Napięcie na granicy Serbii i Kosowa rośnie. NATO ściąga tysiące żołnierzy
Sytuacja w regionie jest coraz bardziej napięta. Dowodzone przez NATO Kosovo Force (KFOR), międzynarodowe siły pokojowe, zwiększyły liczbę żołnierzy i patroli na granicy Kosowa i Serbii. To wszystko, by uspokoić napięcia między dwoma dawnymi bałkańskimi wrogami. Przyczyną obecnego konfliktu okazał się spór o tablice rejestracyjne. Etniczni Serbowie protestują przeciwko zakazowi wjazdu do kraju samochodów z serbskimi rejestracjami. Takie same regulacje obowiązują analogicznie obywateli Kosowa wjeżdżających do Serbii. Obie strony muszą używać wówczas tymczasowych, 60-dniowych tablic. "KFOR zwiększył liczbę i czas trwania rutynowych patroli w całym Kosowie, w tym w północnej części kraju" – podali w oświadczeniu przedstawiciele jednostki. Co najmniej 4 tys. żołnierzy z 28 krajów jest tu kierowanych przez NATO przy wsparciu ONZ i Unii Europejskiej. Celem jest powstrzymanie rosnących napięć etnicznych trwających od czasów wojny z końca lat 90. Prezydent Serbii Aleksandar Vučić ostrzegł NATO, że Serbia będzie interweniować, jeśli kosowscy Serbowie znajdą się w zagrożeniu ze strony kosowskich Albańczyków. Serbia podniosła swój alarm wojskowy w ubiegłym tygodniu, wysyłając blisko granicy kraju odrzutowce i helikoptery wojskowe.