programy
kategorie

Na początku 2020 r. czekają nas kolejne podwyżki. Inflacja jeszcze przyspieszy

- Wzrost 3,5-3,7 proc. to nasza prognoza na przyszły rok. To taka norma dla polskiej gospodarki. Do tej pory rośliśmy bardzo szybko, najszybciej w Europie, teraz wracamy do normy. Warunki na rynku pracy pozostaną niezłe, wzrost płac będzie nadal na poziomie 7-8 proc. Inflacja, szczególnie na początku roku, będzie rosła jeszcze szybciej niż w ostatnich miesiącach. Wpłyną na to podwyżki taryf na energię elektryczną i wzrost opłat za wywóz śmieci. Na szczęście ten wzrost cen będzie jednorazowy, a w dalszej części roku inflacja powinna nam odpuścić - mówił w programie "Money. To się liczy" Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP.

Tranksrypcja:2020 rok dla polskiej gospodarki. Dobry, bardzo dobry, średn...
rozwiń
Dobry. Myślę, że to jest chyba najlepsze określenie. Takie najbardziej adekwatne do najbardziej prawdopodobnego scenariusza na przyszły rok.
No to jaki jest najbardziej prawdopodobny scenariusz? I dlaczego to jest dobre?
Dobry, bo nie będziemy tak jak w ostatnich 2, 3 latach rosnąć ponad normę.
Wzrost gospodarczy w Polsce niestety się unormuje. To nie będzie już nawet ponad 5%, tylko to będzie coś w granicach 3, 4% wzrostu, czyli to, to jest taka norma dla polskiej gospodarki.
Takie są szacunki tak zwanego potencjalnego, czyli normalnego wzrostu gospodarczego w Polsce.
To znaczy, że do tej pory rośliśmy za szybko? Może nie za szybko.
Mieliśmy do czynienia z wyjątkową sytuacją, że Polska rosła bardzo szybko - najszybciej w Europie.
A jednocześnie, co było zaskakujące, nie narastały żadne nierównowagi.
Dlatego określaliśmy ten scenariusz gospodarczy w Polsce mianem "Goldilocks economy", czyli taka gospodarka, która rośnie bardzo szybko bez nierównowag.
Teraz wracamy do normy. Słabszy wzrost i no niestety wydaje mi się, że też sporo ma nierównowagami.
Ta, która będzie najbardziej bolała przeciętnego statystycznego Kowalskiego, to przynajmniej w przyszłym roku, to dość wysoka inflacja
To znaczy, na jakim poziomie? Na jakim poziomie wzrost? Na jakim poziomie inflacja? I dlaczego taka inflacja akurat będzie?
Wzrost myślę, że 3,5 - 3,7%. To jest nasza prognoza na przyszły rok, czyli zgodnie z potencjałem.
I to absolutnie nie będzie zły wynik, to oznacza, że warunki na rynku pracy pozostaną niezłe.
Wzrost płac, szczególnie przy podwyżce płacy minimalnej będzie nadal na poziomie 7, 8%.
Zatrudnienie będzie rosło wolniej, ale nie dlatego, że jakoś dużo słabszy będzie popyt na pracę. Będzie słabszy, ale zatrudnienie będzie rosło wolniej głównie ze względu na ograniczenia podażowe.
A ceny? To co w sklepach widzimy. Natomiast inflacja szczególnie na początku roku, będzie rosła jeszcze szybciej niż w ostatnich miesiącach.
I co na to wpłynie? To znaczy, jaki koszyk? Wpłyną na to głównie podwyżki cen regulowanych.
Czyli na przykład podwyżki tary na energię elektryczną przynajmniej w niektórych, dla niektórych spółek.
Do tego na przykład wzrost opłat za wywóz śmieci.
Być może w jakiejś mierze zobaczymy inflacyjne skutki przyjęcia prawa wodnego, nowego kilka lat temu.
Na szczęście ten wzrost cen będzie przejściowy. To będzie jednorazowy wzrost cen.
On na początku rok spowoduje wzrost inflacji w okolice 3,5% - może nawet powyżej.
Czyli powyżej górnej granicy dopuszczalnych odchyleń od celu, która wynosi 3,5%.
Ale w dalszej części roku inflacja powinna nam odpuścić.
Zaraz do tego dojdziemy i do cen prądu, i do innych skutków, ale żywność? To jest coś, na co z reguły konsumenci zwracają najbardziej uwagę.
Na szczęście żywność przestała drożeć tak mocno w ostatnich miesiącach, jak to widzieliśmy w poprzedniej części roku.
A jaka perspektywa? I w trakcie 2020 roku żywność powinna drożeć coraz wolniej. Choć wciąż niestety drożeć.
Wręcz pod koniec roku możemy według mnie zobaczyć niemal zerową dynamikę cen żywności. Czyli żywność może w trakcie przyszłego roku przestać drożeć.
0
0
0
Podziel się
Komentarze (0)

Programy Wirtualnej Polski

KOMENTARZE
(0)