węgry

Politolog zaskoczony skalą zwycięstwa Orbana. ''De-demokratyzacja Węgier będzie postępować''
WIDEO

Politolog zaskoczony skalą zwycięstwa Orbana. ''De-demokratyzacja Węgier będzie postępować''

Adam Balcer, politolog z Kolegium Europy Wschodniej UW, był gościem programu ''Newsroom''. Komentował wyniki wyborów parlamentarnych na Węgrzech, w których ponownie triumfował Viktor Orban i jego partia Fidesz. Badacz podkreślił, że jest zaskoczony rozmiarami jego zwycięstwa. - Myślałem, że mimo wszystko nie będzie różnicy 18 proc. [między Fideszem a opozycją]. Tymczasem partia Orbana zdobyła więcej miejsc niż miała [wcześniej]. To oznacza, że ma znowu większość dwóch trzecich - mówił Balcer. Zaznaczył, że Orban ma w rękach pełnię władzy. - Wiemy, co on robi. Znamy też to przysłowie: ‘’władza korumpuje, a władza absolutna korumpuje absolutnie’’. On ma możliwość ugruntowania tych wszystkich zmian, które zrobił w ciągu 12 lat. Może w każdej chwili zmienić konstytucję - podkreślił. Balcer zaznaczył, że obecnie Węgry są jednym krajem uznawanym za ''częściowo wolny'' przez Freedom House, ośrodek badający demokracje na całym świcie. - Możemy zakładać, że on będzie jeszcze mniej wolnym w najbliższych latach. Także ten trend - ta de-demokratyzacja Węgier, te coraz silniejsze autorytarne tendencje - one niestety będą narastać, bo to jest jego [Orbana] totalne zwycięstwo - podkreślił. Belcer ocenił, że węgierskie wybory nie zostały sfałszowane, ale nie były wolne i uczciwe. - System wyborczy w tym kraju jest naprawdę bardzo niesprawiedliwy. 106 ze 190 mandatów jest wybieranych w jednomandatowych okręgach wyborczych. One są tak rozrysowane, że Orban zdobywa tam 85 proc. głosów mniej więcej - wskazał. I podkreślił także, że opozycja ma także bardzo mocno ograniczony dostęp do mediów, kontrolowanych niemal w całości przez obóz władzy i jego sojuszników. - Ktoś spróbował policzyć czas antenowy kandydata opozycji zjednoczonej. Okazało się, że na żywo on był w telewizjach 5 minut. No o czym my mówimy? Mamy do czynienia z jakimś olbrzymim skandalem - zaznaczył politolog. Ponadto zwrócił uwagę, że partia Orbana miała co najmniej dziewięć razy więcej środków na kampanię wyborczą niż opozycja.
Jest reakcja polskiego rządu na groźbę Rosji
WIDEO

Jest reakcja polskiego rządu na groźbę Rosji

Rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych grozi, że "dostawcy broni śmiercionośnej" na Ukrainę poniosą odpowiedzialność, jeśli zostanie ona użyta podczas trwającej wojny. - To działanie, które ma wzbudzić w społecznościach poszczególnych krajów obawy przed tym, by popierać lub nie popierać Ukrainę - komentował w programie specjalnym WP rzecznik rządu Piotr Müller. - Postępujemy rozsądnie. Najważniejszym celem jest obronienie Ukrainy. Jeżeli Ukraina nie będzie obroniona, Władimir Putin nie zatrzyma się u bram Unii Europejskiej. Putin te bramy otworzy i wjedzie na teren UE bez żadnych oporów. To sytuacja możliwa w perspektywie wieloletniej. Dlatego w tej chwili trzeba zadać bardzo dotkliwe ciosy gospodarcze reżimowi rosyjskiemu i to się w dużej mierze udaje - kontynuował Müller. Rzecznik rządu przyznał, że niektóre z tych działań powinny być przyjęte wcześniej. - Gdyby Putin wiedział, że odpór świata zachodniego będzie w tym zakresie tak bardzo jednoznaczny, to myślę, że nie podjąłby takiej decyzji. Na pewno nie spodziewał się takiej sytuacji. Szczerze mówiąc, nie mógł się spodziewać. Wcześniej, w przypadku Gruzji, świat nie reagował tak, jak powinien. Na Krymie nie reagował, we wschodniej Ukrainie nie reagował. Putin nauczył się, że może Zachodem manipulować - stwierdził minister. Müller skomentował też m.in. postawę Węgier, które nie wydały zgody na przepuszczenie broni do Ukrainy. - Uważamy, że to błąd - oznajmił rzecznik rządu.
Natalia Durman Natalia Durman
Polska pomoże Ukrainie. Prof. Belka: Wreszcie poszliśmy po rozum do głowy
WIDEO

Polska pomoże Ukrainie. Prof. Belka: Wreszcie poszliśmy po rozum do głowy

Czy Polska prowadzi właściwą politykę międzynarodową ws. kryzysu wokół Ukrainy? - Po dużych wahaniach i okresie niezdecydowania wreszcie poszliśmy po rozum do głowy - ocenił w programie "Newsroom" WP prof. Marek Belka, europoseł i były premier. - Wydaje się, że polski rząd i cała klasa polityczna zdecydowała się poprzeć Ukrainę. Mówi się o pomocy militarnej. Wszystkim zależy na tym, żeby nie dopuścić do pogorszenia się sytuacji. (...) Zwiększając zdolności obronne Ukrainy, oddalamy możliwość i zwiększamy koszty agresji ze strony Rosji. W takiej sytuacji, jaką mamy dziś, w sytuacji - jak się wydaje - bezpośredniego zagrożenia militarnego, trzeba działać i reagować - wymieniał polityk. Prowadzący Mateusz Ratajczak przytoczył słowa Putina, który na Węgrzech mówił, że "rozszerzenie NATO o Polskę było oszustwem wobec Moskwy". - To słyszymy od Putina nie pierwszy raz, ale interesujące jest to, że przekazał to liderowi jednego z państw UE. Nie słyszałem, żeby Viktor Orban się jakoś postawił. (...) Polski rząd jest tak zmarginalizowany i osamotniony, że szukamy byle kogo. Znalazł się Orban, proszę bardzo. On zresztą wykorzystuje Polskę w sposób bezwzględny dla własnych celów - wskazywał Belka. W rozmowie poruszono też wątek pomocy finansowej, jaką Ukrainie zaoferowała Komisja Europejska. Belka zauważył, że pieniądze płyną do tego kraju również z sektora prywatnego. - Ostatnio zauważyliśmy, że Turcja jest jednym z największych, jeżeli nie największym inwestorem zagranicznym na Ukrainie, co oczywiście natychmiast oznacza, że Ukraina zyskuje nowego sojusznika w postaci, skądinąd, niezbyt przyjemnego reżimu Erdogana - powiedział.