Co z zapleczem polskich skoków? "Dzieci wolą grać na komputerach"
Polski Związek Narciarski chce uzdrowić polskie zaplecze skoków. - Mamy wyniki. I tak sporo dzieci przychodzi do klubów, ale zostaje coraz mniej. Takie są realia. Dzieci wolą grać na komputerach, zajmować się innymi rzeczami. Przykre. Miejmy nadzieję, że to się zmieni - mówi Adam Małysz, dyrektor koordynator w PZN. Małyszomania podniosła polskie skoki na najwyższy pułap. Stochomania nie przynosi już takich efektów. - Pamiętajmy o tym, że czasy się zmieniły. Nie da się porównać moich sukcesów z sukcesami Kamila. Kamil ma na swoim koncie dużo większe osiągnięcia, jeśli chodzi o rezultaty. Za moich czasów jednak skoki poszły do przodu. Przecież wtedy nie było nawet kadr. To było tworzone pomalutku. Dzięki temu, że osiągnąłem jakieś wyniki, jesteśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy. I ciągle się rozwijamy.