WAŻNE
TERAZ

Sikorski podjął decyzję. Izraelski minister z zakazem wjazdu do Polski

Marek Borowski

Jak rząd walczy z pandemią? Marek Borowski mówi wprost
3:47

Jak rząd walczy z pandemią? Marek Borowski mówi wprost

- Jak każdy rozsądny Polak słucham specjalistów i zastanawiam się, czy realizowane są rekomendacje. Niestety wygląda na to, że nie. Postawmy sobie proste pytanie: mamy epidemię, czy jest jakiś sposób na to, żeby ona wygasła, przygasła, żeby nie przynosiła tyle ofiar? Jest tylko jeden sposób - szczepienia. Wszyscy to wiedzą - mówił w programie "Newsroom" WP senator KO Marek Borowski. - Logika pokazuje, że trzeba robić wszystko, żeby ludzie się szczepili. I to "wszystko" w innych krajach wygląda tak, że paszporty covidowe są przepustką do funkcjonowania w społeczeństwie. Nie wejdziesz do restauracji, do kina, do teatru, na imprezę jeśli nie pokażesz albo zaświadczenia o szczepieniu, albo negatywnego testu - podkreślił. W ocenie Borowskiego rządzący publicznie opowiadają "bzdury". - Dlaczego się nie podejmuje takich decyzji? Ten rząd opiera swoje poparcie na ludziach, którzy są szczególnie podatni, mówiąc delikatnie, na różnego rodzaju mitach, strachach, w tym na antyszczepionkowcach. Oni się po prostu boją podjąć taką decyzję, bo im słupki sondażowe spadną - tak im się wydaje. Ja uważam, że to nieprawda, że gdyby takie działania podjęli wcześniej, w sposób jasny, wyraźny, zdecydowany ograniczyli liczbę zgonów, to raczej by zyskali w opinii publicznej. Ale tam jest takie działanie, że codziennie robi się jakiś sondaż, patrzy się na wyniki tego sondażu i podejmuje się decyzje zgodne z sondażem - stwierdził Borowski.
Natalia Durman Natalia Durman
Marek Borowski przeprowadza eksperyment. Z nożem i stoperem
12:50

Marek Borowski przeprowadza eksperyment. Z nożem i stoperem

- Tutaj powiedziano już wiele i jeszcze wiele się powie na temat tego, dlaczego ta ustawa jest fatalna. Ja chcę zwrócić uwagę tylko na jeden jej aspekt, ale moim zdaniem zupełnie wystarczający - stwierdził senator Marek Borowski z KO, któremu zezwolono na wystąpienie z mównicy sejmowej. Zgoda ta miała związek z pewnym eksperymentem, który przeprowadził podczas swojego wystąpienia, dotyczącego ustawy o głosowaniu korespondencyjnym. Senator zwrócił uwagę na fakt, że członkowie komisji, którzy mają policzyć głosy, mają wszystkie czynności wykonywać wspólnie - nie mogą podzielić się na zespoły. - Zrobimy pewien eksperyment - stwierdził i uruchomił stoper. - Sprawdzimy, ile to zajmie czasu - tłumaczy. - Ja tu mam nożyk, to jest uwaga do ministra, by wyposażył w nie członków komisji, bo trzeba tę kopertę tak rozciąć, by nie uszkodzić tego, co jest w środku - stwierdził. Otwierał następnie po kolei różne części pakietu i wykonywał przewidziane przez ustawodawcę czynności. Ich wykonanie zajęło mu 1 minutę i 34 sekundy. Borowski wyliczył, że skoro otwarcie jednej koperty i zliczenie jednego głosu zajmuje ponad minutę, to policzenie głosów w komisji w Krakowie zajmie jej członkom 4 tys. godzin (przy założeniu, że głos odda ok. 40 proc. wyborców, czyli 240 tys. osób). - Gdyby członkowie komisji, pracując wspólnie - jak nakazuje ustawodawca - liczyli te głosy przez 24 godziny na dobę, to zajęłoby im to 166 dni - stwierdził. - Czy wy nie rozumiecie, jaki potworek wyprodukowaliście? Dlaczego zgadzacie się, żeby Szalony Kapelusznik z Nowogrodzkiej robił to, co chce? - mówił senator Borowski.
Violetta Baran Violetta Baran