roman giertych (strona 3 z 6)

Jarosław Kaczyński wicepremierem. Prof. Antoni Dudek: robi to bez entuzjazmu
WIDEO

Jarosław Kaczyński wicepremierem. Prof. Antoni Dudek: robi to bez entuzjazmu

- Jarosław Kaczyński i bez pandemii musiałby wejść do rządu, gdyż doszło do takiego spiętrzenia konfliktu między ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą, którego jak się okazało nie ma kim zastąpić, bo próba wciągnięcia PSL-u do rządu się nie powiodła, a premierem Mateuszem Morawieckim, z którego Kaczyński nie chce zrezygnować, bo jest dla niego optymalnym premierem, że musiał zbudować jakiś bufor. Okazało się, że jedynym buforem, który oni akceptują jest on sam. Wszedł do tego rządu, jako ten, który będzie pośredniczył między Morawieckim a ministrem Ziobro. Ja myślę, że on to robi bez entuzjazmu. Jemu się podobało bycie tym superpremierem, który nie był premierem, ale jednak kierował rządem - stwierdził w programie "Newsroom" w WP politolog prof. Antoni Dudek z UKSW. - To, oczywiście, spowoduje określone konsekwencje dla funkcjonowania Rady Ministrów. Bo ta osobliwość funkcjonowania rządu, gdy każdy minister z ważną sprawą, zanim poszedł do premiera szedł do prezesa PiS-u, teraz będzie polegała na tym, że będzie szedł do wicepremiera Kaczyńskiego. Oczywiście, teraz wicepremier jest na kwarantannie, więc będą się z nim łączyć w jakiejś innej formie, czy telefonicznej, czy tak jak my, przy pomocy jakichś programów komputerowych - dodał prof. Dudek. - Nie wierzę w to, że Jarosław Kaczyński nie wiedział o akcji CBA. Już abstrahując od tego, że kiedy nie był jeszcze wicepremierem, odpowiadającym za komitet ds. bezpieczeństwa, to już wcześniej był informowany przez ministra Kamińskiego o wszystkich najważniejszych akcjach. Teraz tym bardziej, już formalnie, jako człowiek, który nadzoruje ministra Kamińskiego, musiał wiedzieć o takiej akcji - stwierdził prof. Dudek dopytywany o zatrzymanie mecenasa Romana Giertycha. - Być może to w ogóle on podjął tę decyzję, choć tego się już nie dowiemy, bo nikt nam tego nie potwierdzi, że decyzje są podejmowane personalnie przez wicepremiera Kaczyńskiego -dodał. Dopytywany, czy sądzi, że to właśnie Kaczyński zadecydował o zatrzymaniu Giertycha stwierdził: "wydaje mi się to bardzo prawdopodobne".
Violetta Baran Violetta Baran
Roman Giertych o ruchu Rafała Trzaskowskiego: to jest nie do zrobienia
WIDEO

Roman Giertych o ruchu Rafała Trzaskowskiego: to jest nie do zrobienia

- Jest pewna sprzeczność w tym, co robi pan Rafał Trzaskowski, któremu bardzo dobrze życzę. Ale nie mogę nie zauważyć tej sprzeczności z tego powodu, że nie można tworzyć ruchu bezpartyjnego, jednocześnie będąc wiceszefem partii politycznej. To jest nie do zrobienia - stwierdził w programie "Newsroom WP" mecenas Roman Giertych, były wicepremier i minister edukacji w rządzie PiS - LPR - Samoobrona. - Poza tym Trzaskowski ma bardzo dużą konkurencję w rosnącym we wpływy ruchu pana Szymona Hołowni, który opiera się na bardziej naturalnej dla ruchu społecznego formule, czyli pozapartyjnej - tłumaczył. - Nie sądzę, by w związku z tym Rafał Trzaskowski zbudował jakiś szeroki nowy ruch - dodał i przypomniał słowa Donalda Tuska, które padły w wywiadzie dla "Polityki", że "ruch z natury musi się ruszać". - Nie bardzo wiadomo, co innego miałby robić ruch Rafała Trzaskowskiego, niż robi Platforma Obywatelska. Wydaje mi się, że na to pytanie taka realna odpowiedź nie padła. Bo zbieranie podpisów pod projektami ustaw jest o tyle bezcelowe, że PO mając 15 posłów, może złożyć każdy projekt ustawy. Problem polega na tym, że w Sejmie nie ma takiej większości, która pozwoliłaby na przegłosowanie tej ustawy. To jest zasadniczy problem PO, a nie sama inicjatywa ustawodawcza - tłumaczył Giertych. Jego zdaniem słowa Donalda Tuska, o tym, że trzeba przetrwać trzy lata do najbliższych wyborów parlamentarnych są prawdziwie. - To jest podstawowe zadanie, które spoczywa nie tylko na PO, ale także na pozostałych ugrupowaniach opozycji - dodał Giertych.
Violetta Baran Violetta Baran
Wybory 2020. Roman Giertych: winny jest Chińczyk, który nie dogotował nietoperza
WIDEO

Wybory 2020. Roman Giertych: winny jest Chińczyk, który nie dogotował nietoperza

- Chińczyk, który nie dogotował nietoperza - tak w programie specjalnym Wirtualnej Polski mec. Roman Giertych odpowiedział na pytanie, kto ponosi odpowiedzialność za odwołane wybory prezydenckie w niedzielę 10 maja. - Przyczyną odwołania głosowania był koronawirus - sprecyzował adwokat oraz były polityk. Uznał, że przeprowadzenie wyborów - nawet gdyby Państwowej Komisji Wyborczej się to udało - w tym terminie byłoby "działaniem nierozsądnym". - Natomiast ten stan faktyczny nie został odzwierciedlony prawnie. Rada Ministrów nie podjęła decyzji o wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego, który rozwiązałby wszystkie problemy prawne, a wybory zostałyby przesunięte prawdopodobnie na jesień - stwierdził Roman Giertych. Rozwiązania zastosowane przez obóz nazwał "schizofrenia prawną" i "wygibasami prawnymi". - Współczuję wykładowcom prawa konstytucyjnego, bo jak mają wytłumaczyć młodym ludziom, że według PKW 1 = 10. Przecież to jest sprzeczne z fundamentalną logiką prawa i życiową - dodał były wicepremier i szef MEN. W ocenie Giertycha, gdyby wicepremierowi Jackowi Sasinowi udało się doprowadzić do głosowania korespondencyjnego, to byłoby ono "kompletną farsą" i mogło wywołać niepokoje społeczne. - To już nie ma znaczenia. Przeprowadźmy te wybory w lipcu czy sierpniu, tak, aby suweren mógł wyrazić swoją wolę w wolnych demokratycznych wyborach - mówił gość WP.
Arkadiusz Jastrzębski Arkadiusz Jastrzębski