Nikt nie mógł czuć się bezpiecznie. Metody Stasi stosują do dzisiaj
Szantaże, groźby, fałszywe plotki i niszczenie życia osobistego - tak Stasi rekrutowała informatorów. Niemiecka policja polityczna - Stasi - terroryzowała Niemcy Wschodnie przez 40 lat. Do jej siatki agentów należało około 100 tys. osób, które nieustannie szpiegowały swoje rodziny czy sąsiadów. Jednak, w porównaniu do innych, podobnych instytucji na świecie, Stasi zdobywało informacje i niszczyło życie obywateli Niemiec bez uciekania się do przemocy. Zamiast tortur, policja wypracowała szereg psychologicznych wybiegów. Powszechny był szantaż. "Kandydata" na donosiciela zapraszano na rozmowę, na której przedstawiano mu dwie opcje: albo dołączy do Stasi, albo jego rodzina więcej go nie zobaczy. Bardzo często grożono również odebraniem dzieci i adoptowaniem ich przez członków partii socjalistycznej. Popularne było również rekrutowanie dysydentów, o czym wspomina Jorg Drieselmann. "Powiedziano mi: jeśli jesteś gotów przyznać się do błędu, skasujemy twój wyrok, ale będziesz dla nas pracował.". Dzisiaj Drieselmann jest dyrektorem zarządzającym Muzeum Stasi. Stasi rozpowszechniało również plotki, których celem było niszczenie reputacji danych obywateli. Tajna policja miała także sposoby na zachowanie wierności swoich informatorów. Donosiciele musieli własnoręcznie przepisać przysięgę lojalności, podpisując ją swoimi kryptonimem. Odejście z policji było niemożliwe. Funkcjonariusze zawsze grozili ujawnieniem przeszłości informatora i napiętnowaniem go w oczach rodziny czy przyszłych pracodawców. I choć Stasi nie istnieje od prawie 30 lat, jej metody wciąż są żywe. Autorytarne reżimy Iranu czy Chin przejęły i udoskonaliły psychologiczne działania niemieckiej policji. Rządy tych państw nauczyły się, że wierny współpracownik to lepsza "inwestycja", niż torturowany więzień. Niemcy wciąż rozliczają się z mroczną kartą w swojej historii, jaką była działalność Stasi. Wg historyka, Torstena Kahlerta, Stasi powinno być dla przyszłych pokoleń ostrzeżeniem. "Stasi to przykład, jak jedna organizacja może kontrolować ogromne społeczeństwo" – tłumaczy.