zamach (strona 3 z 12)

WIDEO

Niemieckie władze o zamachowcu: "Nie dostał azylu, nie mogliśmy go deportować. Nie miał dokumentów

Wczoraj niemiecka federalna prokuratura generalna ogłosiła, że poszukuje urodzonego w Tunezji 24-letniego Anisa Amriego, który jest podejrzany o spowodowanie masakry w Berlinie na świątecznym jarmarku. Trzeba przypomnieć, że przeprowadził się do Niemiec rok temu po tym, jak wyszedł z włoskiego więzienia. Spędził tam 4 lata za... spalenie budynku szkoły. Wcześniej był trzykrotnie aresztowany i podejrzany o przemyt broni i handel narkotykami. Był również pod obserwacją służb specjalnych, które podejrzewały go o powiązania z ISIS. We wrześniu służby przestały go obserwować. Niemieckie władze poinformowały, że w czerwcu 2016 roku jego wniosek o azyl został odrzucony. Nie można go było deportować do Tunezji, bo nie miał ważnych dokumentów. Wniosek o azyl w Niemczech Tunezyjczyka Anisa Amriego został odrzucony w czerwcu 2016 roku - poinformował szef MSW Nadrenii Północnej - Westfalii Ralf Jaeger. Amri to teraz główny podejrzany o atak na jarmark bożonarodzeniowy w Berlinie, za którym wystawiono list gończy. Oferują 100 tysięcy euro za pomoc w ujęciu zamachowca, który używał sześciu różnych nazwisk i trzech narodowości. Na ślad zabójcy naprowadził policję portfel znaleziony w szoferce roztrzaskanej ciężarówki. Nie można go było deportować to Tunezji, bo nie miał ważnych dokumentów. Zwróciliśmy się w sierpniu do władz Tunezji o wydanie duplikatów. Początkowa zaprzeczali, że to ich obywatel. Dokumenty dotarły do nas dzisiaj - powiedział Jaeger. Nie chcę tego komentować. Dlaczego był więc na wolności...?
WIDEO

Świadek zamachu w Berlinie: Ciężarówka po prostu przejechała po ludziach

Do 12 wzrosła liczba ofiar tragicznego zdarzenia w Berlinie, gdzie ciężarówka na polskich numerach rejestracyjnych wjechała w tłum ludzi na terenie jarmarku świątecznego. Berlińska policja potwierdziła, że jej polski kierowca jest wśród ofiar. Prawdopodobnie pojazd został skradziony w stolicy Niemiec. Jedna osoba została aresztowana. Do zdarzenia doszło około godz. 20 w popularnej wśród turystów, handlowej części Berlina zachodniego, Kudam. Ciężarówka wjechała w tłum przechodniów, raniąc blisko 50 osób i zabijając 12. Dwunasta ofiara to polski obywatel, który był pracownikiem firmy, do której należała ciężarówka. Jego ciało znaleziono na siedzeniu pasażera. Policja bada wątek ewentualnej kradzieży pojazdu w celu przeprowadzenia zamachu terrorystycznego. Wiadomo, że prowadzący go w chwili tragedii mężczyzna, natychmiast po zdarzeniu zaczął uciekać. Policji udało się go jednak zatrzymać. Agencja DPA podaje nieoficjalnie, że to pakistański lub afgański uchodźca, który przybył do Niemiec w lutym tego roku. Tak tragiczne zdarzenia relacjonuje świadek: Ciężarówka po prostu przejechała po ludziach. Widziałem, jak nadjeżdża, a potem kierowca uciekł. Potem usłyszałem strzały. Po dwóch minutach przyjechała policja. Zobacz też: Ciężarówka na polskich rejestracjach wjechała w tłum ludzi na jarmarku w Berlinie
WIDEO

Aktor chwali PiS: "W kulturze jest odwilż. Wcześniej panował układ towarzysko-plemienny"

Redbad Klijnstra jest znany szerszej publiczności dzięki roli w Na dobre i na złe… i Smoleńsku. W tym ostatnim wcielił się w rolę szefa stacji telewizyjnej. Dał się poznać jako obrońca Antoniego Krauzego i teorii o zamachu w Smoleńsku. Opowiadał, że wątpi w prawdziwość oficjalnych raportów po tragedii ze Smoleńska między innymi dlatego, że w Polsce nie ma jeszcze wraku tupolewa. Holendrzy za to złożyli samolot i z rekonstrukcji maszyny wynika, że uderzyła w niego rakieta. Aktor dodaje, że nie wierzy w uderzenie w brzozę, bo "zna inne zapisy". Teraz aktor postanowił wziąć w obronę również partię rządząca. Jego zdaniem w ciągu kilku ostatnich miesięcy w kulturze zaszło wiele pozytywnych zmian. Gwiazdor Na dobre i na złe uważa, że poprzednia władza blokowała rozwój kultury poprzez wybiórcze przyznawanie dotacji. W efekcie wielu zdolnych artystów wyjechało za granicę, nie widząc szansy na karierę w Polsce.W kulturze jest teraz pewna odwilż. Przez bardzo długo panował układ towarzysko-plemienny. Bardzo wielu zdolnych artystów opuściło Polskę, zaczęło robić coś innego. W tej chwili widać, że to się troszeczkę rozszczelniło. Chciałbym, żeby jeszcze więcej się działo, żeby ministerstwo kultury myślało bardziej proaktywnie. To, co minister Morawiecki zaproponował w ekonomii, w gospodarce, chciałbym, żeby również objęło kulturę. Czyżby walczył o kolejną role w patriotycznym filmie?