WAŻNE
TERAZ

Kulisy odejścia Janusza Kowalskiego z PiS. W tle afera Zondacrypto

szkielet

Znaleźli go przez przypadek. Ma co najmniej 1000 lat i "służył" nazistom
WIDEO

Znaleźli go przez przypadek. Ma co najmniej 1000 lat i "służył" nazistom

Po 91 latach od odkrycia, naukowcy postanowili raz na zawsze rozwiać tajemnicę pewnego czeskiego szkieletu. Mowa o ludzkich szczątkach z X w., które odkryto pod Zamkiem na Hradczanach w 1928 r. Należały do mężczyzny, który został pochowany ok. 1000 lat temu na skraju cmentarza m.in. z mieczem i dwoma nożami. Szkielet został odkryty podczas poszukiwań najstarszych części zamku przez Narodowe Muzeum Czechosłowacji. Odkrycia dokonał Iwan Borkowski - Ukrainiec, który w 1920 roku, po walce dla Rosji i Austro-Węgier, uciekł do Czechosłowacji. Borkowski postanowił nie publikować opracowania na temat odkrycia, więc kiedy w 1939 r. wkroczyła armia niemiecka, został oskarżony o próbę utajnienia znaleziska. Zarzut był poważny, bowiem Niemcy uważali, że szczątki należały raczej do Niemca lub Wikinga, niż do Słowian. Takie myślenie miało oczywiście znaczenie propagandowe. Naziści wykorzystali szkielet i jego rzekome pochodzenie na dowód, że czeski zamek był germański, a nie słowiański. Kiedy więc Borkowski wydał książkę na temat odkrycia napisał, że szkielet ma skandynawskie pochodzenie. W 1946 archeolog postanowił sprostować tę informację. Napisał, że drugie badanie wykazało, że szczątki należą do ważnej osoby z dynastii Przemyślidów. Teraz postanowiono zweryfikować wszystko, co wiemy na temat tajemniczego szkieletu. Wiadomo bowiem, że mężczyzna został pochowany z przedmiotami, które mogą świadczyć o pochodzeniu słowiańskim, jak i skandynawskim. Naukowcy zwracają uwagę, że cała historia przypomina, jak skomplikowana bywa sprawa identyfikacji szczątków.
Korzystanie z komórki zmienia nasz szkielet. Najnowsze doniesienia naukowców
WIDEO

Korzystanie z komórki zmienia nasz szkielet. Najnowsze doniesienia naukowców

Naukowcy z australijskiego Uniwersytetu Słonecznego Wybrzeża przeanalizowali tysiące zdjęć rentgenowskich głowy osób w wieku od 18 do 86 lat. Odkryli, że u młodych ludzi z tyłu czaszki coraz częściej pojawia się kostny guzek. Fachowa nazwa tej cechy anatomicznej to nadmierna guzowatość potyliczna zewnętrzna. Jest to normalna, nie utrudniająca życia przypadłość. Dawniej jednak dużo rzadsza niż dziś. Zdaniem Dr Davida Shahara, tak nasz szkielet adaptuje się do używania smartfonów i tabletów. Choć wydaje się to niezwykłe, należy pamiętać, że nasze kości to żywa tkanka, która przez całe życie dopasowuje się do warunków, na jakie jest wystawiona. Jeśli wykonujemy ciężką, fizyczną pracę, kości z czasem będą grubsze. Gdy sobie to uświadomimy, obecność kostnego guzka z tyłu głowy nie jest już taka dziwna. Średnia waga naszej głowy to około 4,5 kg - tyle co spory arbuz. Gdy pochylamy się nad smartfonem, oglądając na przykład śmieszne koty, miejsce, gdzie mięśnie szyi łączą się z czaszką, jest bardzo obciążone. By sobie z tym poradzić i wzmocnić czaszkę, organizm nadbudowuje tkankę kostną, a ciężar głowy rozkłada się szerzej. Co ciekawe, to nie jedyna taka zmiana anatomiczna w czasach współczesnych. Niemieccy naukowcy odkryli, że szkielety dzieci w ciągu ostatnich 10 lat stały się cieńsze. Badacze sądzą, że to z powodu mniejszej ilości ruchu.