janusz cieszyński (strona 2 z 3)

Sławomir Nitras o incydencie przed resortem zdrowia: przekonałem wiceministra Cieszyńskiego, różnymi metodami
WIDEO

Sławomir Nitras o incydencie przed resortem zdrowia: przekonałem wiceministra Cieszyńskiego, różnymi metodami

- Chciałem zdementować, nie wtargnęliśmy na żadną konferencję - stwierdził poseł KO Sławomir Nitras, pytany o incydent przed resortem zdrowia. Przypomnijmy, że w środę razem z posłem Marcinem Kierwińskim pojawili się na konferencji wiceministra zdrowia Janusza Cieszyńskiego mówiąc o nadużyciach przy zakupie sprzętu medycznego oraz niejasnościach wokół majątku ministra Łukasza Szumowskiego. - Jak pan minister Cieszyński skończył, to przekonałem go różnymi metodami, żeby został. Nie wiem, czy tym wydarzeniem nie zwróciliśmy uwagi, na majątek rodziny Szumowskiego. Wiceminister Cieszyński zbył tę sprawę na konferencji jednym zdaniem, myśmy go zmusili do poważnej rozmowy - dodał. - Może czasami trzeba się przedzierać przez ochroniarzy, żeby wejść do urzędu, może trzeba ściągnąć prezesa jakiegoś urzędu, by otrzymać dokumenty, ale będziemy to robić, bo opinia publiczna ma prawo poznać prawdę - stwierdził. - Jeżeli komuś przychodzi do głowy, urzędnikowi państwowemu, ministrowi, by jego bliscy, jego znajomi zarabiali na pandemii, a pan minister Cieszyński jest autorem przepisów zwalniających w czasie pandemii ministrów z odpowiedzialności karnej za to, że łamią prawo zamówień publicznych, czyniąc ich bezkarnymi, to nie ma się co dziwić, że jacyś międzynarodowi handlarze bronią, jak czytamy, kupują Polakom maseczki, które zamawia u nich minister Szumowski - dodał poseł KO.
Violetta Baran Violetta Baran
Afera maseczkowa. Wiceminister Cieszyński odpiera zarzuty o kolesiostwo
WIDEO

Afera maseczkowa. Wiceminister Cieszyński odpiera zarzuty o kolesiostwo

- Wszystkie transakcje były realizowane w Ministerstwie Zdrowia. Jest pełna dokumentacja, z każdego posunięcia jesteśmy skłonni się rozliczyć. Pan Łukasz Guńka został potraktowany tak jak każdy z naszych kontrahentów. Takich zgłoszeń na wczoraj mieliśmy 1081. Zgodnie z podziałem, który przyjęliśmy w ministerstwie na czas walki z koronawirusem, ja osobiście odpowiadam za wszystkie zakupy. Gdy otrzymałem zgłoszenie, przekazałem je do dalszej realizacji. Kiedy dowiedziałem się, że są jakiekolwiek nieprawidłowości, niezwłocznie podjąłem działania w celu wyjaśnienia sprawy, w celu uzyskania obiektywnej opinii ekspertów oraz zwróciłem się do sprzedawców o odpowiednie dokumenty. Zrobiłem to, co powinienem zrobić jako funkcjonariusz publiczny, czyli niezwłocznie przystąpiłem do wyjaśnienia sprawy - mówił wiceminister zdrowia Janusz Cieszyńki. - Gdyby ten zarzut miał być w jakimkolwiek stopniu prawdziwy, dałoby mi się wykazać, że ze względu na jakieś niejasne powiązania zwlekałem z podjęciem czynności, a tak nie było - mówił o zarzutach o kolesiostwo w programie specjalnym Newsroom WP wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński. - Wszystkie nasze działania są transparentne, jestem przekonany, że także nasze dalsze działania będą świadczyły o tym, że zależy nam na rzetelnym wyjaśnieniu tej sprawy. Jeżeli będzie to konieczne - także przy działaniu organów ścigania - zaznaczył Cieszyński.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Marek Kacprzak Marek Kacprzak
Afera maseczkowa. Wiceminister mówi o szczegółach transakcji
WIDEO

Afera maseczkowa. Wiceminister mówi o szczegółach transakcji

- Wszystkie transakcje były realizowane według jednolitej procedury. Ona przewiduje na samym początku weryfikację odpowiednich certyfikatów. Takie certyfikaty od dostawcy rzeczonych masek otrzymaliśmy – powiedział w programie Wirtualnej Polski wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński. - Dostawa dotyczyła produktów od producenta, który nie jest firmą nieznaną, funkcjonuje na chińskim rynku od 1996 roku. Zwróciliśmy też uwagę na to, żeby zrealizować tamtą transakcję na niespotykanych wówczas warunkach, czyli z płatnością dopiero po odebraniu towaru. Każdy, kto w tamtych czasach próbował nabyć sprzęt ochrony indywidualnej, wie, że większość dostawców oczekiwała zaliczek - tłumaczył wiceminister. - Niezwłocznie po tym, jak pojawiły się wątpliwości, czy ten produkt jest odpowiedniej jakości, zleciliśmy weryfikację w jedynym polskim akredytowanym laboratorium Centralnego Instytutu Ochrony Pracy. Kiedy otrzymaliśmy wyniki, że nie wszystkie normy zostały spełnione, wezwaliśmy naszego kontrahenta i poprosiliśmy o dodatkowe dokumenty – mówił Janusz Cieszyński. - Złożyliśmy propozycję zwrotu środków, które przekazaliśmy za ten towar lub wymianę towaru na pełnowartościowy. Ta propozycja nie spotkała się z akceptacją, więc my się nie cofniemy przed krokami prawnymi, włącznie ze złożeniem zawiadomienia do prokuratury. Jeżeli otrzymamy zwrot środków albo ten towar, nie będzie podstaw, aby mówić o oszustwie - mówił wiceminister Cieszyński.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Marek Kacprzak Marek Kacprzak