śmierć (strona 5 z 45)

WIDEO

"Chciała pięknie wyglądać na ślubie". Zmarła po zabiegu odsysania tłuszczu

Prokuratura wszczęła śledztwo ws. śmierci 34-letniej Anny, która zmarła po zabiegu odsysania tłuszczu. Ze wstępnych ustaleń wynika, że 6 marca kobieta przeszła zabieg chirurgii plastycznej w jednej z prywatnych placówek medycznych w Częstochowie. Następnego dnia, po południu, kiedy kobieta nadal przebywała w tej prywatnej placówce, stan jej zdrowia znacznie się pogorszył. Nastąpiła utrata przytomności, a także trudności w oddychaniu - poinformował Tomasz Ozimek, rzecznik prasowy częstochowskiej prokuratury. Pacjentka trafiła na oddział intensywnej terapii szpitala miejskiego. Jednak leczenie nie powiodło się i następnego dnia w godzinach rannych kobieta zmarła. Została do nas dowieziona w stanie ciężkim. Od początku do końca była nieprzytomna, podłączona do respiratora - powiedział Dariusz Kopczyński, zastępca dyrektora z Miejskiego Szpitala Zespolonego w Częstochowie. 34-latka w maju miała wziąć ślub, dlatego zdecydowała się na zabieg. Chciała pięknie wyglądać podczas uroczystości. Wraz z narzeczonym konsultowali zabieg z lekarzem w Warszawie, jednak zdecydowali się na placówkę w Częstochowie. Lekarz zlecił badania, ale ich wyników nie zabrali ze sobą w dniu operacji. Śledczy zabezpieczyli dokumentację medyczną. Teraz będą ją analizować biegli. W poniedziałek odbył się pogrzeb niedoszłej panny młodej.
WIDEO

Znachor skazany na 3,5 roku więzienia. Przez jego kurację rodzice zagłodzili dziecko

Trzy lata temu opinię publiczną zbulwersowała sprawa półroczną Madzi z Brzeznej pod Nowym Sączem. Ciało dziewczynki znaleziono na poddaszu rodzinnego domu, śledczy stwierdzili śmierć z... głodu i wyczerpania. Ojciec Madzi, Michał P. wezwał pogotowie, gdy zauważył, że dziewczynka nie rusza się i ma trudności z oddychaniem. Rodzice uchodzą za zamożnych i wykształconych. Prokuratura ustaliła, że małżeństwo zrezygnowało z leczenia Madzi w Polsce, a do ośrodka zdrowia dostarczyło zaświadczenie, że korzystają z usług lekarzy na Słowacji... Sąsiedzi potwierdzają, że rodzina P. leczyła się u "znachora". Na poddaszu znaleziono susz roślinny oraz pokarm w granulacie. Po trzech latach od śmierci półrocznej Magdy z Brzeznej zapadł wyrok w sprawie znachora Marka Haslika. To za jego radą rodzice karmili dziewczynkę jedynie kaszkami z rozwodnionymi kozim mlekiem. Zmarła z niedożywienia. Wyrok w jego sprawie zapadł przed sądem rejonowym w Nowym Sączu. Marek Haslik został skazany na 3,5 roku bezwzględnego więzienia. Sędzia w uzasadnieniu powiedział, że znachor "wykorzystał faktyczny wpływ", jaki miał na rodziców półrocznej dziewczynki. Sąd na poczet kary zaliczył okres od maja do listopada 2014 roku, w którym skazany przebywał w areszcie. Uznaję Marka Haslika za winnego. Bez uprawnień lekarskich udzielał świadczeń zdrowotnych. Kierując postępowaniem Joanny i Michała P. wykorzystywał faktyczny wpływ, jaki posiadał na te osoby. Wymierzam karę trzech lat i sześciu miesięcy pozbawienia wolności.