Cielecka o "żydowskim dziecku": "Odczułam, że ludzie mają mnie za coś niepożądanego"
"Wracając tramwajem z przypiętym znaczkiem KOD, od strony kilku osób czułam bardzo negatywne emocje i reakcje niewyrażone wprost, ale dające do zrozumienia, że mają mnie za coś, co śmierdzi" - stwierdziła Magdalena Cielecka. Aktorka skomentowała swoją wypowiedź z wywiadu prasowego, gdzie wyznała, że podczas powrotu z manifestacji KOD poczuła się "jak żydowskie dziecko w tramwaju w czasie okupacji". Dodajmy, że jej słowa zostały w mocnych słowach skrytykowane, głównie przez zwolenników partii rządzącej. Odczułam, że ci ludzie mają mnie za coś, co jest niepożądane - dodała. Cielecka potwierdziła, że wysiadając z tramwaju usłyszała określenie: "gorszy sort". Słyszałam za sobą gorszy sort. Mogłabym spodziewać się gorszej reakcji, bo takie rzeczy zdarzają się także w Warszawie - przypomniała aktorka.