotnego dowodu ws. tej tragedii - zaznaczył. Dodał, że - według jego wiedzy - raport prokuratury "nie będzie zbyt odległy" od raportu Jerzego Millera. - Zapewne będzie to cios w Macierewicza (…) Macierewicz nie odpuści. To jego misja życiowa, dziejowa - udowodnić coś, czego nie było - podsumował.
Pracowała zarówno w radiu, prasie, jak i w telewizji, gdzie stawiała pierwsze dziennikarskie kroki. Od kilku lat w WP zajmuje się głównie tematyką polityczną, ale nie tylko. Z wykształcenia psycholog społeczny i historyk sztuki. W wolnych chwilach nałogowo fotografuje nieodkryte zakątki miast - nie tylko Warszawy.