mandaty

Nowy taryfikator. Policjant: uciec przed "SPEED" jest praktycznie niemożliwe
WIDEO

Nowy taryfikator. Policjant: uciec przed "SPEED" jest praktycznie niemożliwe

"Już po kilkanaście mandatów po 1500 i 2000 zł nałożyli policjanci warszawskiej grupy "SPEED"" - ogłosili już 1 stycznia na Twitterze funkcjonariusze z Komendy Stołecznej Policji. Rekordzista pędził Mostem Siekierkowskim blisko 160 km/h. Dostał mandat w wysokości 2500 zł i stracił prawo jazdy. To skutek nowego taryfikatora, który wszedł w życie w Nowy Rok. Najsurowsze kary przewidziano za tzw. recydywę, czyli popełnianie podobnych wykroczeń w ciągu dwóch lat. - Oprócz świetnego sprzętu policjanci z grupy "SPEED" posiadają świetne umiejętności w poruszaniu się dynamicznym po drogach - mówił w programie "Newsroom WP" nadkom. Sylwester Marczak z KSP odnosząc się do posta na Twitterze. Podkreślił, że "to praktycznie niemożliwe", żeby piratowi udało się grupie "SPEED" uciec. - Zwróciłbym też uwagę na komentarze, które pojawiały się na profilu Komendy Stołecznej Policji, dla mnie niezrozumiałe: wielki wyczyn poruszać się z prędkością 160 km/h po trasie trzypasmowej. Tylko pamiętajmy, że tam, gdzie mamy trzy pasy, też dochodzi do wypadków śmiertelnych. I nie dochodzi do nich dlatego, że ktoś poruszał się z prędkością 90 czy 110 km/h, tylko właśnie bardzo często jechał 150 km/h. Na drodze nie ma miejsca na kalkulacje. Droga to bezpieczeństwo moje, moich pasażerów i tych, którzy uczestniczą w ruchu - mówił Marczak.
Łamanie nowych obostrzeń zabolało. Policja ujawniła liczbę wlepionych mandatów
WIDEO

Łamanie nowych obostrzeń zabolało. Policja ujawniła liczbę wlepionych mandatów

Trzecia fala koronawirusa w Polsce napiera tempa. Minął pierwszy weekend odkąd rząd wprowadził w całym kraju zaostrzone restrykcje, aby zmniejszyć liczbę zakażeń COVID-19. Zachowania Polaków podczas tego weekendu, skomentował w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski insp. Mariusz Ciarka, rzecznik prasowy Komendy Głównej Policji. - Nie licząc nieodpowiedzialnego zachowania związanego z protestem, który odbył się w sobotę w Warszawie, reagowaliśmy około 7 tys. razy. Chodzi o samo niezakrywanie ust i nosa maseczką ochronną - wyjaśnił insp. Mariusz Ciarka. - Na to składają się mandaty, pouczenia czy skierowania spraw do sądu. Kontrolowaliśmy także obiekty handlowe, przeprowadziliśmy w nich ponad 11 tys. Oprócz tego w sobotę i w niedzielę przeprowadziliśmy ponad 5 tys. kontroli w środkach transportu publicznego, ponad 120 tys. kontroli miejsc, w których organizowane są dyskoteki, a także ponad 120 tys. miejsc, gdzie organizowane są wesela - dodał. Jak wyjaśnił insp. Ciarka teraz nie ma "taryfy ulgowej" dla osób, które nie przestrzegają zasad. - Kiedyś, jeżeli ktoś nie przestrzegał zasad związanych z pandemią koronawirusa zazwyczaj dostawał pouczenie, mandat był ostatecznością. Ale teraz to się zmieniło, bo restrykcje obowiązują już rok. Trudno zrozumieć w tej sytuacji wytłumaczenie, że ktoś nie wiedział, że trzeba zasłonić noc i usta - mówił insp. Mariusz Ciarka. Według szacunków ICM od 27 marca do 8 kwietnia dzienne statystki zakażeń będą pokazywać ponad 30 tys. odnotowanych przypadków dziennie. To oznacza, że rządzący prawdopodobnie nie zdecydują się na złagodzenie obostrzeń.
Policja będzie sprawdzać galerie? Ciarka: póki co stawiamy na edukację
WIDEO

Policja będzie sprawdzać galerie? Ciarka: póki co stawiamy na edukację

Rząd otwiera galerie handlowe, mają działać pod rygorem reżimu sanitarnego. Czy policja będzie kontrolowała zachowania klientów? - Od samego początku stanu epidemii w Polsce wspieramy inspekcję sanitarną. Oczywiście w sytuacjach, gdy trzeba kontrolować określone miejsca, gdzie są ograniczenia w zakresie przebywania osób, my to robimy - powiedział w programie "Newsroom" Mariusz Ciarka, rzecznik Komendy Głównej Policji. - To nie jest nasze główne zadanie, bo nikt nas nie zwolni ze ścigania przestępców, podejmowania interwencji. Jednak społeczeństwo tak z nami współpracuje, że tam, gdzie przepisy sanitarne są nieprzestrzegane, ludzie potrafią zadzwonić i nas poinformować. Gdy podobna sytuacja będzie miała miejsce w galeriach, my też przyjedziemy i będziemy reagować na każde zgłoszenie. Cały czas też edukujemy, ministerstwo zdrowia też codziennie przekazuje informacje. Tak naprawdę nie wiemy, jak te przepisy będą wyglądały. Na razie nie planujemy jakichś nadzwyczajnych działań, ale nie możemy też ich wykluczyć. Na dzisiaj skupiamy się na tym, aby ludzie skupiali się nad zdrowym rozsądkiem i edukujemy - podkreślił. Pytany o kolacje wigilijne i to, czy policja będzie kontrolowała Polaków, odparł, że funkcjonariusze sami z siebie chodzić po domach nie będą, ale jeśli otrzymają zgłoszenie, to będą musieli zainterweniować.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski