Tajemniczy "ślad" na dnie Great Blue Hole
Ślady, których naukowcy nie są w stanie zidentyfikować, odkryto w czasie wyprawy do wnętrza Great Blue Hole. Wyprawa, w której m.in. brali udział miliarder Richard Branson i wnuk francuskiego odkrywcy Fabien Cousteau wyruszyła w grudniu 2018 r. Erika Bergman, oceanograf i uczestniczka wyprawy, zdradziła teraz CNN Travel, co zaobserwowano. Wspomniane ślady dostrzeżone na dnie rozpadliny raczej na pewno nie należą do żadnego zwierzęcia. Powód jest prosty - tam po prostu nie ma tlenu. Dodatkowo na głębokości 90 m znajduje się warstwa siarkowodoru, która skutecznie sprawia, że poniżej wspomnianej głębokości nie jest w stanie przeżyć żadne zwierzę. Naukowcy odkryli, że dno było "zaśmiecone" szczątkami martwych morskich stworzeń, które popłynęły za głęboko, co powodowało, że zwyczajnie się dusiły. Najbardziej prawdopodobne jest więc to, że ślady są reliktami procesu geologicznego. Greal Blue Hole to potężna rozpadlina rafy koralowej w Morzu Karaibskim. Jest widoczna z kosmosu i chroniona przez UNESCO. Głębokość "studni" sięga 124 m. Szerokość to 300 m. Jej wiek szacuje się na 14 tys. lat, czyli na okres ostatniej epoki lodowcowej, kiedy świat zaczął topnieć.