"Zbudziły" go testy nuklearne. Teraz uosabia nasz strach
Gigantyczny jaszczur z głębin oceanu, przerażający Godzilla, zawsze uosabiał największe lęki ludzkości. W pierwszym filmie, z 1954 roku, jaszczura przebudził test broni jądrowej. Godzilla, w ramach zemsty za pobudkę, zniszczył z łatwością większość Tokio. Choć udało się go unieszkodliwić, kolejne testy mogą obudzić następne potwory. Film powstał w Japonii, zaledwie 9 lat po ty, jak na Hiroszimę i Nagasaki spadły amerykańskie bomby jądrowe. Od 14 czerwca na ekranach polskich kin będziemy mogli obejrzeć nową część niekończącej się sagi o Godzilli. Tym razem uosabia on jednak nie strach przed nuklearną apokalipsą, a przed zagładą naturalnego środowiska i globalnym ociepleniem. Zwiastun filmu zaczyna się od słów: "Nasz świat się zmienia. Wielkie wymieranie, którego się baliśmy, już się zaczęło i to my jesteśmy jego przyczyną." Filmowe potwory ewoluują więc razem z naszymi lękami. Co ciekawe, Godzilla ewoluuje wyjątkowo szybko. Dwóch naukowców, antropolog Nathaniel Dominy i biolog Ryan Calsbeek, obliczyli, że dzieje się to trzydzieści razy szybciej, niż kiedykolwiek udało się to dinozaurom. W 1954 r. filmowy jaszczur mierzył 50 m. W 2019 ma 120. Urósł więc dwukrotnie. Nowy film o Godzilli ma nam pokazać konsekwencje działań, jakie czynimy wobec środowiska naturalnego i skłonić do refleksji na temat tego, że ludzkie działania mogą przynieść szkody, o jakich się nam nie śniło.