koronawirus (strona 112 z 160)

Wybory 2020. Roman Giertych: winny jest Chińczyk, który nie dogotował nietoperza
2:37
WIDEO

Wybory 2020. Roman Giertych: winny jest Chińczyk, który nie dogotował nietoperza

- Chińczyk, który nie dogotował nietoperza - tak w programie specjalnym Wirtualnej Polski mec. Roman Giertych odpowiedział na pytanie, kto ponosi odpowiedzialność za odwołane wybory prezydenckie w niedzielę 10 maja. - Przyczyną odwołania głosowania był koronawirus - sprecyzował adwokat oraz były polityk. Uznał, że przeprowadzenie wyborów - nawet gdyby Państwowej Komisji Wyborczej się to udało - w tym terminie byłoby "działaniem nierozsądnym". - Natomiast ten stan faktyczny nie został odzwierciedlony prawnie. Rada Ministrów nie podjęła decyzji o wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego, który rozwiązałby wszystkie problemy prawne, a wybory zostałyby przesunięte prawdopodobnie na jesień - stwierdził Roman Giertych. Rozwiązania zastosowane przez obóz nazwał "schizofrenia prawną" i "wygibasami prawnymi". - Współczuję wykładowcom prawa konstytucyjnego, bo jak mają wytłumaczyć młodym ludziom, że według PKW 1 = 10. Przecież to jest sprzeczne z fundamentalną logiką prawa i życiową - dodał były wicepremier i szef MEN. W ocenie Giertycha, gdyby wicepremierowi Jackowi Sasinowi udało się doprowadzić do głosowania korespondencyjnego, to byłoby ono "kompletną farsą" i mogło wywołać niepokoje społeczne. - To już nie ma znaczenia. Przeprowadźmy te wybory w lipcu czy sierpniu, tak, aby suweren mógł wyrazić swoją wolę w wolnych demokratycznych wyborach - mówił gość WP.
Arkadiusz Jastrzębski Arkadiusz Jastrzębski
Afera maseczkowa. Wiceminister Cieszyński odpiera zarzuty o kolesiostwo
2:36
WIDEO

Afera maseczkowa. Wiceminister Cieszyński odpiera zarzuty o kolesiostwo

- Wszystkie transakcje były realizowane w Ministerstwie Zdrowia. Jest pełna dokumentacja, z każdego posunięcia jesteśmy skłonni się rozliczyć. Pan Łukasz Guńka został potraktowany tak jak każdy z naszych kontrahentów. Takich zgłoszeń na wczoraj mieliśmy 1081. Zgodnie z podziałem, który przyjęliśmy w ministerstwie na czas walki z koronawirusem, ja osobiście odpowiadam za wszystkie zakupy. Gdy otrzymałem zgłoszenie, przekazałem je do dalszej realizacji. Kiedy dowiedziałem się, że są jakiekolwiek nieprawidłowości, niezwłocznie podjąłem działania w celu wyjaśnienia sprawy, w celu uzyskania obiektywnej opinii ekspertów oraz zwróciłem się do sprzedawców o odpowiednie dokumenty. Zrobiłem to, co powinienem zrobić jako funkcjonariusz publiczny, czyli niezwłocznie przystąpiłem do wyjaśnienia sprawy - mówił wiceminister zdrowia Janusz Cieszyńki. - Gdyby ten zarzut miał być w jakimkolwiek stopniu prawdziwy, dałoby mi się wykazać, że ze względu na jakieś niejasne powiązania zwlekałem z podjęciem czynności, a tak nie było - mówił o zarzutach o kolesiostwo w programie specjalnym Newsroom WP wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński. - Wszystkie nasze działania są transparentne, jestem przekonany, że także nasze dalsze działania będą świadczyły o tym, że zależy nam na rzetelnym wyjaśnieniu tej sprawy. Jeżeli będzie to konieczne - także przy działaniu organów ścigania - zaznaczył Cieszyński.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Marek Kacprzak Marek Kacprzak
Afera maseczkowa. Wiceminister mówi o szczegółach transakcji
5:55
WIDEO

Afera maseczkowa. Wiceminister mówi o szczegółach transakcji

- Wszystkie transakcje były realizowane według jednolitej procedury. Ona przewiduje na samym początku weryfikację odpowiednich certyfikatów. Takie certyfikaty od dostawcy rzeczonych masek otrzymaliśmy – powiedział w programie Wirtualnej Polski wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński. - Dostawa dotyczyła produktów od producenta, który nie jest firmą nieznaną, funkcjonuje na chińskim rynku od 1996 roku. Zwróciliśmy też uwagę na to, żeby zrealizować tamtą transakcję na niespotykanych wówczas warunkach, czyli z płatnością dopiero po odebraniu towaru. Każdy, kto w tamtych czasach próbował nabyć sprzęt ochrony indywidualnej, wie, że większość dostawców oczekiwała zaliczek - tłumaczył wiceminister. - Niezwłocznie po tym, jak pojawiły się wątpliwości, czy ten produkt jest odpowiedniej jakości, zleciliśmy weryfikację w jedynym polskim akredytowanym laboratorium Centralnego Instytutu Ochrony Pracy. Kiedy otrzymaliśmy wyniki, że nie wszystkie normy zostały spełnione, wezwaliśmy naszego kontrahenta i poprosiliśmy o dodatkowe dokumenty – mówił Janusz Cieszyński. - Złożyliśmy propozycję zwrotu środków, które przekazaliśmy za ten towar lub wymianę towaru na pełnowartościowy. Ta propozycja nie spotkała się z akceptacją, więc my się nie cofniemy przed krokami prawnymi, włącznie ze złożeniem zawiadomienia do prokuratury. Jeżeli otrzymamy zwrot środków albo ten towar, nie będzie podstaw, aby mówić o oszustwie - mówił wiceminister Cieszyński.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Marek Kacprzak Marek Kacprzak