koronawirus (strona 64 z 160)

Paszport dla ozdrowieńców. Prof. Simon o nabytej odporności (WIDEO)
4:23
WIDEO

Paszport dla ozdrowieńców. Prof. Simon o nabytej odporności (WIDEO)

Epidemia nie zwalnia. Doszliśmy już prawie do miliona zakażonych osób. Jednak są też pozytywne wiadomości: jest już ponad 700 tys. ozdrowieńców. Czy należy wprowadzić pewne oznaczenie osób, które przeszły koronawirusa i mają już nabytą odporność, by mogły normalnie funkcjonować bez np. maseczek? Prof. Krzysztof Simon w programie WP "Newsroom" powiedział, że wprowadzenie pewnego paszportu biologicznego dla ozdrowieńców i osób zaszczepionych jest bardzo dobrym pomysłem. \- Taki jest mój punkt widzenia, jak i innych ekspertów. Uważam, że osoby, które przebyły zakażenie i mają dowód w postaci pozytywnego testu powinny normalnie funkcjonować w naszym społeczeństwie. Część z nich jest już uodporniona przynajmniej na jakiś czas. Nie widzę powodu, dla którego te osoby nie mogłyby jechać na wczasy oczywiście przy wszystkich restrykcjach - mówi prof. Krzysztof Simon. Michał Dworczyk zapowiedział, że będzie można dostać specjalne zaświadczenie o odbytym szczepieniu, nawet w formie elektronicznej. Osoby, które przeszły koronawirusa bezobjawowo i wytworzyły przeciwciała będą mogły się posługiwać testem na przeciwciała? \- Przeciwciała to bardzo skomplikowana sprawa. Generalnie stwierdzenie obecności przeciwciał chroni pacjentów na jakiś czas przed zakażeniem tym czy kolejnym zmodyfikowanym szczepem tego koronawirusa. Ekspert dodaje, że z czasem, po dwóch trzech latach, koronawirus będzie zmieniał swoją strukturę. Jednak na razie zmienia się bardzo niewiele. W związku z tym szczepionki będą wysoce skuteczne.
Szpitale zasypane śmieciami, do tego brakuje spalarni. "Problem jest ogromny"
4:46
WIDEO

Szpitale zasypane śmieciami, do tego brakuje spalarni. "Problem jest ogromny"

Przedsiębiorstwa zajmujące się odpadami medycznymi mają ręce pełne roboty. W dobie pandemii koronawirusa szpitale są zasypane śmieciami. Jak wygląda gospodarka odpadami w tym trudnym okresie? - Odpady medyczne to obecnie bardzo palący problem - dosłownie i w przenośni. Ze względu na covid, ilość wytwarzanych odpadów jest znacznie większa niż przed pandemią. To jest główny problem. Placówki medyczne, w szczególności szpitale, wytwarzają znacznie więcej odpadów niż przed pandemią. W porównaniu rok do roku jest to o 30-40 proc. więcej odpadów, a niektóre placówki wytwarzają nawet 100 proc. więcej odpadów - powiedział w programie "Money. To się liczy" Paweł Gunciarz, członek zarządu Remondis Medison. - Sporym wyzwaniem jest obecnie utrzymanie płynnego odbioru odpadów. W Polsce liczba instalacji, które są w stanie zutylizować odpady medyczne nie jest wystarczająca. Są rejony, które w ogóle nie mają takich instalacji. W Polsce obowiązuje zasada bliskość, która obecnie może nie jest priorytetowa, ze względu na nadmiar odpadów szukamy miejsca do utylizacji praktycznie w każdej części kraju. Problem jest ogromny. Szpital, który wytwarza więcej odpadów, ze względu na zagrożenie bakteriologiczne i epidemiologiczne, nie jest w stanie przetrzymywać tych odpadów na zewnątrz. Magazyny, miejsca składowania odpadów medycznych muszą spełniać określone normy. Instalacja, która może spalić tonę czy dwie w ciągu godziny, nie spali nagle trzech czy czterech ton, to są przede wszystkim ograniczenia techniczne, ale też ograniczenia decyzyjne. Firmy, jak nasza, mierzą się obecnie z ogromnym problemem. W ciągu ostatnich lat powstało za mało spalarni - dodał Gunciarz w rozmowie z money.pl.
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski
Liczba zgonów drastycznie rośnie. Prof. Simon: duża liczba jest nierejestrowana
3:03
WIDEO

Liczba zgonów drastycznie rośnie. Prof. Simon: duża liczba jest nierejestrowana

Dotąd na COVID-19 lub choroby współistniejące zmarło w Polsce nieco ponad 20 tys. osób. Oficjalne dane dot. liczby ofiar koronawirusa w Polsce są zaniżone? - Dane, które podawano, to byli pacjenci objawowi, czyli mniej więcej 1/5 wszystkich dziennych zakażeń, przy śmiertelności 500 czy 600 osób. Jednego dnia 500, po 10 dniach 5 tysięcy, a po miesiącu - 15 tysięcy. I jedno miasteczko w Polsce znikało z powierzchni ziemi, a do tego duża liczba zgonów, których nie rejestrujemy, ale wzrasta, bo zakłady pogrzebowe nas informują. To osoby, które z różnych powodów nie były w stanie dotrzeć do służby zdrowia - powiedział w programie "Newsroom" prof. Krzysztof Simon, kierownik wrocławskiej kliniki chorób zakaźnych. Pytany o porównanie z liczbą zgonów w Niemczech, gdzie przy ponad dwa razy większej liczbie ludności na koronawirusa zmarło 19 tys. osób, prof. Simon odparł, że wynika to z tego, iż Niemcy są dużo bardziej uporządkowani, przestrzegają restrykcji i dostosowali się do obostrzeń. - Jednak to restrykcje prowadzą do zahamowania zakażeń. W Polsce w maju, gdy zaczynała się walka wyborcza, nikt niczego nie przestrzegał. GIS nie wiadomo dlaczego poluzował restrykcje, takie idiotyczne, jak na weselach czy mszach. Były jakieś ruchy antycovidowe, ba, wypowiadali się jacyś niemądrzy, utytułowani pseudonaukowcy, którzy mówili, że to wszystko jest bzdura i spisek koncernów - wyjaśnił.
Sebastian Ogórek Sebastian Ogórek
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski
Odpady medyczne trafiają do plastikowych worków. "To niebezpieczne, trzeba zmienić system"
3:19
WIDEO

Odpady medyczne trafiają do plastikowych worków. "To niebezpieczne, trzeba zmienić system"

Transport niebezpiecznych odpadów wymaga ustawowego rozwiązania? Zachód już tak działa, w Polsce wciąż jesteśmy w tyle. - W Polsce pojemniki również muszą spełniać określone normy, ale porównując to z krajami Europy Zachodniej to jest jedna podstawowa różnica - u nas większość odpadów, poza odpadami o ostrych końcach, odbiera się w normalnych, plastikowych workach. Akurat w przypadku odpadów wysoce zakaźnych, mowa tu na przykład o odpadach covidowych, jest to worek pakowany w worek. Na Zachodzie takie rozwiązania nie mają miejsca, wszystkie odpady medyczne są pakowane do opakowań z tworzyw sztucznych - powiedział w programie "Money. To się liczy" Paweł Gunciarz, członek zarządu Remondis Medison. - Zdrowie i życie ludzkie jest bezcenne. Kilkanaście, kilkadziesiąt lat temu strzykawka była wytwarzana ze szkła i nie była jednorazowa. Służyła większej liczbie pacjentów. Czy dziś ktokolwiek z nas pozwoliłby sobie na jakikolwiek zabieg z użyciem strzykawki, która nie jest jednorazowa? Odpowiedź brzmi nie. Być może to drastyczne porównanie, ale mówimy o odpadach wysoce zakaźnych, o bakteriach i wirusach, które są transportowane w worku, który ewentualnie jest włożony w drugi worek. Ryzyko rozerwania tego worka i kontaktu z tym odpadem jest duże. Odpady, które obecnie są najbardziej medialne, czyli odpady COVID-19 w określonych warunkach mogą przetrwać przez kilka dni. My jesteśmy za tym, by transport odpadów zmienić systemowo - podkreślił Gunciarz w rozmowie z money.pl.
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski
Szczepionka na COVID-19. Morawiecki zaszczepi się publicznie? Arłukowicz krytykuje
3:08
WIDEO

Szczepionka na COVID-19. Morawiecki zaszczepi się publicznie? Arłukowicz krytykuje

Bartosz Arłukowicz był gościem Agnieszki Kopacz w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski. Europoseł oraz były minister zdrowia był pytany o szczepienia pracowników służby zdrowia. Jak zorganizowałby program szczepień, gdyby wciąż był szefem Ministerstwa Zdrowia? – To jest bardzo trudne i wielkie wyzwanie, należy użyć do tego kilku sposobów – odparł Arłukowicz, wymieniając m.in. Regionalne Centrum Krwiodawstwa, które są wyposażone w odpowiedni sprzęt do przechowywania szczepionek. - Po drugie należy wytypować zarządzających w regionach – dodał polityk, podkreślając, że istotna jest współpraca samorządu i rządu. - Ta współpraca jest lekceważona – powiedział gość WP. Podczas rozmowy pojawiło się również pytanie, kto powinien zaszczepić się jako pierwszy. Czy premier Mateusz Morawiecki lub minister Adam Niedzielski powinni zaszczepić się publicznie, by przekonać do tego Polaków? - Nie lubię pokazówek telewizyjnych z publicznym szczepieniem. Lubię profesjonalną pracę, chciałbym, żeby premier wyszedł publicznie i powiedział, że jesteśmy przygotowani – wskazał Bartosz Arłukowicz, dodając, że domaga się pełnych danych ws. szczepień od Mateusza Morawieckiego. – Takich informacji na razie nie ma – podkreślił polityk. – Zapraszam pana premiera, żeby zobaczył, jak wyglądają realia, jak wygląda sytuacja w przychodniach lekarzy rodzinnych w małych miasteczkach. Jak ci ludzie mają zaszczepić całą populację swojej gminy w jednej małej przychodni? Tego po prostu nie da się przeprowadzić – zaznaczył Arłukowicz.
Karolina Kołodziejczyk Karolina Kołodziejczyk