rząd (strona 9 z 38)

Zapłacili 100 mln zł podatków. Z rządowej pomocy dostali niewiele
WIDEO

Zapłacili 100 mln zł podatków. Z rządowej pomocy dostali niewiele

Branża hotelarska sprzeciwia się działaniom rządu. Liczy na większe wsparcie lub umożliwienie prowadzenia działalności. - Jako duży przedsiębiorca, który inwestował dziesiątki, a nawet setki milionów złotych w hotelarstwo, jestem rozczarowany. Dostaliśmy mniej niż złotówkę wsparcia na jednego pracownika, to znikome kwoty. A niektórzy mali hotelarze dostawali miliony, a te miliony mają być im umorzone, więc paradoksalnie nie są w tak złej sytuacji. Uważam, że jest to naruszenie zasady konkurencji i powinno to zupełnie inaczej wyglądać - powiedział w programie "Money. To się liczy" Jan Wróblewski współzałożyciel holdingu Zdrojowa Invest & Hotels. - Jak inwestowaliśmy miliony, to byliśmy partnerem, teraz jesteśmy petentem. W jednym przypadku dostaliśmy odroczenie płatności, ale później naliczono nam karne odsetki. Zupełny absurd - podkreślił. Pytany o podatki, jakie jego holding zostawił w Polsce, przyznał, że jest to kwota przekraczająca 100 mln zł. - W ciągu ostatnich lat zapłaciliśmy grubo ponad 100 mln zł podatków. Z tarczy antykryzysowej i tarczy finansowej dostaliśmy łącznie kilkaset tysięcy złotych. W rozmowach z rządem przedstawiamy ten problem, ale paradoks jest taki, że średniej wielkości hotel dostaje 3,5 mln zł, których nie będzie musiał oddawać. To jest absurdalne, bo to duże podmioty najczęściej prowadzą inwestycje. Jeśli państwo nie chce, żeby duże firmy prowadziły inwestycje, no to taka będzie tego konsekwencja. My na pewno wstrzymamy nasze inwestycje. Mamy dwa obiekty, których realizację kończymy, musimy to zrealizować, bo mamy umowy. Pozostałe, nowe inwestycje, które mieliśmy w planach, nie zostaną zrealizowane - powiedział Wróblewski w rozmowie z money.pl.
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski
Wigilia 2020. Ile osób przy stole? Rzecznik rządu wyjaśnia
WIDEO

Wigilia 2020. Ile osób przy stole? Rzecznik rządu wyjaśnia

Ile osób będzie mogło usiąść do wigilijnego stołu? - Zacznijmy od tego, że najlepiej, by na Wigilii było jak najmniej osób, które nie mieszkają ze sobą. To jest najbezpieczniejsze dla zdrowia. Samo rozporządzenie reguluje to w ten sposób, że rodzina, która mieszka ze sobą, może być bez żadnego limitu, a dodatkowo może być jeszcze 5 osób - powiedział w programie "Money. To się liczy" Piotr Müller, rzecznik rządu. - Ten przepis, po to, by nie budził wątpliwości interpretacyjnych, zostanie poprawiony, doprecyzowany. Sens przepisu będzie analogiczny do tego, co przed chwilą powiedziałem, ale by nie budził wątpliwości przy liczeniu, to zostanie inaczej napisany - dodał. Rzecznik rządu pytany o egzekwowanie tych przepisów, odpowiedział, że może zająć się tym inspekcja sanitarna, w przypadku, gdy zgromadzi się kilkadziesiąt osób. - To jak z przejeżdżaniem na czerwonym świetle. To, że jest zakaz, nie oznacza, że na każdym skrzyżowaniu stoi policjant i to kontroluje. Wiemy, że na czerwonym świetle nie warto przejeżdżać. Tak samo tutaj, jeśli spotykają się ludzie, w szczególności z różnych miast, to ryzyko rośnie. Dlatego należy się do tego stosować. Tym bardziej, że jest to przepis prawa, który może być sankcjonowany karą finansową - podkreślił Piotr Müller w rozmowie z money.pl.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski
Druga fala lepsza od pierwszej. "Na wiosnę to będzie już historia"
WIDEO

Druga fala lepsza od pierwszej. "Na wiosnę to będzie już historia"

Czy Polska finansowo poradzi sobie z drugą falą pandemii? - Absolutnie. Myślę, że ta fala będzie dla gospodarki dużo lżejsza niż ta pierwsza. Z wielu powodów. Po pierwsze - Chiny są nadal otwarte, więc ciąg dostawców nie jest zerwany. Rynek zbytu do Niemiec też jest otwarty. Nauczyliśmy się także zarządzania gospodarką podczas lockdownu - pracujemy zdalnie, kupujemy przez internet. Myślę, że nie będzie tak tragicznie, jak w drugim kwartale - powiedział w programie "Money. To się liczy" Tadeusz Kościński, minister finansów. - Wszyscy chcemy, żeby gospodarka jak najszybciej się otworzyła, ale nie możemy robić tego zbyt wcześnie. Zdrowie jest najważniejsze. Co do grudnia, decyzje zapadną na szczeblu resortu zdrowia i tego, czy wystarczająco schłodziliśmy tę falę zarażeń i możemy poluzować. Czy poluzujemy całościowo, czy troszeczkę? Zobaczymy. Ja bym zalecał zdrowy rozsądek. Myślę, że na wiosnę to będzie już historia - dodał. Pytany o kolejną pomoc dla firm, odparł, że nie wszystko można robić od razu. - Część pomocy jest uzależniona od zgody ze strony Komisji Europejskiej. Spodziewam się, że KE da nam zielone światło w ciągu 2-3 tygodni. Musimy też rozmawiać z rynkiem, żeby ta pomoc była punktowa, a nie jak poprzednio, że każdy kto podniósł rękę dostał pomoc, a niekoniecznie jej potrzebował - podkreślił minister finansów w rozmowie z money.pl.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski