Kobieta z żelaznej trumny. Niesamowita historia przypadkowego odkrycia sprzed 7 lat
W 2011 roku ekipa budowlana pracująca w dzielnicy Queens w Nowym Jorku, przypadkiem odkryła szczątki kobiety. Była ubrana w białą koszulę nocną, na nogach miała podkolanówki. Ciało było tak dobrze zachowane, że sądzono, że to ofiara niedawnego zabójstwa. Jednak trumna, w której znajdowały się szczątki, opowiedziała zupełnie inną historię. Sprawę przez ponad 5 lat badał Scott Warnasch, archeolog sądowy, który pracował po ataku na WTC w 2001 roku. Stwierdził, że kobieta została pochowana ponad 150 lat temu. Dzięki spisowi ludności i wyjątkowej, XIX-wiecznej, żelaznej trumnie, ustalił nawet tożsamość kobiety - to 26-letnia Afroamerykanka, Martha Peterson. Dzięki tomografii komputerowej, ustaleniu wieku i cech jej przodków, specjaliści stworzyli jej portret. Jednak dopiero teraz wiemy, dlaczego ciało kobiety nie zostało pochowane w drewnianej trumnie, tylko żelaznej. Jak tłumaczy Warnasch, w tamtych czasach na taki pochówek stać było tylko bogaczy. Martha została pochowana w ten sposób, bo najprawdopodobniej chorowała na ospę. W żelaznych trumnach chowane były bowiem osoby, które zmarły na chorobę zakaźną.