Polskie fermy indyków ratują święta w Anglii po brexicie. "Klienci mogą spać spokojnie"
Brexit doprowadził do wyjazdów z Wielkiej Brytanii wielu pracowników i specjalistów. Dodatkowo pandemia spowolniła tamtejszy rynek. Producenci indyków na Wyspach alarmują, że brakuje im siły roboczej, by poradzić sobie z dodatkowym popytem na ten rodzaj drobiu w okresie Bożego Narodzenia. - Widzimy szeroko w całym łańcuchu dostaw w Wielkiej Brytanii poważne problemy spowodowane brakiem rąk do pracy. Czy to kierowcy ciężarówek, czy to osoby pakujące w magazynach, czy to rzeźnicy, czy pracownicy w sektorze rolniczym – wylicza Michał Dembiński, główny doradca Brytyjsko-Polskiej Izby Handlowej. - Mamy 1,2 mln wolnych miejsc pracy, wiele z nich jest bezpośrednim skutkiem brexitu – dodaje. Z pomocą w kryzysie przychodzą polscy przedsiębiorcy. Czołowi producenci drobiu dążą do zwiększenia eksportu mięsa do Wielkiej Brytanii. - Rynek brytyjski jest bardzo ważnym rynkiem, myślę, że dla całego polskiego eksportu drobiu. W ciągu ostatnich 10 lat eksport na ten rynek wzrósł czterokrotnie – wylicza Edyta Łuczyńska, prezes Indykpol Brand. - Polski drób jest popularny na rynku brytyjskim. W 2020 r. wyeksportowaliśmy 46 proc. polskiej produkcji drobiu. To 1,6 mln ton drobiu, równowartość 2,7 mld euro – dodaje. Firma szczyci się tym, że jest producentem "od pola do stołu", tzn., że sama produkuje pasze i hoduje zwierzęta od jaj w ponad 100 fermach w całej Polsce. - Jesteśmy gotowi zaspokoić wszystkie potrzeby naszych brytyjskich klientów. Oni mogą spać spokojnie. Jedyne, co nam pozostaje, to życzyć im zdrowych i wesołych świąt – deklaruje Michał Bitner koordynator ds. zarządzania w Indykpolu.