Granat w ziemniakach. Zaskoczenie w fabryce czipsów
Oto najlepszy dowód, że skutki I wojny światowej nas dotyczą. Otóż w pewnej fabryce czipsów w Hongkongu, pracownicy natknęli się na dziwnie wyglądającego ziemniaka. Był wielkości standardowego okazu tego warzywa, ale ważył już kilogram, czyli mniej więcej tyle, ile 5 ziemniaków. Szybko okazało się, że podejrzane warzywo to granat ręczny. Na miejsce wezwano policję, która postanowiła zdetonować ładunek. Granat był produkcji niemieckiej. Do Chin trafił wraz z transportem francuskich ziemniaków. Można więc powiedzieć, że przetrwał ponad 100 lat i tysiące kilometrów, by wypełniło się jego przeznaczenie. Na polach północno-wschodniej Francji nieustannie pracują eksperci, którzy wydobywają porzucone tam pociski. Wg danych organizacji zajmującej się rozminowywaniem pól, wzgórz i koryt rzek wschodniej Francji rocznie wydobywa się ok. 50 ton amunicji i szacuje się, że zostało jeszcze do 300 ton.