programy
kategorie

Nino o biznesie. Kazar: Włoskie buty z Przemyśla

sez. 1, odc. 25
Za sukcesem marki Kazar stoi Artur Kazienko, któremu w wieku 23 lat zamarzyło się, żeby firma z Przemyśla sprzedawała w Polsce buty światowej jakości. Po blisko 30... rozwiń
Tranksrypcja:Muszę wytłumaczyć naszym...
rozwiń
czytelnikom
i widzom
kim pan jest i dlaczego są
buty dookoła nas tutaj w tle oraz torebki.
Pan jest twórcą jednej z najbardziej rozpoznawalnych marek
obuwniczych w państwie polskim, a jednocześnie tyle o panu wiadomo
...marki polskie Kazar.
A jednocześnie filmy o panu wiadomo że nazywa się pan Artur Kazienko.
Czy mógłby pan opowiedzieć o sobie?
Historia jak, jak wiele historii związanych z
transformacją
w Polsce na początku lat 90.
kiedy
bardzo wielu młodych ludzi,
ja do nich również wtedy należałem brało,
brawo sprawy
w swoje ręce. To był moment, kiedy można było założyć
swój własny biznes, więc
z tej okazji jak wielu Polaków
również skorzystałem. Natomiast w pewnym momencie okazało się, że
branża, która, którą sobie wybrałem,
która dzisiaj,
która dzisiaj w dalszym ciągu mi towarzyszy okazała się
jakby
wybrana skutecznie, dlatego że udało się ten biznes
od początku mniej więcej lat 90. do dzisiaj
skutecznie rozwinąć
do skali, o której właśnie mówimy
że jest skalę ogólnopolską, a już teraz coraz bardziej
europejską może na miarę naszego regionu
ale ambicja mam oczywiście
dużo większe. A nigdy pana nie kusiło jednak ogrzać się we fleszach sławy marki Kazar?
Tak po ludzku?
Muszę powiedzieć, że
jakby nie zajmowało to nigdy mojej głowy. To znaczy nie,
nie traktowałem
Jak bycia
mojej obecności w prasie, w mediach jako czegoś, co jest niezbędne do osiągnięcia
sukcesu biznesowego.
Rozumiem, że pan żałuję pan i pan ma zamiar naprawić sytuację?
I nie schodzić
z pierwszych stron gazet. Absolutnie nie żałuję, natomiast
być może jest to moment właśnie
dzisiaj, nie wiem po
25, niemal 30 latach pracy, że
być może jest to moment, który można powiedzieć rzeczywiście
ten sukces biznesowy jest na tyle zauważalny
i istotny w branży modowej w Polsce,
że może to jest właśnie ten moment, że to nie jest falstart.
Ja dostaję od
chyba
12-15 lat co rok zaproszenie do
konkursu Entrepreneur of the Year zorganizowanego Ernst&Young
i ciągle wszyscy mnie pytają, czy już wysyłamy zgłoszenie - ja mówię "nie, nie wysyłam jeszcze zgłoszenia. Jeszcze jeszcze mamy parę rzeczy do zrobienia.
Jak je poprawimy,
to wtedy wyślemy na zgłoszenie".
I miał pan 23 lat i mieszkał pan w Przemyślu i postanowił Pan
"Uhum.... prawdopodobnie muszę produkować buty"?
To nie jest tak - my do dzisiaj niczego nie produkujemy
jakby zarządzamy marką,
już teraz dwiema markami.
Zajmujemy się projektowaniem,
dystrybucją
I zarządzaniem, zarządzaniem
biznesem retailowym tak na dobrą sprawę.
Nie produkcyjnym.
Czyli zamawiacie wg własnych modeli rozumiem? Dokładnie.
W początkowym okresie, ta produkcja, która była zlecana
pod naszym brandem
i w zasadzie dopasowana do polskiego rynku już wtedy.
To to nie było tak, że
kupowaliśmy gdzieś
w jakiejś hurtowni
włoskie produkty
po czym sprzedawaliśmy je na naszym rynku.
My już wtedy decydowaliśmy świadomie o tym, co chcemy sprzedawać
i co chcemy zlecać do produkcji we Włoszech.
Czy czytał pan książkę założyciele firmy Nike
Phila Knighta?
bodajże on się nazywał. I właśnie on opisał
swoje zmagania
z pierwszą produkcję butów,
który postanowił zamówić w fabrykach w Japonii. Japonia jeszcze wówczas odbudowywała się po II Wojnie Światowej
i właściwie była w latach 50-tych takimi Chinami
Azji
I jak on rzeczywiście nie mając żadnych
albo mając tylko szczątkowe informacje podróżował po tej Japonii i marzył tylko o tym, rzeczywiście płaszczył się przed tym Japończykami, żeby
uwierzyli może warto jakby zainwestować we współpracę
z jakimś dziwnym Amerykaninem.
Czy w pana przypadku tak samo wyglądało? Wiadomo że
w latach 90. nasz system bankowy był dla nich mało wiarygodny, to było zaraz po
zmianie systemu w Polsce.
W związku z tym
bardzo często było tak, że
oni oczekiwali, że się
przywiezie im pieniądze
w kieszeni.
Więc to była, to była
dla nich taka taka
gwarancja absolutnie
wiarygodności
i sukcesu.
Tego nigdy nie robiliśmy - zawsze to był przelew. Nawet jeżeli trzeba było na ten
przelew poczekać
w tej fabryce
aż ten przelew doszedł,
I wtedy odebrać
ten towar to
tak sobie wtedy radziliśmy.
Natomiast
jeżeli chodzi o
...
Na dalszych etapach rozwoju,
współpracę
z fabrykami
No bywało tak, że w związku
z tym, że rozwijaliśmy
sieć
Decydowaliśmy się na
współpracę z tymi
partnerami, którzy widzieli
w nas swoją szansę,
a nie odwrotnie.
I też bardzo często podejmowaliśmy
współpracę
z włoskimi producentami, dla których
ważny był rynek polski.
Zależało im
na tyle mocno na tym rynku
że byli gotowi
sami w bardzo dużej mierze finansować
nasz rozwój.
Jakby dostarczając nam
w ramach kredytu kupieckiego
swoją produkcję, która oczywiście
była uzgodniona.
0
0
Podziel się
Komentarze (0)
Napisz komentarz