Procesy czarownic w Polsce. Zginęło ponad 1000 kobiet
Choć dawna Rzeczpospolita nie biła niechlubnych rekordów w paleniu czarownic, wiele polskich kobiet spłonęło na stosie w wyniku oskarżenia o czary. Między XVI a XVIII w., z 1121 oskarżonych, połowę skazano na śmierć. Polskie procesy o czary rozpatrywane były w sądach miejskich, a sędziami były osoby świeckie. Oskarżoną sadzano tyłem do sędziów, z zawiązanymi oczami, aby nie mogła rzucić uroku. Kobiety poddawano próbie wody: związaną zanurzano, jeśli poszła na dno znaczyło to, że jest niewinna. Kilka warstw spódnic potrafiło utrzymać oskarżoną na powierzchni wody. Tak stawała się czarownicą. Prawo wymagało przyznania się do winy. Najczęściej wymuszano je torturami. Po trwających kilka dni mękach, kobiety najczęściej przyznawały się do absurdalnych zarzutów, by uniknąć bólu. W czarach szukano przyczyn wszystkich nieszczęść. Nieurodzaj, powódź, zatrucie czy choroba – winna była czarownica. Zarzucenie komuś czarów było często sposobem na pozbycie się nielubianej osoby ze społeczności, czy zemstę. W Rzeczpospolitej z procesów o czary wyłączona była szlachta. Osób tego stanu nie można było torturować.