Jaki: swoją nieobecnością prezydent zeznaje. "Mówi, nie przyjdę bo mam coś do ukrycia"
- Działała grupa ludzi, która szukała obywateli polskich pochodzenia żydowskiego, którzy ginęli w getcie warszawskim i szybko na podstawie tego zmieniała akty notarialne, wpisy w księgach wieczystych - siebie wskazując jako właścicieli. Ktoś na tym precederze się dorabiał. Na samym końcu dorobiła się na tym rodzina Hanny Gronkiewicz-Waltz. Zarobiła pięć milionów złotych i pozwoliła na to, by w sposób haniebny czyścić ludzi. Po co wybieramy prezydent Warszawy, który nie walczy o ludzi? - mówił Patryk Jaki komentując zeznania Andrzeja Waltza przed komisją weryfikacyjną ds. reprywatyzacji. Mąż Hanny Gronkiewicz-Waltz pojawił się w siedzibie prokuratury krajowej we wtorek. Dzień wcześniej jego żona oznajmiła, że nie zamierza stawać przed komisją. Jaki oznajmił w środę w Sejmie, że znajdzie sposób, by doprowadzić prezydent Warszawy na zeznania. - Pani prezydent musi się stawić na posiedzenie komisji. Jest to organ, który działa w imieniu Rzeczpospolitej i ona misi się stawić, tylko musimy ją inaczej wezwać - stwierdza wiceminister sprawiedliwości.