kod (strona 2 z 8)

WIDEO

Kijowski nie rezygnuje z bycia szefem KOD-u. "To moje dziecko, sprawy personalne są drugorzędne"

Polityczna kariera Mateusza Kijowskiego pod koniec ubiegłego roku zawisła na włosku. Wszystko za sprawą przekrętów finansowych, jakich dopuszczał się lider KOD-u. Przelał sobie w tajemnicy na swoje konto 90 tysięcy złotych (a według nowych informacji - nawet 120!) zebranych od sympatyków Komitetu Obrony Demokracji. Dodatkowo - przelewał 15 tysięcy na konto firmy żony, żeby ukryć je przed komornikiem ścigającym go za zaległe alimenty na trójkę dzieci. Wspomniane fakty, którym nie zaprzeczył, przyczyniły się do osłabienia zaufania wobec KOD-u. Wielu działaczy wzywało go do ustąpienia z fotela przewodniczącego. Nie zrobił tego i nie zamierza się wycofywać. Już zapowiada, że weźmie udział w kolejnych wyborach na przewodniczącego Komitetu Obrony Demokracji, które odbędą się pod koniec maja. Jego zdaniem sprawy personalne są drugorzędne. Sprawy personalne w KOD są drugorzędne. Istotne jest to, czy KOD nadal będzie występował w obronie demokracji. Będę startował i nie widzę powodu, dla którego miałbym nie startować. Na tym polega demokracja, żeby pozwolić wyborcom wybrać, a nie na decydowaniu kto zostanie wybrany, gdzieś w jakichś zakulisowych rozgrywkach. KOD to moje dziecko, mam wiele głosów oczekiwania, że mam startować, że absolutnie nie wolno mi się wycofać. Nigdy nie ustąpi?
WIDEO

"Czy Kijowski powinien odejść? To kwestia poczucia honoru i własnej uczciwości"

"Jeśli wyniki audytu będą wątpliwe Mateusz Kijowski powinien podjąć męską decyzję i pożegnać się z Komitetem Obrony Demokracji" - powiedział Radomir Szumełda, wiceprzewodniczący KOD. Odniósł się do informacji, że do firmy informatycznej Kijowskiego i jego żony miały trafiać pieniądze ze zbiórek publicznych Komitetu Obrony Demokracji. Konkretnie 90 tysięcy złotych za rzekome świadczenie usług informatycznych. Pytany, czy Mateusz Kijowski powinien odejść, powiedział, że to jego decyzja i nikt na to nie ma wpływu. Dodał jednak, że to "kwestia poczucia honoru i własnej uczciwości". Rzeczywiście dzisiaj mamy w KOD-zie kłopot - przyznał Szumełda. Przed nami są audyty. Jeśli będą korzystne dla Mateusza Kijowskiego nie ma problemu, żeby wrócił, startował w wyborach. Jeśli rzeczywiście wyniki tych audytów będą wątpliwe, to jego decyzja. To kwestia poczucia honoru i własnej uczciwości. Odniósł się także do zapewnień Kijowskiego, że zarząd KOD-u powinien wiedzieć, że otrzymywał pieniądze. Lider KOD zapewniał, że w kwietniu rozmawiał m.in. z Szumełdą. Nie wiedziałem, że spółka Kijowskiego bierze jakiekolwiek pieniądze. O tym dowiedziałem się na początku grudnia. Żyłem w przekonaniu, że cała obsługa i strony internetowe, były realizowane przez wolontariuszy. Czuję się mocno zawiedziony. Najgorsze jest to, że to trafia w całą organizację i miliony sympatyków KOD-u. Odbudowanie zaufania będzie bardzo trudne.
Kwaśniewski: Nie pójdę na marsz KOD 13 grudnia
WIDEO

Kwaśniewski: Nie pójdę na marsz KOD 13 grudnia

KOD planuje marsz 13 grudnia. Mateusz Kijowski ujawnił, że marsz wyruszy sprzed dawnej siedziby KC PZPR i przejdzie ulicami stolicy aż przed siedzibę PiS. Poprzednie inicjatywy Komitetu Obrony Demokracji mogły liczyć na wsparcie były prezydentów, w tym Aleksandra Kwaśniewskiego. Polityk w #dzieńdobryPolsko w Telewizji WP przyznał, że 13 grudnia nie pojawi się na marszu. Jego zdaniem byli prezydenci muszą nieco zdystansować się od działań KOD-u. Przewiduje, że w przyszłości może wybuchnąć konflikt, w którym powinni oni odegrać rolę rozjemczą. Można demonstrować, można te demonstracje zabezpieczać. Zazwyczaj jak dochodzić do konfliktów, to one są sprowokowane, jak ktoś będzie chciał się bić, to będzie to robił, żadna nowelizacja tego nie zmieni. Nie ma zaufania do PiS-u, proponowana nowelizacja może mieć drugie dno, nieść za sobą ograniczenie wolności obywatelskich. Jeżeli tak potężny ruch jak KOD będzie ograniczony, to będzie to powodowało wybuch. Ci ludzie nie zrezygnują ze swoich praw, ci, którzy chodzili na ulice, protestowali. Nie warto z tym igrać. Jeśli PiS postawi na tym, to będzie błąd. Ja nie pójdę na marsz KOD 13 grudnia. Tych marszów jest dużo, byli prezydenci powinniśmy być w pewnym dystansie. Te demonstracje powinny być od nas wolne, może pomagamy, a może obciążamy. Obawiam się, że w Polsce dojdzie do konfliktu. Wtedy potrzebne będą strony, które ułatwią dojście do porozumienia. Ci byli prezydenci mogą taką rolę odegrać, warto, żeby się teraz zdystansowali.