WAŻNE
TERAZ

Co za początek! Gol w finale Ligi Mistrzów

wołodymyr zełenski

Reporter WP w Kijowie: Ludzie wracają do stolicy. W tle widać tłum
6:26

Reporter WP w Kijowie: Ludzie wracają do stolicy. W tle widać tłum

Do Kijowa wracają ludzie, którzy opuścili miasto w pierwszych tygodniach wojny. Jak mówi korespondent Wirtualnej Polski w Kijowie Patryk Michalski, ludzie czują się bezpieczniej. - Wszyscy tutaj mamy świadomość, że może to być złudne poczucie bezpieczeństwa. Wyczuwa się tu powracającą normalność, ale z drugiej strony w nocy na terenie prawie całego kraju, również w Kijowie, słychać było syreny alarmowe. Ministerstwo obrony wystosowało w nocy komunikat, by nie lekceważyć tego sygnału. To łączenie ze sobą rzeczywistości wojennej i próby powrotu do normalności. Wszyscy mamy poczucie, że zaczyna się drugi etap, kiedy jeszcze nikt tak naprawdę nie wie, jaką strategię przyjmie Rosja, mówię tu o bitwie o Donbas - mówił Patryk Michalski w programie "Newsroom". Mateusz Ratajczak dopytywał jakie informacje dot. wschodu kraju docierają od ukraińskich wojskowych. - Zaczęła się bitwa o Donbas. Jedna z kluczowych, jeśli nie najważniejsza. Rosjanie, po tym jak wycofali się z obwodu kijowskiego, czyniąc tu potężne szkody, mówiąc wprost: przeprowadzili ludobójstwo. Wycofanie to ich porażka. Drugą porażką jest zatopienie "Moskwy". Bitwa o Donbas to kluczowy punkt dla Rosjan, którzy potrzebują sukcesów. Będą próbowali odciąć znaczącą część kraju. Ta bitwa może zadecydować o losach wojny i o tym, jak długo będzie trwała. Jeżeli Rosja odniosłaby sukces w Donbasie, to z pewnością spróbowaliby wrócić tutaj. Jeżeli poniosłaby klęskę, to wiele osób mówi, że po tych trzech klęskach będzie musiała wykonać krok w tył i to może być początek końca wojny. Oczywiście to hipotetyczne scenariusze, bo wojna przynosi codziennie tyle nowych wydarzeń, że nie można powiedzieć jakie będą jej dalsze losy. Nie ma jednak wątpliwości, że bitwa o Donbas jest kluczowa dla Ukrainy, a także dla Europy, dlatego tak ważne jest wsparcie całego świata. Chcę państwu pokazać jeszcze jedną rzecz. Jesteśmy w centrum. Ten tłum jest zdecydowanie większy niż to, co widać w tym momencie na obrazu. To budynek głównej siedziby poczty. Jak państwo się domyślają, ta kolejka stoi po ten znaczek wypuszczony na część tych dzielnych ukraińskich żołnierzy, którzy rosyjski okręt posłali doskonale wiemy gdzie. Ta ich przepowiednia się spełniła. Każdy chce kupić ten znaczek - relacjonował nasz reporter.
Andrzej Duda w Ukrainie. Polityk opozycji jasno ocenił wizytę prezydenta
4:43

Andrzej Duda w Ukrainie. Polityk opozycji jasno ocenił wizytę prezydenta

Andrzej Duda wraz z prezydentami Litwy, Łotwy i Estonii udał się do Ukrainy. W Kijowie przywódcy mają spotkać się z Wołodymyrem Zełenskim.- To są dobre ruchy w działaniach prezydenta. To trudny czas, ale mam satysfakcję, kiedy mogę czasem powiedzieć coś dobrego o polityce Andrzeja Dudy, jeżeli chodzi o politykę zagraniczną - mówił w programie "Tłit" Wirtualnej Polski Paweł Kowal. Poseł Koalicji Obywatelskiej dodał, że w obecnej sytuacji, dla Polski ważne byłoby też "wyprostowanie"naszych relacji ze Stanami Zjednoczonymi oraz zamknięcie sporu o sądownictwo z Komisją Europejską. W ocenie Kowala, wizyta prezydentów w Kijowie ma głównie znaczenie symboliczne, jednak takie "akty wsparcia" - jak dodał - "są teraz kluczowe". - Ale jeszcze bardziej niż symbolicznego wsparcia, Ukraina potrzebuje amunicji - podkreślił polityk. Wskazał też na pewną zmianę w postrzeganiu sytuacji w Ukrainie wśród elit europejskich. - Kiedy Josep Borrell mówi, że ta wojna rozstrzygnie się na polu bitwy, to znaczy, że zmieniły się czasy. Przed 24 lutego szef dyplomacji europejskiej nigdy by czegoś takiego nie powiedział. U wielu polityków zachodzi przełom. Rozumieją, że losy Ukrainy, ale także losy Polski i UE, rozstrzygną się być może w nadchodzącej bitwie o Donbas - oświadczył gość WP. Jak mówił, "wojna w Ukrainie jest nasza, choć nie bierzemy w niej udziału". - Istnieje ścisły związek między tym, jak potoczą się losy tej wojny, a przyszłymi losami Polski - podkreślił. Kowal ocenił ponadto, że Putin "przekroczył wszystkie czerwone linie". Według niego, Zachód więcej ryzykuje stawiając na przeczekanie konfliktu w Ukrainie, niż aktywnie działając na rzecz powstrzymania inwazji Rosji.
Maciej Zubel Maciej Zubel
Zełenski o propozycji Kaczyńskiego. Jest reakcja z polskiego rządu
8:29

Zełenski o propozycji Kaczyńskiego. Jest reakcja z polskiego rządu

Wołodymyr Zełenski udzielił obszernego wywiadu rosyjskim mediom. Ukraiński prezydent poruszył w nim m.in. kwestię propozycji prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego dotyczącą pokojowych sił NATO. - Nie do końca rozumiem tę propozycję. Nie potrzebujemy zamrożonego konfliktu w naszym kraju. Wyjaśniłem to na spotkaniu z naszymi polskimi kolegami - powiedział Zełenski. Słowa prezydenta Ukrainy skomentował w programie "Newsroom" WP szef KPRM Michał Dworczyk. - To była długa rozmowa, prawie półtoragodzinna, warto ją w całości odsłuchać. W tej rozmowie prezydent Zełenski mówi, że na początku konfliktu, wtedy, kiedy była zagrożona infrastruktura krytyczna, elektrownie atomowe, on sam z taką propozycją wychodził. Dziś sytuacja się zmieniła. Ta sytuacja na wojnie jest bardzo dynamiczna, potrafi się zmieniać z dnia na dzień - podkreślił Dworczyk. - Na dzień dzisiejszy prezydent Zełenski definiuje, że zamrażanie tego konfliktu z punktu widzenia Ukrainy byłoby niekorzystne. My też nie chcemy zamrażać konfliktu. Wtedy, równolegle do wizyty premierów (Morawieckiego i Kaczyńskiego - przyp. red.) w Kijowie, była atakowana infrastruktura krytyczna na zachodniej Ukrainie. Jednym z powodów przedstawienia tej propozycji było zachowanie ciągłości korytarzy komunikacyjnych, przez które dostarczana jest pomoc Ukrainie - tłumaczył. - Oczywistym jest, że wbrew dyplomacji ukraińskiej żadne działania nie będą podejmowane. My jesteśmy otwarci na wszelkie propozycje - dodał Dworczyk.
Natalia Durman Natalia Durman
Wrzawa po przemówieniu Zełenskiego w Bundestagu. "Ich to przerasta"
5:29

Wrzawa po przemówieniu Zełenskiego w Bundestagu. "Ich to przerasta"

W czwartek w niemieckim parlamencie przemawiał online prezydent Wołodymyr Zełenski. W ocenie wielu komentatorów wystąpienie nie spotkało się z odpowiednią reakcją niemieckiej klasy politycznej. Zwrócono uwagę, że dwie minuty po przemówieniu Zełenskiego Bundestag przeszedł do porządku obrad, a kanclerz Olaf Scholz milczał. Sprawę komentował w programie specjalnym WP były wiceszef MSZ Paweł Kowal (KO). - Ich to przerasta. Ale my nie możemy dać spokoju. (…) Niemców, na których liczymy, i którzy w różnych sprawach potrafią się zachować, trzeba teraz cisnąć o sankcje energetyczne. Bo jeśli nie zamykamy nieba, nie pomagamy Ukraińcom, żeby byli bezpieczni, kiedy wychodzą z zamkniętego Mariupola, to dajmy im przeciwko Ruskim mocne sakcje - ban na węgiel, na ropę i na gaz - stwierdził. - Oczywiście, że od tego będzie troszeczkę wyższa cena energii, to też trzeba powiedzieć obywatelom, ale jeśli tego dzisiaj nie zrobimy, to za dwa lata będziemy płacić krwią. Orban z tego powodu się przymila do Putina, bo chce wygrać wybory za cenę krwi tych, którzy giną w Ukrainie - podkreślił. - Deputinizacja, deputinizacja i jeszcze deputinizacja, sankcje i niech Rosjanie dobrze naucza się słowa "odszkodowania wojenne", bo będą je płacić. To też powinno być dzisiaj twardo mówione - kontynuował. - Cholera mnie bierze, jak słyszę ciągle, że UE zapłaci. Wiem, że zapłaci, (…) ale za zniszczone miasta, zabitych ludzi, odszkodowania i reparacje wojenne musi płacić Rosja. Dopóki nie będą zapłacone szkody, do tego momentu nie ma, moim zdaniem, możliwości, by znosić sankcje - podsumował Kowal.
Natalia Durman Natalia Durman
Poruszające wystąpienie Zełenskiego. "Historyczny moment"
5:05

Poruszające wystąpienie Zełenskiego. "Historyczny moment"

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski wystąpił we wtorek podczas nadzwyczajnej sesji plenarnej w Parlamencie Europejskim. - Chcemy, żeby nasze dzieci mogły żyć. To chyba uczciwe marzenie - mówił. - Byłem bardzo poruszony tym wystąpieniem. Prezydent Zełenski mówił to, co ma w sercu. To nie było przemówienie polityczne. On powiedział, że oni są tacy sami, jak my - chcą bezpiecznie żyć, mają rodziny (...) które są dziś bombardowane - komentował w programie specjalnym WP europoseł PO Bartosz Arłukowicz. W PE, gdy mówił Zełenski, była "absolutna cisza". - Słuchałem tego wystąpienia na stojąco. Nie byłem w stanie usiąść, kiedy Zełenski mówił. Dostał burzę braw. To był moment historyczny. Miałem wrażenie, że dzieje się historia - relacjonował Arłukowicz. W ocenie europosła PO "nic już nie będzie takie samo w geopolityce po brutalnym ataku Putina". - Europa musi zbudować na nowo wspólnotę. Musi pokazać, że naprawdę jesteśmy razem. Ten moment pokazał, że nasze działania muszą być w pełni skonsolidowane - podkreślił. Wystosował również apel do premiera polskiego rządu. - Oczekuję od Mateusza Morawieckiego jasnej deklaracji wycofania się z gestów współpracy z Salvinim, Le Pen i Orbanem - oświadczył Arłukowicz. Tematem rozmowy była również wizyta posła PiS Jarosława Zielińskeigo w Suwałkach z okazji Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. - Proszę o wyjaśnienia ministra Błaszczaka, premiera Morawieckiego. Kto pozwolił, by w czasie wojny Zieliński wędrował po Suwałkach opancerzonymi samochodami, czcząc pamięć Żołnierzy Wyklętych? Kto na to pozwolił? Jestem wstrząśnięty. Za granicą giną kobiety i dzieci, a Zieliński pajacuje po Suwałkach - mówił Arłukowicz.
Natalia Durman Natalia Durman
Orędzie prezydenta Ukrainy po decyzji Putina. Zełenski: nie boimy się nikogo i niczego
1:37

Orędzie prezydenta Ukrainy po decyzji Putina. Zełenski: nie boimy się nikogo i niczego

- Jesteśmy na swojej ziemi, nie boimy się niczego i nikogo. Nie jesteśmy nikomu nic winni. Nikomu też niczego nie oddamy. Jesteśmy tego pewni – podkreślił w swoim wystąpieniu Wołodymyr Zełenski, prezydent Ukrainy. Jego kancelaria opublikowała nagranie, w którym Zełenski odniósł się do decyzji Władimira Putina o uznaniu niepodległości dwóch separatystycznych republik. - Ukraina uważa ostatnie działania Rosji za naruszenie suwerenności i integralności terytorialnej naszego kraju. Cała odpowiedzialność za wszystkie konsekwencje tej decyzji spoczywa na rosyjskim kierownictwie politycznym – ogłosił ukraiński przywódca. - Uznanie niepodległości okupowanych terenów obwodów ługańskiego i donieckiego może oznaczać jednostronne wycofanie się Rosji z porozumień mińskich. Prezydent Ukrainy podkreślił, że nie ma powodów do "chaotycznych działań", a jego kraj będzie "trzymał się pokojowej i dyplomatycznej drogi". - Tymi decyzjami Rosja legalizuje swoje wojska, które od 2014 roku są de facto obecne na okupowanych terenach Donbasu. Kraj, który przez osiem lat wspierał wojnę, nie może utrzymać pokoju – dodał w opublikowanym orędziu. Władimir Putin ogłosił, w poniedziałek 21 lutego, podjęcie decyzji ws. uznania niepodległości tzw. Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej. W trakcie telewizyjnego orędzia Putin oznajmił, że to "konieczne". Decyzja prezydenta Rosji natychmiast została potępiona przez wielu liderów państw z całego świata.