kopalnia

Ślady dinozaurów na Mazowszu. "Odkrycie z Polski unikatowe w skali światowej"
WIDEO

Ślady dinozaurów na Mazowszu. "Odkrycie z Polski unikatowe w skali światowej"

Niezwykle zachowane skamieniałości dinozaurów – ślady i kości odkryto w Borkowicach na Mazowszu. To największe (do 40 cm) zarejestrowane tropy dinozaurów drapieżnych na ziemiach Polski. Wskazują one na obszar, który dinozaury zamieszkiwały ok. 200 mln lat temu. Odkrywkowa kopalnia gliny w Borkowicach okazała się prawdziwym skamieniałym skarbcem, który pozwoli naukowcom lepiej poznać wczesną ewolucję dinozaurów. Odkrycia dokonali prof. dr hab. Grzegorz Pieńkowski, geolog z Państwowego Instytutu Geologicznego – Państwowego Instytutu Badawczego (PIG-PIB) i dr Grzegorz Niedźwiedzki, geolog z Uniwersytetu w Uppsali. Badacze latem trafili na tropy odbite na płytach dolnojurajskich piaskowców w kamieniołomie. Okazało się, że ślady kończyn należą do mięsożernych i roślinożernych dinozaurów. Odkrycie z Polski dorównuje tym z Ameryki Północnej, Afryki Południowej. Oprócz śladów zachowały się tu także kości w formie pustek lub odlewów. Należą one do zwierząt lądowych i ryb. Zabezpieczono kilkaset tropów co najmniej siedmiu różnych gatunków zwierząt. Miejsce zostało zabezpieczone do dalszych badań. Na miejscu pracują ekipy z Polski i Szwecji. Odkrywcy podkreślają, że Borkowice mogą być jedną z "najbogatszych odnotowanych osad dolnojurajskich na świecie". O odkryciu śladów dinozaurów z Mazowsza mówi się jako "unikatowym w skali światowej".
Katastrofa w kopalni w Rosji. Wdowa po górniku: mąż mówił, że to się źle skończy
WIDEO

Katastrofa w kopalni w Rosji. Wdowa po górniku: mąż mówił, że to się źle skończy

W czwartek (25 listopada) w rosyjskiej kopalni Listwiażnaja znajdującej się w regionie Kemerowskim doszło do ogromnego pożaru. Potwierdzono jak dotąd śmierć 52 górników, lecz bilans ofiar może być jeszcze większy. Przyczyną pożaru był najprawdopodobniej wybuch metanu. Wiadomo było, że w kopalni szwankowały systemy bezpieczeństwa i władze kopalni przymykały na to oko. Dyrektor kopalni Listwiażnaja został aresztowany. Pożar wybuchł na głębokości ok. 250 metrów. Pod ziemią znajdowało się wówczas 285 osób. Na pomoc ruszyło im 11 oddziałów ratowników. Na powierzchnię udało się wydobyć 239 górników. Wielu z nich ma ciężkie obrażenia. Na miejscu katastrofy wciąż pracują ekipy ratunkowe. Szanse na to, że ktoś jeszcze przeżył, są jednak bardzo niewielkie. Rozpoczęto już śledztwo w celu wyjaśnienia pełnych okoliczności katastrofy. Rosyjska agencja prasowa TASS przekazała, że kontrola systemów bezpieczeństwa w kopalni Listwiażnaja z października tego roku wykazała aż 139 naruszeń, w tym również przy tych związanych z systemem przeciwpożarowym. W raporcie była mowa o tym, że nie działają czujniki przy bramie wentylacyjnej nr 823. To przy tej bramie zauważono najpierw dym, a następnie pojawienie się ognia. Dramat w kopalni Listwiażnaja jest najbardziej tragiczną katastrofą w kopalni w Rosji od 2010 roku, kiedy to dwa wybuchy metanu i pożar zabiły aż 91 osób w kopalni Raspadskaya. Znajduje się ona w tym samym regionie, czyli Kemerowo.
Podziemny labirynt korytarzy sprzed kilkuset lat. Tajemnicze miejsce na Lubelszczyźnie
WIDEO

Podziemny labirynt korytarzy sprzed kilkuset lat. Tajemnicze miejsce na Lubelszczyźnie

Jedną z ciekawszych atrakcji Chełma na Lubelszczyźnie jest zabytkowa kopalnia kredy, która powstała kilkaset lat temu. Jej powstanie datuje się na XVI wiek. Labirynt korytarzy ciągnie się pod Starym Miastem i jest otwarty dla zwiedzających. Wiele osób nie wie, że dostępna dla turystów jest jednak tylko część z podziemnych korytarzy. Druga część kopalni jest zamknięta i zachowana w swoim pierwotnym stanie. Nie ma tam oświetlenia, zabudowania korytarzy oraz prezentacji zabytków. Wszystko wygląda jak 500 lat temu. Co ciekawe, ta zamknięta dla odwiedzających część kopalni, nie została jeszcze w pełni zbadana przez historyków i archeologów. Naukowcy są pewni, że na odkrycie czeka tam jeszcze wiele tajemnic z przeszłości. Korytarze są dwupoziomowe i znajdują się na głębokości ok. 5 metrów od powierzchni terenu. Aby dostać się niżej trzeba zejść po wyciętych w skale schodach, które górnicy wyłożyli płaskimi kamieniami. Górny poziom kopalni ma łącznie ok. 30 metrów długości, natomiast dolny poziom ok. 25 metrów. Korytarze mają szerokość od 1,5 do 2 metrów, natomiast są wysokie na 1,4-1,5 metra. Kopalnia swój rozkwit miała w XVII wieku, natomiast schyłek jej działania przypada na schyłek XVIII i początek XIX wieku. Przyczyną były coraz częstsze katastrofy górnicze, które zagrażały nie tylko górnikom, ale też i mieszkańcom budynków znajdujących się nad kopalnią. W latach 60. i 70. XX wieku zabezpieczono część z labiryntów kopalni i utworzono w ten sposób atrakcję turystyczną o historycznym podłożu.
Kopalnia zagraża istnieniu lodowcom w Kirgistanie. Niepokojące analizy specjalistów
WIDEO

Kopalnia zagraża istnieniu lodowcom w Kirgistanie. Niepokojące analizy specjalistów

Kopalnia złota Kumtor znajduje się 4000 metrów nad poziomem morza pod ośnieżonymi szczytami gór Tienszan w Kirgistanie. Zdaniem ekspertów, poważnie zagraża istnieniu tamtejszych lodowców. Urzędnicy zajmujący się ochroną środowiska uważają, że doszło już do nieodwracalnych zmian w strukturze lodowców. Według ich analiz, w latach 1994-2014, firma wydobywcza z kopalni Kumtor zrzuciła ok. miliard ton skał płonnych (odpady skalne z wydobycia surowca) w pobliże lodowców Davidov i Lysiy. - Jaki wpływ ma to na środowisko? Przede wszystkim nieodwracalna utrata lodu – alarmuje Dinara Kutmanowa, przewodnicząca Państwowego Komitetu Ekologii i Klimatu Kirgistanu. Przedstawiciele firmy wydobywczej Centerra, która pracuje na terenie kopalni Kumtor, są zdziwieni takimi wnioskami. Twierdzą, że praca kopalni, od początku jej istnienia, była możliwa dzięki zgodom od władz państwowych. Teraz jednak urzędnicy wskazują, oprócz zmian w lodowcu, na zagrożenie skażenia wód gruntowych oraz rzek w pobliżu kopalni. Substancje chemiczne, które są używane i wydzielane podczas wydobycia, przenikają do lodowców, które podczas topnienia zanieczyszczą rzeki i jeziora. Utworzone składowisko odpadów kopalnianych w odległości ok. 5 km od jeziora Petrov jest bombą chemiczną, która może doprowadzić do katastrofy ekologicznej w regionie. Przedstawiciele firmy Centerra powołują się z kolei na raporty naukowców, z których wynika, że ostatnie lata były dobre dla lodowców, gdyż były chłodniejsze. Tłumaczenia te jednak nie przekonały urzędników. Powołując się na troskę o środowisko, władze Kirgistanu przejęły pełną kontrolę nad kopalnią Kumtor. Centerra wszczęła postępowanie arbitrażowe przeciwko planom kirgiskiego rządu dotyczącym nacjonalizacji terenu górniczego.
Nalot na nielegalną kopalnię. Spektakularna akcja kolumbijskich służb
WIDEO

Nalot na nielegalną kopalnię. Spektakularna akcja kolumbijskich służb

Kolumbijska policja antynarkotykowa pokazała nagranie z nalotu na nielegalną kopalnię złota w regionie Magüi Payán. W akcji w centrum równikowej dżungli brali udział także żołnierze. Oprócz kilku głębokich wyrobisk, na miejscu znajdowały się m.in. maszyny górnicze warte ponad 300 tys. dolarów. Dzięki nim "górnicy" mogli wydobyć ok. 6 kg złota o wartości czarnorynkowej wynoszącej 300 tys. dol. Kopalnie są bezpośrednio związane z uprawą koki. - Te dwie działalności funkcjonują obok siebie. Tyle że koka jest nielegalna, a złotem, już po wydobyciu, można pokryć wydatki. Dzięki niemu można zmonetyzować inne nielegalne działania - tłumaczy Pedro Pablo Astaiza z kolumbijskiej policji. Większość okolicznych mieszkańców tylko z takich, nielegalnych przedsięwzięć jest w stanie żyć. - Bieda nie powoduje, że jestem gorszym człowiekiem. Wiesz, co to bieda? Jest wtedy, gdy moje dzieci nie mają gdzie spać. A gdzie dostałam łóżko, materac i patelnie, żeby coś ugotować? Stamtąd, z tego dołu. Tam dostałam to, co mogę dać moim dzieciom - mówi jedna z zatrzymanych pracownic kopalni. Większości udało się uciec do lasu. Lokalne władze szacują, że prawie 85 proc. tubylców balansuje na granicy ubóstwa. Wg najnowszego raportu ONZ, 66 proc. złota pochodzącego z Kolumbii w 2019 r., zostało wydobytych nielegalnie na obszarze prawie 65 tys. ha ziemi.