koronawirus (strona 37 z 160)

Wielkanoc z rodziną? "Trzeba myśleć: mogę zachorować i umrzeć"
WIDEO

Wielkanoc z rodziną? "Trzeba myśleć: mogę zachorować i umrzeć"

Prof. Anna Piekarska z Rady Medycznej przy premierze Mateuszu Morawieckim, kierowniczka Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, była gościem programu Wirtualnej Polski "Newsroom". Ekspertka uważa, że jeżeli Polacy zdecydują się na spędzenie świąt w większym rodzinnym gronie, to możliwy jest gwałtowny wzrost liczby zakażeń. - Wielkanoc to bardzo trudny temat, bo powinniśmy oprzeć się na apelach do Polaków, aby każdy, kto może, został w domu. Nie chcemy wykonywać drastycznych gestów takich, jak zakazy, które są związane z karami. Apele nie są jednak wystarczające, a Polaków nie ruszy już nawet fala zgonów - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską prof. Anna Piekarska z Rady Medycznej przy premierze Mateuszu Morawieckim. - To dramatyczna sytuacja, rozumiem, że każdy myśli o sobie, ale chciałabym, żeby każdy zaczął myśleć o tym, że może zachorować i umrzeć - dodaje. - Długi ogon epidemii i fala zgonów w styczniu przy spadku zachorowań, wynikały z tego, że zaraziliśmy seniorów w trakcie świąt. Osoby, które były chronione przed epidemią i nie wychodziły z domu, niestety spotkały się z rodzinami w trakcie świąt. To dlatego w styczniu zaczęliśmy mieć gwałtowną falę hospitalizacji i zgonów. Nie powtórzmy tego błędu - mówi prof. Anna Piekarska. Jak podkreśla, Polacy muszą nosić maseczki ochronne w miejscach pracy, a dzieci i nauczyciele w szkołach. - Dopóki nie zaszczepimy 20 mln Polaków, nie wygramy z pandemią koronawirusa. Mam wrażenie, że polskie społeczeństwo zachowuje się jak pacjent, który ma przepisaną dobrą kurację, ale nie stosuje się i ma pretensje, że jest źle leczony - mówi prof. Piekarska.
Nowe obostrzenia zabolą w całej Polsce. Prof. Andrzej Fal przyznaje, że się przeliczył
WIDEO

Nowe obostrzenia zabolą w całej Polsce. Prof. Andrzej Fal przyznaje, że się przeliczył

W czwartek liczba nowych przypadków zakażenia koronawirusem przekroczyła 27 tysięcy. W związku z rozwojem III fali epidemii rząd wprowadza od soboty nowe obostrzenia w całej Polsce. - Tych decyzji się spodziewaliśmy - stwierdził w programie "Newsroom" w WP prof. Andrzej Fal z Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie. - Przyznam szczerze, ja byłem troszeczkę większym optymistą. Myślałem, że 20 tysięcy zakażeń dziennie, to będzie szczyt zachorowań w tej III fali epidemii, której teraz doświadczamy - dodał. - Nie doszacowałem, niestety, naszego dość frywolnego podejścia do dystansowania się, noszenia maseczek, itd. Wydaje mi się, że w tej sprawie popełniliśmy taki błąd, jaki popełniło wiele społeczeństw - ocenił prof. Fal. - Czesi byli liderem przy wprowadzaniu najcięższych restrykcji, zrobili to najwcześniej i na najdłuższy okres - przypomniał gość "Newsroomu". - A mimo to nie mogli opanować pandemii właśnie dlatego, że nigdy więcej niż 40 proc. społeczeństwa, nawet deklaratywnie, nie stosowało się do tych ograniczeń. Podobną rzecz, niestety, obserwujemy w Polsce - dodał. - Każdy z nas wśród znajomych, przyjaciół, rodziny, ma kogoś, kto albo chorował ciężko na COVID-19, albo nawet zmarł z powodu COVID-19. Ale jak widać nie do końca nas to przekonało, że to jest choroba ciężka, że może być śmiertelna, że warto znieść trochę niedogodności, by chronić siebie, ale także i innych. Myślę, że ta świadomość chronienia innych przez właściwe postępowanie, troszeczkę nie zadziałała - ocenił prof. Andrzej Fal.
Violetta Baran Violetta Baran