Brzmi to, jak typowy dzień w Australii, ojczyźnie jadowitych pająków, oślizgłych węży i gigantycznych krokodyli. Pewien mężczyzna wybrał się na ryby na północy kontynentu. W pewnej chwili przynęta z jego wędki zaczepiła o coś na dnie. Wędkarz myślał, że to gałąź lub patyk, więc pociągnął przynętę ku powierzchni. Jednak nie wypłynął kawałek drewna, a gigantyczny, 2,5 metrowy krokodyl. Zwierzę i człowiek szamotali się przez chwilę, nie chcąc wypuścić metalowej przynęty, jednak w końcu gad dał za wygraną i wędkarz odzyskał swoją własność. Zwierzę szybko zniknęło w głębinach, a mężczyzna podzielił się swoją historią w internecie.