bDIVZUwQ
bDIVZUwU
bDIVZUwY
programy
kategorie
bDIVZUwR

Sprzedawcy znikają z galerii? "Zwiększy się pustostan"

Galerie handlowe wciąż zamknięte, sprzedawcy znikają? - Kolejne firmy wchodzą w sanację, więc będą starały się zoptymalizować portfel. Oczywiście są najemcy, którzy mieli problemy już przed lockdownem. To, co teraz się dzieje, dodatkowo ich pogrąży. Kilka marek wycofało się z Polski, natomiast nowe planują debiuty, Primark informuje o podpisaniu kolejnych umów - powiedział w programie "Money. To się liczy" Marek Noetzel, członek zarządu NEPI Rockcastle. - Nie tyle czekają nas upadłości, co restrukturyzacje. Te galerie, które miały większy potencjał, będą na uprzywilejowanej pozycji. Na pewno dojdzie do zwiększenia się poziomu pustostanów, niektóre galerie zmienią właściciela, inne będą musiały zrestrukturyzować dług - dodał.

Tranksrypcja:Panie Marku, bo pytam o tych kupujących. A sprzedający od wa...
rozwiń
powiedzieli, że "a, w tych galeriach to już nie warto być"? Nie,
panie redaktorze, u nas to się nie zdarzyło, natomiast jestem przekonany, że do takich sytuacji dojdzie. Tutaj
mamy do czynienia z tym, że widzimy, i to są informacje prasowe, które się pojawiają, kolejne firmy wchodzą
w sanacje, więc będą starały się zoptymalizować swój portfel. Oczywiście są najemcy, którzy
mieli problemy już przed lockdownem, więc to, co teraz się dzieje, dodatkowo ich pogrąży. Kilka marek z Polski się wycofało, natomiast
nowe planują debiuty. Primark informuje o kolejnych podpisaniu kolejnych umów. Ale to się wyrówna,
to znaczy tych nowych będzie tyle, ile odchodzących? Jeżeli
patrzymy na skalę metrów kwadratowych, to taki Primark to jest jeden sklep około 5000 m,
natomiast w interesie wszystkich jest, żeby to zróżnicowanie marek było jak największe. Ja uważam,
że nie tyle nas czekają upadłości, co restrukturyzacje właśnie. I te galerie, które historycznie
miały większy potencjał, pewnie będą na uprzywilejowanej pozycji. Na pewno dojdzie do zwiększenia się poziomu pustostanów w na pewno niektórych galeriach,
niektóre będą pewnie zmieniały właścicieli, inne będą musiały zrestrukturyzować dług. No na pewno wiele
się wydarzy. Sytuacja każdego wynajmującego jest inna, inaczej jest skonstruowane finansowanie. Natomiast w nieruchomościach bardzo
dużo zależy od długu, bo to są bardzo duże inwestycje, więc dług jest zaangażowany i w zależności od tego, jak dużo tego długu jest, tak
wynajmujący ma mniejsze lub większe pole manewru. Także sytuacja skomplikowana jest bardzo dla wielu wynajmujących
i jakby wynajmujący i najemcy mają ten sam los i mają wspólny interes. I dla jednych,
i dla drugich otwarcie jest jedynym ratunkiem. Dobrze, panie Marku, ale mówi pan, że mają wynajmujący i najemcy mają wspólny los, a przypadkiem nie jest
tak, że teraz trwa gigantyczny spór pomiędzy jednymi a drugimi o wysokość czynszu? Bardzo
duży spór wystąpił po pierwszym lockdownie, bo to była sytuacja, która zaskoczyła wszystkich i wówczas rzeczywiście,
no do takiej sytuacji, paniki to doszło, pamiętacie państwo, że wielu
najemców po prostu się nie otworzyło, próbując wymusić pewne rozwiązania. Natomiast to, czego się nauczyliśmy, to nieotwieranie
sklepów i wchodzenie w konflikt między wynajmującymi a najemcami jest przysłowiowym odmrożeniem
sobie uszu na złość rodzicom. Tutaj chodzi o to, że się jak najszybciej otworzyć i rotować towarem. Pamiętajmy również, że najemcy
są chronieni tym sławetnym przepisem 15zs, zgodnie z którym w okresie lockdown zwolnieni
są z wszelkich opłat. Nie tylko czynszu, ale opłat, których celem jest
pokrycie kosztów funkcjonowania galeria, czyli mediów, ochrony, etc. Zresztą obiekty, mimo że są w 80%
mniej więcej wyłączone z użytkowania, to jednak 20% najemców działa. Hipermarkety działają,
apteki działają i te galerie trzeba utrzymać, one muszą być bezpieczne, czyste, etc. Wynajmujący
dzisiaj tego strumienia pieniędzy nie widzą. To już nawet nie chodzi o czynsz, to chodzi o to, że nie mają pieniędzy na utrzymanie galerii, więc
muszą zaciągać więcej długu, szukać dodatkowych środków finansowania. Ta sytuacja w nieskończoność trwać nie może. I o ile przy
pierwszym lockownie branża, czyli w zeszłym roku, branża około 2 miliardy złotych zrezygnowała z przychodu równowartego
2 miliardy złotych, to jest równowartość obniżek udzielonych najemcom, no to z każdym lockdownem ilość amunicji
jest mniejsza. Banki też są mniej skore do tego, żeby odkładać raty kapitałowe
niektórym wynajmującym, ponieważ banki też zarządzają pieniędzmi depozytariuszy.
Stopy procentowe spadają, banki mają coraz mniej źródeł generowania zysków, więc
sytuacja jest z każdym lockdownem, z każdym dniem coraz trudniejsza. I naprawdę wynajmujący mają dużo mniej
amunicji niż mieli po pierwszym lockdownie, jak chodzi o obniżki - około 45% przychodów zeszłorocznych
branża straciła.
0
0
0
Podziel się
Komentarze (0)

Programy Wirtualnej Polski

bDIVZUxd
KOMENTARZE
(0)
bDIVZUxP
bDIVZUwW
bDIVZUxW
bDIVZUxX