czy historie, które możemy odnieść do czasów, w których żyjemy teraz, do czasu epidemii?
Tak, niestety przykro mi to
powiedzieć, ale tak, tak.
Ja zaczęłam tę książkę pisać 20 lat temu i jakoś ta pandemia mnie uwolniła
od takich ocen. Ja zawsze
starałam się być z boku, głosowałam, ale nie mówiłam na kogo, jakby nie brałam udziału
ani za pieniądze, ani za przyjaźń w jakichkolwiek akcjach,
które by stawiały mnie w innym świetle niż pisarkę. Pandemia zrobiła to, że
nie zależy na tych, którzy mi piszą "jest
pani idiotką, bo wyrok Trybunału chroni nienarodzone dzieci". Wyrok Trybunału
nie chroni żadnych dzieci, ponieważ nie chroni ich matek, to jest
po pierwsze. Więc przestało mi zależeć jakby na tym, że wszyscy mnie mają lubić - nie, nie mają
mnie lubić wszyscy. Gdyby nagle się okazało, że lubi mnie prezes Kaczyński, to bym chyba
musiała się szałwią białą...
Innymi słowy nabrała pani też takiego większego dystansu do wielu rzeczy, które nas otaczają.
Tak, nabrałam dystansu, też nabrałam pewnej
pewności
co do pewnych prawd. Ale
jak głęboko wierzę w Boga i myślę, że on to wszystko jakoś spróbuje
ponaprawiać.