widzą. I też, jak udało nam się porozmawiać z tymi turystami, no to przyjechali ci turyści z całej
Polski właściwie tutaj do Zakopanego. A z noclegami tak naprawdę, jak mówią, nie ma takiego większego problemu. Wraz z turystami
przyjechało też mnóstwo funkcjonariuszy policji. Jak państwo mogą teraz zauważyć radiowóz policyjny. Policjanci
chodzą tutaj po Krupówkach i spisują. Spisują tych, którzy nie zachowują odległości, nie zachowują reżimu sanitarnego,
no i chodzą po Krupówkach bez maseczek.
Dużo
tutaj policji?
Bardzo dużo, bardzo dużo. Dosyć dużo policji, są kontrole z tego, co zdążyliśmy
zauważyć, dotyczące maseczek noszenia , no i przestrzegania tutaj
ogólnie zasad reżimu sanitarnego.
Sporo, sporo, jeżdżą tutaj.
Co tutaj policja robi?
A tak krążą,
szukają problemu.
Spisują jak tak patrzyłem.
Coś tam przejazdem
gdzieś zatrzymywali.
Jeździ, jeździ sporo. Byliśmy nawet świadkami jednego
mandatu, ale myślę, że jak ktoś jest w miarę jakiś rozważny i ubiera tą maseczkę, no to myślę, że też
nie będzie problemu. No ludzie jednak są na świeżym powietrzu, więc to też jest takie troszkę niepoważne, żeby dawać mandaty za to, że ktoś chodzi po prostu w
maseczce na dworze.
Czy dużo ludzi w Zakopanem?
Dzisiaj dużo, dzisiaj dużo.
A państwo też długo tutaj są?
No jesteśmy parę dni i dzisiaj jest chyba
najwięcej.
Państwo przyjechali, bo?
Przyjechaliśmy, bo
chcieliśmy wypocząć, bo od roku nigdzie nie byliśmy, bo trzymaliśmy się jasno reżimu, jasno
wytycznych. No i tyle.
Więc trzeba trochę się oderwać.
Trzeba trochę złapać...
No zdecydowanie, mogłoby się to już skończyć.
...także od samego początku kibicujemy, jak niestety jak w ZOO, ale kibicujemy.
Specjalnie państwo przyjechali na skoki, żeby
zobaczyć zza płotu?
No tak, przyjechaliśmy kibicować, ktoś musi.
A gdzie spać?
U wujka i u cioci.
Mamy wujka i ciocię tutaj, także przygarnęli nas.
Był problem z noclegiem?
Nie no, u rodziny śpimy.
Każdy widzę, że znajduje rodzinę.
Tak to wychodzi, że chyba wszystkie więzy rodzinne, które były gdzieś tam pochowane przez kilkanaście lat,
nagle się okazało, że my mamy tę rodzinę w Zakopanem.
I teraz się odnawiają właśnie te więzy.
Też nie wiedzieliśmy, że mamy rodzinę, ale mamy o dziwo, mamy kuzyna.
Ciężko ze znalezieniem noclegu?
Jak się ma rodzinę, to nie.
Czyli trzeba znajdować: ciocie, wujków?
Nie, trzeba mieć rodzinę i przyjaciół
dobrych.
Drzewo genealogiczne...
I przenocują. Niektórzy przenocują.
Wszyscy odnajdują
zaginione rodziny, ciocie, wujków, i wszystkich innych, rodzinę zaginioną.
W Zakopanem akurat.
Albo po okolicach, z tego co wiemy.
Ale to jest z tego, że dużo
ludzi ma tutaj mieszkania, swoje apartamenty, których nie mogą wynajmować teraz turystom, to sami przyjeżdżają i korzystają z tego. Także mamy takich znajomych,
którzy przyjeżdżają po prostu do swoich apartamentów.
Jest problem ze znalezieniem noclegów, natomiast no jeśli są takie odpowiednie
warunki, że ludzie no nie mijają się ze sobą, nie widzą, no to jakaś
szansa wtedy jest, tak. Jeśli to jest niezależny po prostu apartament, gdzie na przykład rodzina może wynająć
miejsce noclegowe.
No widzicie ile z tego wirusa tutaj.
Nie wierzymy w to o ogóle.
Wirus jest wtedy, jak włączymy telewizor. Jak wyłączymy telewizor, wirusa nie ma.
Na Krupówkach wirusa nie ma?
Na Krupówkach nie ma.
No trochę
ludzi przestrzega tych zasad, jeśli chodzi o dystans, maseczki, czy nie? Czy jest z tym problem?
Czy jest to problem?
W taki mróz ciężko się zarazić, wie.
Kto uważa, że może zachorować, to niech się zabezpiecza.
Ja
jeszcze mam okres ochronny z tego względu, że przechodziłem, a
żona pracuje w służbie zdrowia, więc myślę, że...
Ja jestem silna, bo mąż przechodził, 3 tygodnie chorował, a ja tego nie złapałam, więc no widocznie jestem bardzo odporna.
Czyli na Krupówkach nie boi się pani?
Nie, zupełnie, zupełnie.